czwartek, 29 marca 2018

18. Nie zrozumiesz.

Niall’s POV:
Kilka minut później Luke wrócił po odprowadzeniu Rey, a ja starałem się wyglądać, jakby mi to w ogóle nie przeszkadzało.
Czy właśnie popełniłem największy błąd swojego życia, mówiąc jej, żeby nas sobie odpuściła? Jej reakcja na moje słowa całkowicie mnie przeraziła, ponieważ ona naprawdę w ogóle się tym nie przejęła. Nie miałem pojęcia, czemu powiedziałem to, co powiedziałem. Wiedziałem jedynie, że NIE chcę, żeby nas sobie odpuściła, ale zarazem nie chcę, żeby kiedykolwiek była ponownie w takiej sytuacji.
Tak będzie lepiej.
- Wracam do domu, stary - poinformowałem Luke’a, po czym wstałem z ławki i na pożegnanie podałem rękę jemu oraz Louisowi.
Pokonałem szybko krótki odcinek z parku do domu, a gdy tylko wszedłem do środka, Lilly zeszła na dół z zaniepokojoną miną.
- Gdzieś ty był? Jason powiedział mi, że wyszedłeś od nich godzinę temu! - wykrzyknęła, ściskając mnie z całej siły. Owinąłem wokół niej ramiona i zamknąłem oczy. - Nic ci nie jest, Ni? Co się stało? Jak…
- Nic mi nie jest - westchnąłem i uchyliłem powieki, aby zobaczyć na schodach Eddiego, który nie do końca rozumiał, co się dzieje.
- On jest chujem, Ni, tak bardzo go nienawidzę - stwierdziła łamiącym się głosem, który złamał mi serce. - Chcę, żeby on odszedł, Ni, właściwie to nigdy nie chcę go już widzieć.
- Nie zobaczysz go więcej, obiecuję - odpowiedziałem, a ona jeszcze mocniej mnie przytuliła.
- Gdzie jest mamusia? - zapytał Eddie, a ja powiedziałem mu, że wzięła kolejną zmianę. Tak bardzo się przejmowałem tym, że ciągle musiała pracować, a ja nie mogłem jej pomóc. Ostatnim razem, gdy poinformowałem ją, że szukam pracy, oszalała, mówiąc mi, że najpierw muszę skończyć liceum.
Lilly w końcu mnie puściła, aby zaproponować mi herbatę, dlatego zdjąłem buty, umyłem ręce i poszedłem na górę.
Eddie czekał na mnie w swoim i Lilly pokoju.
- Możesz dla mnie zaśpiewać? - poprosił, a ja skinąłem głową, wyciągając gitarę spod jego łóżka.
Po dziesięciu minut grania mu kołysanek, zapadł w sen, dlatego pocałowałem go w czoło i poszedłem do swojej sypialni.
Lilly czekała tam na mnie, opierając się o grzejnik przy oknie.
- Proszę - powiedziała, wręczając mi kubek.
- Wiesz, że nie piję herbaty - stwierdziłem, ale i tak wziąłem naczynie.
- To nie herbata, tylko mleko z miodem.
Przewróciłem oczami, i tak jej dziękując, po czym usiadłem na łóżku.
- Więc o czym chcesz porozmawiać?
- Co?
- Jesteś tu i przyniosłaś mi mleko. O czym chcesz porozmawiać? - powtórzyłem, na co ona westchnęła.
- Jason mi wszystko opowiedział. Że przyszedłeś i ich uratowałeś…
- Gówno prawda. Nikogo nie uratowałem.
- Właśnie, że uratowałeś, Ni. Uratowałeś ich.
- Cóż, to i tak już koniec - odpowiedziałem, a ona zmarszczyła brwi.
- Co masz na myśli? Koniec z kim? Naszym ojcem?
- Nie. Z Rey.
- Co? - zaczęła zadawać pytania. - Co zrobiłeś?
- Zapytała mnie, czy chcę, żeby przestała się starać, więc powiedziałem, że tak.
- Jesteś największym idiotą, jakiego znam, przysięgam. Tej dziewczynie zależy na tobie, a ty jesteś dla niej dupkiem.
- To…
- Nawet nie zaczynaj, Niall! - przerwała mi, unosząc dłoń, abym przestał gadać. - Umawiasz się z Zoe bez dosłownie żadnego powodu, wysyłasz Rey sprzeczne sygnały… Chyba oboje wiemy, że tobie również na niej zależy, a jednak ty marnujesz swój pieprzony czas z Zoe! Jesteś głupi!
- Przestań na mnie krzyczeć, Lilly - poprosiłem, zakładając prawą stopę na lewe kolano.
- Nie przestanę! Niall, kiedy w końcu zrozumiesz, że ludzie naprawdę się o ciebie troszczą i że jesteś wart więcej niż myślisz? Ciągłe uciekanie przed prawdziwymi uczuciami jest gównianym sposobem na życie.
- Co chcesz, żebym zrobił, Lilly? Zerwał z Zoe i zszedł się z Rey? - zapytałem, na co ona od razu przytaknęła.
- Tak, byłoby miło.
- Cóż nie mogę tego zrobić, bo wiem, że w końcu to jakoś spieprzę…
- Czemu zawsze sądzisz, że w ostateczności wszystko spieprzysz?
- Bo tak jest, Lilly. A nie mógłbym… nie potrafiłbym… nie jestem w stanie… - tylko takie słowa opuściły moje usta.
Jak niby miałem jej do kurwy wyjaśnić, że to wszystko działo się, dlatego, że byłem kurewsko przestraszony, że stracę Rey. A jeśli nigdy nie byłaby moja to nie miałbym jak jej stracić. To było właśnie tak proste. Powiedziałem to na głos, a Lilly postanowiła nie odzywać się przez kilka sekund, jedynie na mnie patrząc.
- Niall, jak niby możesz to spieprzyć, skoro nawet nie starasz się, żeby to wyszło.
- Właśnie o to mi chodzi. Nie mogę tego spieprzyć, bo to się nigdy nie wydarzy. Tak jest lepiej - stwierdziłem.
Ale czy na pewno? Czy mam rację? Bo jedynie co widzę, jest dwójką nieszczęśliwych ludzi, którzy nie potrafią przyznać się przed sobą do swoich uczuć.
- Nie zrozumiesz.
- Jesteś tchórzem - rzuciła, a jej słowa mnie zabolały, bo dokładnie to samo powiedziała mi wcześniej Rey.
- Nie obchodzi mnie, czym jestem. Nie chcę jej skrzywdzić.
- Lub może boisz się, że to ty zostaniesz skrzywdzony, bo myślisz, że gdzieś tam jest ktoś, kto będzie dla niej lepszy.
- Oczywiście, że gdzieś tam jest taki ktoś.
- No i co z tego? Kogo to do kurwy obchodzi? Niall, ona dosłownie do ciebie przyszła, a ty ją odtrąciłeś. Ona nie zapomni o tobie, żeby znaleźć sobie kogoś lepszego. Ona chce ciebie, Niall. Ona chce ciebie. A ty pożałujesz tego, co dziś zrobiłeś, kiedy zobaczysz, jak zacznie umawiać się z kimś, kto nie będzie się bał wyznać jej swoich uczuć.
Wzruszyłem ramionami.
- Cóż, już wszystko sobie wyjaśniliśmy. Nie cofnę tego. W porządku. W końcu się z tym pogodzę.
- Nie wiem, co jeszcze mogłabym powiedzieć. Starałam się. Ale Niall, nie pozwól, żeby twój brak pewności siebie i strach zatrzymał cię przed szczęściem. Po tym wszystkim, wbrew tego co myślisz, zasługujesz na bycie szczęśliwym.
- Kiedy tak wydoroślałaś? - zapytałem, wstając z łóżka, aby odstawić pusty kubek na biurku. - Myślę, że Jason ma na ciebie dobry wpływ.
- Hm, może? - posłała mi uśmieszek.
- Czy wy… - urwałem, nie do końca chcąc poznać odpowiedź.
- Co?
- No wiesz… zrobiliście to? Nie wiem.
To było dziwne.
- Niall, nie zadawaj pytań, jeśli nie będziesz w stanie znieść na nie odpowiedzi.
- Więc to zrobiliście - stwierdziłem, robiąc do niej skrzywioną minę.
- Niall, nie mówmy o tym, proszę - powiedziała, kładąc swój pusty kubek obok mojego, a ja przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem ją w głowę.
- Kocham cię.
- A ja ciebie. Ale nadal jesteś idiotą - odpowiedziała.
Zaczekałem, aż pójdzie do swojego łóżka, po czym zszedłem na dół i umyłem puste kubki.

Rey's POV:
Obudziłam się kolejnego poranka z nieco lepszym samopoczuciem. Wiedziałam, że nic się nie zmieniło, a Niall powiedział mi, żebym sobie nas odpuściła, ale był nowy dzień, co oznaczało pierwszą dobę mojej mentalnej regeneracji.
Ale jak można wyleczyć się z kogoś, z kim nigdy się nawet nie chodziło? I jak to się stało, że czułam się, jakbyśmy zerwali, mimo że nigdy nie byliśmy razem?
I nagle zrozumiałam. Tak jakby zrozumiałam. Jeśli mielibyśmy się kiedykolwiek umawiać i zakochać się w sobie tak jak należy, gdy w końcu byśmy zerwali, to bolałoby jeszcze bardziej. Teraz go rozumiałam. On się bał.
Ale mógł przynajmniej spróbować. Miałam dość. Od tamtej chwili zamierzałam zacząć o nim zapominać.
Moja matka ogłosiła, że muszę iść dzisiaj na sesję. Mimo że nie miałam nastroju i nienawidziłam ją za to, że mnie do tego zmuszała, wiedziałam, że nigdy by mi nie wybaczyła, gdybym postawiła ją w tak niekomfortowej sytuacji z jednym z najpopularniejszych obecnie projektantów.
Perrie czekała na mnie przed budynkiem, w którym miała się odbyć sesja, ponieważ najwidoczniej miałyśmy razem pozować.
- Słyszałam, że Zoe też będzie - powiedziała, na co przewróciłam oczami.
Właśnie tego dziś potrzebowałam: przypomnienia dlaczego Niall nie odwzajemnia moich uczuć.
Zapaliłyśmy po papierosie, po czym ruszyłyśmy do środka, a mój brzuch głośno zaburczał, ponieważ nie zjadłam śniadania, aby mój brzuch wyglądał płasko.
Kiedy fotograf pokazywał nam nasze stroje – mój miał kolor pasteloworóżowy, a Perrie czary, Zoe weszła do pomieszczenia. Ubrana była w kombinację naszych kolorów, co oznaczało, że będziemy razem pozować. Świetnie.
- Hej - powitała nas, a ja od razu poczułam między nami napięcie.
- Hej - odpowiedziałyśmy z Perrie.
Starałam się zachowywać jak najbardziej na luzie, ale znałam siebie i wiedziałam, że w końcu będę musiała ją przeprosić. A to byłby jeden z kroków mojego otrząśnięcia się po Niallu.
- Możemy porozmawiać? - zapytałam, a ona skinęła z podejrzeniem głową. Zaprowadziłam ją w ustronne miejsce, gdy ekipa zaczęła przygotowywać sprzęt. - Przepraszam za moje zachowanie w Sylwestra.
Dziewczyna posłała mi uśmiech.
- W porządku. Obie byłyśmy trochę pijane, przez co nie myślałyśmy trzeźwo. Ja również cię przepraszam.
- Między tobą i Niallem wszystko gra? - zapytałam, nie do końca wiedząc po co. Przecież i tak znałam odpowiedź, która wcale mi nie pasowała.
- Tak - odpowiedziała, uśmiechając się. Nie wspomniała nic o wydarzeniach z zeszłego wieczoru, co oznaczało, że Niall jej o nich nie powiedział. Jeszcze. Lub może wcale nie zamierzał tego zrobić.
Fotograf krzyknął nasze imiona, dlatego przerwałyśmy rozmowę i przez kolejne dwie godziny pozowałyśmy do zdjęć. Trwało to tak długo, że jeszcze sekunda i chyba bym umarła z wygłodzenia.
Po sesji udałyśmy się z Perrie do najbliższej restauracji, jaką znalazłyśmy.
Gdy skończyłyśmy jeść, moja matka napisała mi, żebym wracała do domu, bo chce, żebyśmy pojechali z jakiegoś powodu do szpitala, dlatego pożegnałam się z Perrie, mówiąc jej, że zobaczymy się wieczorem na meczu.

--------------------------------------

Najwidoczniej moja zatroskana matka, po upewnieniu się, że skończę jakże ważną dla niej sesję, umówiła nas do lekarza, aby sprawdzić, czy nie mamy żadnych objaw zespołu stresu pourazowego. Szczerze mówiąc, wątpiłam w to, ponieważ wczoraj tak właściwie nic się nie stało, a to co się działo wydarzyło się naprawdę szybko. Zamiast rozmyślać w kółko o tych wydarzeniach, wolałam cieszyć się, że wyszliśmy z tego cało.
Jednak po naszej rozmowie lekarka stwierdziła, że oboje z Jasonem cierpimy na lekkie zaburzenia, szczególnie ja.
- Nic mi nie jest, mamo. Nie chcę chodzić do psychiatry - stwierdziłam w drodze powrotnej do domu.
- Renne, lekarka wyraźnie powiedziała, że ankieta, którą wypełniłaś i sposób, w jaki odpowiadałaś na jej pytania jest książkową oznaką nerwicy. Zaleciła mi, żebym wysyłała cię do niej dwa razy w tygodniu przez kolejny miesiąc.
- Bez sensu! - sprzeciwiłam się. - Naprawdę nic mi nie jest.
Za kogo ta lekarka się do kurwy miała, że mówiła mi co czuję, a czego nie czuję? Byłam tak wkurzona, że z chęcią bym się na kogoś wydarła. Jednak na razie musiałam się skupić na dzisiejszym występie.

--------------------------------------

Mecz przebiegł dla nas pomyślnie. Jason i Niall zdobyli po golu, przez co wygraliśmy 2-0, co spowodowało, że piłkarze i cheerleaderki oczywiście zamierzali iść świętować. A skoro pogodziłam się z Zoe i trzy osoby zapytały czy również wpadnę, tak jakby musiałam się zgodzić. Przed wyjściem do klubu, wszyscy zgodzili się, aby pójść coś zjeść, a koło północy spotkać się przy wejściu. Zazwyczaj składaliśmy się po 50 funtów, aby dostać trzy stoliki w sekcji dla VIPów.
Założyłam bluzę z logo Vans i jeansowe rurki, po czym wyciągnęłam z torby paczkę papierosów i ruszyłam, w kierunku wyjścia, gdzie zwykle paliłam po meczach.
Oczywiście, jak ostatnio zastałam tam Luke’a, który palił, pisząc coś na telefonie.
- Hej - powitałam go, zapalając papierosa. Przywitał mnie, po czym włożył telefon do kieszeni.
- Wpadniesz dziś do klubu? - zapytał z uśmieszkiem. O co chodziło z tymi jego uśmieszkami?
- Tak, najwidoczniej tak.
I wtedy głupi pomysł wpadł do mojej głowy. Pomyślałam, że może mogłabym z nim flirtować, aby sprawić, że Niall będzie zazdrosny, jednak od razu przypomniałam sobie, że wywoływanie u kogoś zazdrości nie oznacza zapominania o tej osobie, oznacza to wręcz jeszcze większe angażowanie się.
Rozmawialiśmy chwilę o meczu, a gdy temat zszedł na wczorajszy wieczór, powiedziałam mu, że już się z tym pogodziłam i nie chcę z nim o tym rozmawiać. Posłuchał mnie, co uznałam jednocześnie za dziwne i miłe. Mogłam z nim gadać, nie czując przy tym dyskomfortu.
Nagle otworzyły się drzwi, przez które wyszedł Niall.
- Idziemy do baru po drugiej stronie ulicy - powiedział bardziej do Luke’a niż do mnie. Zdawało się, jakby dla niego mnie tam nie było. Właściwie jakbym wcale nie istniała. A to bolało jak cholera.
- Potrzebujesz podwózki? - zapytałam Luke’a, po czym zdałam sobie sprawę, że może będę chciała się napić. Ale i tak mieliśmy zamiar wrócić do domów przed pójściem do klubu, więc.
- Jasne. Pójdę po swoje rzeczy - odpowiedział i rzucił spojrzenie w kierunku Nialla, myśląc, że tego nie zauważę. Wyglądało to tak, jakby pytał Nialla, czy nie ma nic przeciwko, a ja nie miałam pojęcia, co opinia Nialla miała tam do znaczenia.
Sekundę później Luke zostawił nas samych, co sprawiło, że poczułam lekką panikę. Szybko upuściłam na ziemię wpół spalonego papierosa i zgasiłam go stopą, po czym odeszłam, nie odzywając się słowem do Nialla.
Luke, Jason, Zayn i Jake wsiedli do mojego auta piętnaście minut później, aby pojechać do restauracji/baru, do którego zazwyczaj chodziliśmy po wygranym meczu. Mieliśmy dwa zarezerwowane stoliki i tak się jakoś złożyło, że jedyne wolne miejsce znajdowało się naprzeciw mnie, a Niall jako jedyny jeszcze się nie pokazał. Co oznaczało, oczywiście, że muszę mieć szczęście jak diabli, bo będzie siedział naprzeciw mnie przez kolejne dwie godziny.
Jednak później okazało się, że w ogóle nie przyszedł i mimo że język świerzbił mnie, aby zapytać kogoś/kogokolwiek, czy wie gdzie jest Niall, powstrzymałam się jakoś, bo przecież byłam na drodze do otrząśnięcia się po nim.
Ale wtedy znowu mimo wszystko zapytałam się siebie po raz milionowy: jak do kurwy mogę otrząsnąć się po kimś, z kim nigdy nie chodziłam? Po kimś kto był ledwie moim przyjacielem? Właściwie to pieprzyć to, byliśmy czymś więcej niż zwykłymi pieprzonymi przyjaciółmi.
Ponieważ weszłam do lodowatej wody, żeby powstrzymać go przed czymś głupim, ponieważ byłam tam dla niego, gdy jego ojciec został zwolniony, ponieważ powiedział mi rzeczy, które najwidoczniej nigdy wcześniej nie wyszły z jego ust.
Czy to oznacza jedynie przyjaciół? Nie sądzę. Ale postanowił, co postanowił (mimo że właściwie nie miał większego wyboru – przynajmniej tak uważał), a ja musiałam żyć dalej i jakoś to przeboleć. To znaczy, jeśli Jennifer Aniston mogła zapomnieć o Bradzie Pittcie, a Demi Moore o Ashtonie Kutcherze, to ja mogę zapomnieć o Niallu, racja?
Resztę godziny spędziłam na rozmowie ze swoim bratem i Sophią, którzy właśnie kłócili się, czy serial SKINS powinien być kontynuowany.
W pół do dwudziestej drugiej wszyscy rozeszli się do domów, aby przygotować się na imprezę, dlatego nawet nie kłopotałam się, aby zapytać Luke’a czy potrzebuje podwózki, ponieważ on już szedł razem z Louisem w kierunku przystanku autobusowego.
Odwiozłam Jake’a i Zayna, a gdy znaleźliśmy się z Jasonem w naszym domu, powiedziałam mu, żeby był gotowy za godzinę, dzięki czemu będziemy mogli zadzwonić po Ubera i choć raz się nie spóźnić.
- I kto to mówi - zaśmiał się, a ja pokazałam mu środkowy palec, po czym rozeszliśmy się w kierunku swoich pokoi.
Dziwnie było pomyśleć, że jeszcze dwadzieścia cztery godziny temu szeptaliśmy w tym miejscu o szaleńcu, który zakradł się do naszego domu z pistoletem. Wszystkie te uczucia, które wtedy czułam, ponownie mnie ogarnęły, przez co ugięły mi się kolana. Poczułam się, jakbym miała zaraz krzyczeć, ale żaden dźwięk nie opuścił moich ust. Może moje matka miała rację i może powinnam przejść się parę razy do tego psychiatry.
Usłyszałam dźwięk prysznica w łazience mojego brata i przypomniałam sobie, że muszę iść dzisiaj na imprezę, aby postarać się zapomnieć o swoich problemach, bawiąc się z przyjaciółmi.
Wskoczyłam więc pod swój prysznic, puszczając głośno Cardi B. Po kilkunastu minutach wyszłam spod wody, założyłam bieliznę i zaczęłam się malować, po czym w końcu przeszłam do swojej ulubionej części wieczoru: wybierania stroju na imprezę. Postawiłam na czarne szorty z rajstopami w różyczki, jasnoniebieski top oraz buty od Zanotti. Na to narzuciłam białą bomberkę i oczywiście moje niebieskie sztuczne futro, żebym nie zmarzła w kolejce do klubu.
Spotkaliśmy się z Jasonem na parterze, po czym zadzwoniliśmy po Ubera, a dziesięć minut później już byliśmy w drodze na imprezę, która odbywała się w centrum Londynu.
Kiedy dotarliśmy na miejsce, kolejka już miała kilkaset metrów, ale któryś z piłkarzy porozmawiał z ochroniarzem, dzięki czemu od razu wpuścili nas do środka po sprawdzeniu naszych dowodów.
Klub był pełen ludzi, a muzyka była głośniejsza niż zazwyczaj, ale na szczęście musieliśmy tylko zaczekać, aż przybiją nam pieczątki na nadgarstkach, po czym ruszyliśmy w kierunku sekcji dla VIPów, nie zostawiając w szatni swoich okryć.
Usiedliśmy w dwóch lożach, a trzej pracownicy przynieśli nam wiaderka z wódką Ciroc, przeróżne soki i oczywiście kilka butelek szampana Moet. Sztuczne ognie nadal się paliły, dlatego każdy uruchomił swojego Snapchata, aby to nagrać, ponieważ czemu by się tym nie pochwalić, racja?
Nawet nie kłopotałam się, aby wyciągnąć z torebki swojego iPhone’a, ponieważ byłam zajęta faktem, że Nialla jeszcze z nami nie było.
Napełniliśmy swoje kieliszki szampanem, a po kolejnej rundzie snapowania, zaczęliśmy tańczyć i dobrze się bawić.
Niall pojawił się pół godziny później, a ja usłyszałam powód jego spóźnienia – musiał odebrać Zoe od fryzjera. Dziewczyna stała za nim, uśmiechając się i witając wszystkich po kolei. Wyglądała ślicznie, a ja starałam się nie przewrócić oczami, ponieważ przypomniałam sobie, że tak naprawdę jestem dobrą osobą, a zazdrość jest po prostu brzydką formą frustracji.  Kiedyś przeczytałam w jakiejś książce, której tytułu nie pamiętam, że jeśli jesteśmy sfrustrowani, to tylko siebie możemy o to obwiniać.
Więc pierwszy krok do zapomnienia o Niallu już został odhaczony: przezwyciężyłam swoją zazdrość o Zoe, która tak właściwie nigdy nic złego nie zrobiła (nie licząc uderzenia mnie w twarz w moim własnym domu), i w końcu przyznałam przed sobą, że ślicznie wyglądała, a Niall może faktycznie miał jakiś powód, aby się z nią umawiać.
Gdy wszyscy zaczęli śpiewać nową piosenkę Post Malone, pomyślałam o czymś. Czy ja naprawdę chciałam umawiać się z Niallem? Czy umawiałabym się z nim? I wtedy wszystko, co powiedział, że „nigdy by nam nie wyszło”, „jesteśmy zbyt inni” i „nie bylibyśmy dla siebie właściwi” zaczęło mieć dla mnie sens.
Ponieważ byłam nim tak bardzo zauroczona, to jeśli byśmy byli razem, zawsze bałabym się, że go stracę. A to prawdopodobnie by mnie zabiło bardziej niż „to co mogło być, ale nigdy się nie wydarzyło”.
Miał kurewską rację, przez cały ten czas. Przez cały ten czas zbyt byłam przestraszona i pochłonięta nim, żeby przemyśleć jego wszystkie słowa i przyjąć je do wiadomości.
Jeśli faktycznie zaczęlibyśmy się umawiać i zakochalibyśmy się w sobie, to czy istniałaby dla nas przyszłość? A może nasze szczęście zawsze łączyłoby się z myślą, że w końcu to spieprzymy i nigdy do siebie nie wrócimy? Teraz rozumiałam. Rozumiałam, że ta strata i spieprzenie sprawy byłoby tysiąc razy boleśniejsze niż niestaranie się oraz życie z myślą „a co jeśli”, bo z tego w końcu się otrząśniemy.
Rozumiem kurwa.
To było, jakbym zobaczyła nad swoją głową zaświeconą żarówkę, jakby wszechświat powiedział mi wszystko, co powinnam wiedzieć. Niall już dawno o mnie zapomniał, będąc z Zoe, a ja byłam po prostu zbyt uparta, aby przyznać, że on rozgryzł to wszystko na długo przede mną.
Nagle uśmiech rozprzestrzenił się na mojej twarzy, a ja poczułam przepływającą przeze mnie falę szczęścia, jakbym właśnie na nowo się narodziła czy coś. Mimo że jeszcze nie do końca go przebolałam i mimo że nie odmówiłabym mu, gdyby przyszedł mnie pocałować, to rozumiałam. Poczułam się spełniona. Teraz słowa „odpuść” wypowiedziane z taką obojętnością w oczach miały jakiś sens.
Rozejrzałam się, aby zobaczyć, czy jest obok mnie ktoś, z kim mogłabym się podzielić tą rewelacją, ale moi najbliżsi przyjaciele już tańczyli na parkiecie, trzymając w dłoniach po drinku. Zauważyłam Harry’ego, który z pewnością by mnie wysłuchał i zrozumiał, ale stwierdziłam, że jest zbyt zajęty szeptaniem do ucha Zayna.
Wtedy pewna myśl przeszła mi przez głowę – czy powinnam powiedzieć Niallowi, że rozumiem i nie jestem na niego zła i wszystko między nami się ułoży? Powinnam.
Ale na razie był zbyt zajęty tańczeniem z Zoe, dlatego wypiłam swojego szampana i nalałam sobie wódki.
Nagle obok mnie pojawił się Luke, podstawiając mi kieliszek, abym go również napełniła.
- Wyglądasz gorąco - krzyknął przez muzykę, a ja posłałam mu uśmiech, kiwając głową.
Czy mogłam mu już o tym powiedzieć? Jeszcze nie.
- Znasz Bryana?
- Bryana? Z drużyny? - zapytałam, na co on przytaknął. - Oczywiście, że tak.
- Pytał w szatni, czy masz kogoś. Cóż, pytał Jeda, ale wszyscy go i tak słyszeli.
- No i?
- Byłabyś zainteresowana?
- W jakim sensie?
Luke przewrócił oczami, rzucając mi swój słynny uśmieszek.
- W sensie „obściskujmy się i zapomnijmy o pewnym fuckboyu”?
Zmrużyłam oczy.
- Hm. Może. To znaczy, jest przystojny, racja? - zapytałam i nawet nie zauważając, powędrowałam wzrokiem w jego kierunku.
Mała część mnie chciała zapytać Luke’a, jak Niall na to zareagował, ale powstrzymałam się. Zamiast tego, zapytałam go, co Jed mu odpowiedział.
- Powiedział, że nikogo nie masz i że powinien spróbować.
Zrobiłam minę, mówiącą, że byłabym zainteresowana. To byłby drugi krok otrząśnięcia się po Niallu.
Przecisnęłam się przez ludzi zgromadzonych w sekcji dla VIPów, dzięki czemu znalazłam się przy Bryanie, a chwilę później tańczyliśmy blisko siebie, a on szeptał mi do ucha, że zawsze był bardzo zazdrosny z powodu Jeda.
Skinęłam głową i odwróciłam się, aby go pocałować, ale wtedy zauważyłam kątem oka, że Niall i Luke kierują się do palarni.
To byłoby moją szansą, aby powiedzieć mu, że pogodziłam się już ze wszystkim i między nami wszystko gra. Wtedy wszystko byłoby prostsze, a ja nie musiałabym się martwić niczym innym niż egzaminami.
- Zaraz wracam - szepnęłam Bryanowi do ucha, ponieważ byłam naprawdę blisko jego twarzy, a nie miałam czasu na pocałunki. Jednak później zdecydowanie miałam zamiar znaleźć na to czas.
Odstawiłam drinka na stoliku i chwyciłam swoje futro i papierosy, po czym udałam się w kierunku drzwi prowadzących do palarni dla VIPów.
Luke i Niall stali w lewym rogu, śmiejąc się z czegoś.
- Hej, mogę pożyczyć zapalniczkę - zapytałam Luke’a, a on podpalił mi papierosa. Podziękowałam mu, po czym powiedziałam Niallowi, że muszę z nim porozmawiać.
Luke strzelił mi dziwne spojrzenie, a ja obdarowałam go miną mówiącą “w porządku”, dlatego skinął głową i zostawił nas bez słowa.
Niall wyglądał na zaskoczonego, co mogłam zrozumieć, ponieważ unikałam go cały dzień.
- Słuchaj, przepraszam - zaczęłam.
Wiedziałam, że przeprosiny oznaczają przyznanie się do popełnionego błędu i może nie tylko ja zrobiłam coś źle, ale akurat tu to była moja wina i po prostu chciałam to już zakończyć.
- Za co? - zapytał wyraźnie zaskoczony moimi słowami.
- Za wszystko - zrobiłam krótką przerwę, aby zaciągnąć się dwa razy papierosem, po czym dodałam. - Rozumiem.
- Co?
- Rozumiem, Niall. Wszystko, co mi powiedziałeś, każdy powód, który mi dałeś, dlaczego z nią dalej jesteś i dlaczego „my” nie jest najlepszym pomysłem, w końcu ma sens.
- Co?
Nadal nie mógł przetworzyć moich słów.
- Nie rozumiem - stwierdził.
- Chodzi mi o to, że rozumiem, że ruszyłeś na przód i rozumiem też, że nasz związek nigdy by się nie udał. I w końcu w ogóle mi to nie przeszkadza - zapewniłam go z uśmiechem. - Niall, przepraszam cię za te wszystkie razy, kiedy cię nie słuchałam, tylko nadal się starałam, co cię po prostu denerwowało.
- W porz… W porządku - zająknął się, nie wiedząc, co jeszcze mógłby powiedzieć.
- Szczerze przepraszam. Byłam suką, ciągle wtrącając się w twój związek, ale po prostu nie mogłam zaakceptować faktu, że nie potrafię sobie odpuścić… ciebie. Ale teraz jest w porządku. Już mi przeszło.
Patrzył na mnie przez parę sekund, dlatego ponownie się zaciągnęłam, po czym kontynuowałam swoją przemowę.
- Przepraszam. Po prostu chciałam ci powiedzieć, że między nami wszystko gra. A od teraz będziemy tylko normalnymi, platonicznymi przyjaciółmi. W końcu jestem szczęśliwa. Wszystko jest w porządku.
Patrzył na mnie, gasząc swojego papierosa w popielniczce.
- Renee, to nigdy nie będzie w porządku.
I tak odszedł ode mnie z dłońmi w kieszeniach.


------------------------------
#ColdWaterPL
Szablon
Fantazja
Twitter