sobota, 2 grudnia 2017

14. Nienawidzę, gdy masz rację.

Rey's POV:
Niall wrócił do pokoju przebrany w czarne dresy i białą koszulkę.
- Dobrze, że z nimi nie poszedłem. Pogoda jest do bani - mruknął Niall, wyglądając przez okno.
Niebo było naprawdę ciemne, prawie jak nocą... Chwila. Czy my faktycznie doszliśmy do momentu, w którym rozmawiamy o pogodzie, aby uniknąć niezręcznej ciszy?
- Jesteś chodzącą... cóż, teraz kuśtykającą porażką - powiedział i wskoczył na łóżko Zoe.
- Co?
- Zakładasz Nike do Adidasa?
Przewróciłam oczami.
- Nie masz już pomysłów jak ze mnie żartować? Nie rozumiem. Jeśli zamierzasz przez cały ten czas być niegrzeczny, to równie dobrze możesz już stąd iść. Serio, czemu w ogóle pomyślałeś, że to będzie dobry pomysł?
Wzruszył ramionami i zaczął przewijać ekran swojego telefonu, dlatego ja zwróciłam swoją uwagę z powrotem na telewizor. Co oczywiście było trochę trudne, ponieważ byłam świadoma tego dziwnego napięcia między nami. Mieliśmy kilka nierozwiązanych spraw i jedno z nas musiało podjąć ten temat, ale to zdecydowanie nie był mój obowiązek.
Po dziesięciu minutach kłótni Kourtney i Scotta Niall w końcu się odezwał:
- Zmień kanał. To jest nudne.
- Jeśli chcesz oglądać telewizję, to możesz to robić w swoim pokoju - stwierdziłam i posłałam mu fałszywy uśmiech.
Chłopak wyciągnął rękę, aby zabrać pilota, który był przy moim boku, dlatego złapałam go pierwsza i zabrałam go od niego tak daleko, jak tylko mogłam. To jednak nie okazało się najlepszym pomysłem, ponieważ spadłam z łóżka i uderzyłam się w kostkę.
- Cholera, nic ci nie jest? - zapytał Niall, po czym podszedł do mojego łóżka.
- Nie. W porządku - wymamrotałam, podnosząc się z podłogi. - Ale nie zmienisz kanału.
- Pieprzyć kanał. Lepiej pójdę ci po lód.
Zmarszczyłam brwi, patrząc, jak wychodzi z pokoju. Niall naprawdę wyglądał na zatroskanego moim samopoczuciem.
Kiedy wrócił, ja i tak przełączyłam program na jakiś horror, który właśnie się zaczynał.
- Proszę - powiedział, siadając na końcu mojego łóżka, po czym przyłożył opakowanie lodu do mojej stopy. Syknęłam z zimna, ale Niall nawet się nie poruszył. Prawdopodobnie cieszył się z mojego bólu.
- To jest lodowate. Poważnie, nic mi nie jest - powiedziałam, odciągając od niego nogę.
- Ja tylko staram się być miły - mruknął Niall, wypuszczając opakowanie na podłogę.
Wybuchłam fałszywym śmiechem.
- Oh, błagam. Ty, miły? Chyba sobie jaja ze mnie robisz.
Zmarszczył brwi.
- Nie rozumiem, czemu tak po prostu zakładasz...
- Że robisz wszystko, aby zrobić mi na złość? Cóż, po pierwsze przypomnijmy sobie wszystko, co mi powiedziałeś dwie noce temu.
- Co do kurwy? - wykrzyknął. - To ty wtedy zaczęłaś tamtą kłótnię.
- Oh, dobra. W takim razie to moja wina. Skończymy ten temat.
Niall pokręcił głową.
- Nie. Nie skończymy tego tematu, Rey. Powiedziałaś parę słów, które były naprawdę...
- Naprawdę jakie? - zapytałam, przechylając na bok głowę.
- W ogóle nieprawdziwe.
- Oh, a która część całej tej rozmowy była niby nieprawdziwa?
Znowu się kłóciliśmy, jakbyśmy nigdy wcześniej nie prowadzili tej poruszającej rozmowy o jego ojcu, nie obściskiwali się ani nie trzymali za ręce niespełna dwanaście godzin temu.
- Cóż, po pierwsze nie okłamuję ludzi, aby postawić na swoim.
Uniosłam brew, co oznaczało, aby kontynuował.
- Ciebie nigdy nie okłamałem - stwierdził, a w jego oczach było coś, co podpowiadało mi, że mówił prawdę, jednak mimo wszystko to był Niall Horan do kurwy nędzy.
- Nigdy? Bo przypominam sobie, że zacząłeś być dla mnie miły gdzieś w czasie, gdy zaczęłam mieć problemy z Jedem. Mogę zakładać, że chciałeś się po prostu ze mną przespać. A kiedy to się nie udało, bo się nie poddałam ani nie zakochałam się w twoich frajerskich tekstach, ty ruszyłeś do przodu.
- Oh, proszę. Już mi to mówiłaś - burknął. - Myślisz, że wszystko kręci się wokół ciebie, co nie? Chodziło mi o to, że nigdy cię nie okłamałem. Nigdy. Powiedziałem ci wiele rzeczy, których nikomu nigdy nie mówiłem, ale najwidoczniej to był wielki błąd. Jesteś tą suką, za którą cię miałem przez te wszystkie lata.
- A ty jesteś tym pozerem bez przyszłości, za którego zawsze cię miałam - powiedziałam, a on przełknął głośno ślinę. Od razu pożałowałam tych słów, ale moje usta przejęły kontrolę nad mózgiem... i sercem.
- Czy coś jeszcze, co powiedziałam, było nieprawdą? - zapytałam, starając się zapomnieć o tym, jak właśnie go nazwałam.
- Nie. Na tym zakończmy - wymamrotał, wstając z łóżka.
- Co? Nastała mała niedogodność, więc postanowiłeś się odpieprzyć?
Nie miałam pojęcia, dlaczego taka byłam, ale najwidoczniej zazdrość nie łączy się zbyt dobrze z odrzuceniem i zranieniem.
- Aha, ty również skłamałeś, gdy powiedziałeś, że mnie zauważasz.
Odwrócił się do mnie, zamykając drzwi, które przed sekundą otworzył.
- Nie skłamałem.
- Tak, skłamałeś! Odkąd się z nią zszedłeś, spędzasz z nią każdą sekundę! - krzyknęłam, wstając ze złością z łóżka, mimo że bolała mnie stopa. Zaczynało się robić poważnie.
- Bo ona jest moją dziewczyną! - odkrzyknął.
- Powiedziałeś mi, że nie bawisz się w dziewczyny! Bo jesteś popieprzony i przez swojego ojca nie wierzysz w prawdziwą miłość!
Niall skrzywił się.
- A kto do kurwy powiedział, że ją kocham?
- Ty! Sposobem, w jaki się zachowujesz! Jakby była wcieleniem Jezusa - krzyknęłam, wyrzucając w powietrze rękę.
- Nie kocham jej! Do kurwy nędzy, Rey. Nie zachowuj się, jakbyś mnie znała!
Byłam o krok od postradania zmysłów.
- Więc czemu ją wybrałeś? Huh? - ciągnęłam, robiąc krok w jego stronę. Na tym etapie już nawet nie czułam bólu stopy.
- Wybrałem? Nie było z czego wybierać, Renee!
- Nie nazywaj mnie tak! - powiedziałam, napierając rękami na jego pierś.
- Ale to twoje imię, czyż nie? - zapytał, po czym złapał moje nadgarstki, aby go więcej nie popychała.
- Pieprz się.
- Chciałabyś - strzelił mi uśmieszek, a ja pragnęłam krzyczeć, jednak postarałam się uspokoić.
- Czemu ją wybrałeś?
- Czemu ciągle powtarzasz słowo „wybrać"? Wybrałem ją zamiast kogo? Ciebie?
Nie odezwałam się, co Niall wziął za odpowiedź.
- Rey, ty nigdy nie byłaś dla mnie możliwością - powiedział, co kurewsko mnie rozerwało wewnątrz, ale nie pokazałam tego, mimo że nie miałam pojęcia, czemu to tak bolało.
- Nie dlatego, że ja nie... to po prostu ty... nie jesteś - borykał się ze znalezieniem właściwych słów.
- Nie jestem? - zapytałam, kładąc rękę na swoim biodrze.
- Nie jesteś... dla mnie.
- A ona do kurwy jest? Ona jest dokładnie taka jak ja! Dosłownie jest moją kopią!
Ponownie zaczynałam podnosić głos.
- Oh, i znowu lądujemy w punkcie, w którym myślisz, że wszystko się kręci wokół ciebie. Ona w ogóle nie jest taka jak ty, okej?
- Racja, wybacz. Ona jest trochę bogatsza niż ja, Masz rację. Lub może chodziło ci o to, że ona w ogóle nie jest taka jak ja, bo ją udało ci się pieprzyć? - wyrzuciłam z siebie, widząc, że Niall ponownie się gotuje w środku.
- Myślisz, że nie mógłbym cię pieprzyć, jeśli tylko bym chciał?
Wyglądał na rozbawionego, co sprawiło, że się zagotowałam.
- Tak. Myślę, że nie mógłbyś mnie pieprzyć, nawet jeśli byś chciał. Myślisz, że bym się z tobą przespała? Proszę - zaszydziłam, kładąc dłoń na swojej piersi dla dramatycznego efektu.
- Oh naprawdę? Bo pamiętam, jak wręcz błagałaś mnie o to, gdy robiłem ci minetkę - powiedział, robiąc krok do przodu, co oznaczało, że musiałam się cofnąć.
- Jestem dobrą aktorką. Po prostu to przyznaj i zakończymy tę kłótnię, dobrze? Przyznaj, że poderwałeś ją po tym, jak nie udało ci się ze mną uprawiać seksu.
Niall wybuchnął suchym śmiechem.
- Gdybym chciał, to odniósłbym sukces.
- Ta, jasne - odpowiedziałam jak pięciolatka, starająca się wygrać tę głupią kłótnię. Tył moich kolan uderzył w łóżko, dlatego usiadłam na nim, ponieważ nie miałam dokąd uciec.
Niall pochylił się, abyśmy byli na tym samym poziomie, przez co teraz naprawdę czułam się jak pięciolatka. Wywierając na mnie nacisk, położył dłonie na moich udach i spojrzał mi w oczy.
- Wiem, że tego chciałaś, ale twoja duma stanęła ci na drodze.
- W ogóle mnie nie znasz, idioto - odpowiedziałam i przesunęłam się dalej na łóżku, przez co Niall zabrał swoje ręce, prostując się.
- W porządku. W takim razie każ mi stąd iść, a ja zostawię cię już na zawsze w spokoju.
Spojrzałam na niego i przełknęłam ślinę, po czym otworzyłam usta.
Jednak żadne słowo z nich nie wyszło.
Niall położył lewe kolano na skraju łóżka, między moim nogami.
- No dalej. Powiedz to.
- Ty to powiedz - sprzeciwiłam się.
Tym razem położył swoje dłonie na materacu, po obu stronach mojej talii i pochylił się tak bardzo, że musiałam się położyć na plecach.
- Tak - powiedziałam, mając nadzieję, że mój głos się nie zatrząsł.
- Tak co?
- Tak, chcę, żebyś stąd poszedł.
Jego mina całkowicie się zmieniła, a ja zauważyłam zranienie w jego oczach i od razu zdecydowałam, co będzie moim kolejnym ruchem.
- Dobrze. Pójdę.
I zanim mógł wstać, złapałam za kołnierz jego koszulki i przyciągnęłam go do siebie całą siłą, jaką w sobie zebrałam.
- Kazałaś mi iść - powiedział, unosząc się nade mną na swoich łokciach.
- Tak.
- Chcesz, żebym sobie poszedł?
Pokręciłam głową.
- W takim razie, co mam zrobić? - zapytał, przesuwając swoje usta na moją szyję, jednak nie dotknął jej.
- Zostań.
- I? - zapytał, a jego oddech na mojej skórze wywołał w moim ciele dreszcze.
- Bądź tu. Proszę - powiedziałam i tyle mu wystarczyło, ponieważ jego usta dotknęły moich, a moje dłonie powędrowały do jego włosów.
Jego ramiona owinęły mój tułów, a on przesunął nas w górę łóżka, dzięki czemu moja głowa znalazła się na poduszce.
Byłam przytłoczona tysiącem emocji i uczuć, ale każde włókno mojej egzystencji wołało niallniallniall.
Nie mogłam sobie nawet przypomnieć, kiedy się ostatnio całowaliśmy, ale zdecydowanie za tym tęskniłam.
- Tęskniłem za tym - szepnął w moje wargi, jakby czytał mi w myślach.
- Ja też - zgodziłam się i jęknęłam, kiedy zaczął całować moją szyję.
Jego dłoń powędrowała w poszukiwaniu mojej, aby spleść nasze palce i przenieść je nad moją głowę.
Byłam tak podniecona, że to było prawie nierzeczywiste, a mój umysł stał się totalnie zamglony.
Jego dłoń zeszła w dół do moich spodni, aby je odpiąć i ściągnąć, dlatego zrobiłam to samo z jego dresami.
Kiedy oboje byliśmy już jedynie w bieliźnie, ocierając się o siebie, odwróciłam w bok głowę, aby nadal mógł całować moją szyję. Naparłam na jego krocze i uchyliłam powieki, a mój wzrok padł na łóżko Zoe.
I wtedy właśnie spłynął na mnie fakt, co robimy.
- Niall, zaczekaj - powiedziałam, kładąc dłoń na jego piersi, a on zrobił, jak poprosiłam i spojrzał na mnie ciemnymi oczami.
- Co się stało?
Wskazałam na łóżko Zoe.
- To nieuczciwe. Sama zostałam zdradzona i zabolało mnie to za bardzo. To nie jest właściwe.
- Więc co? Chcesz, żebym z nią zerwał tylko po to, żeby się z tobą pieprzyć? - powiedział, a ja zmarszczyłam brwi.
- Oh, pieprz się, Niall! Nie o to mi chodziło! - stwierdziłam i zepchnęłam go z siebie.
Chłopak zszedł z łóżka i zaczął się ubierać.
- Jeśli chcesz robić coś z kimś innym niż ona, najpierw jej o tym powiedz.
Niall przewrócił oczami.
- Cokolwiek. Twój wybór.
Zabrał swój telefon z jej materaca i wyszedł z pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi.
Westchnęłam i przebiegłam palcami przez swoje włosy, po czym założyłam spodnie. Moje serce nadal prowadziło swój własny wyścig, a wnętrze wręcz trzęsło się przez to, co właśnie się tu wydarzyło. Wiedziałam jednak, że czułabym się winna, jeśli doszłoby do czegokolwiek. Nie, żeby to, co robiliśmy nie było złe, ale... UGH. Nienawidziłam go.
Nie, nieprawda.
Pokręciłam głową i usiadłam na łóżku, aby nadal oglądać telewizję.
Chwilę później nastało pukanie do drzwi, a ja wstałam, aby je otworzyć.
To był Niall. Znowu.
- Przepraszam. Masz rację - westchnął, a ja spojrzałam na niego ze zdezorientowaniem.
- Cholera, racja. Mam rację.
- Chcesz zamówić coś do jedzenia? Umieram z głodu - powiedział, a ja skinęłam głową, od razu szukając w internecie miejscowych restauracji.
- Pizza? - zapytałam, a on przytaknął.
Zadzwoniłam do pizzerii, zmagając się ze swoim francuskim. W końcu zrozumieli, co chcę zamówić i powiedzieli, że musimy zaczekać pół godziny.
- Więc... co by się stało, jeśli nie byłbym z Zoe? - zapytał Niall, siadając na podłodze przy nogach mojego łóżka.
Czy to był jego sposób nawiązania zwykłej pogawędki?
- Nie wiem, Niall. Odpuść, dobrze? Już i tak czuję się wystarczająco źle. Po prostu... ona jest miłą dziewczyną, nie spieprz tego i jej nie zrań. Jeśli nie chcesz z nią być, powiedz jej. Ale nie zdradzaj ją za jej plecami.
- Nienawidzę, gdy masz rację - powiedział, przewracając oczami.
- Ja zawsze mam rację - posłałam mu uśmiech, odwracając się na brzuch, twarzą w jego stronę. - Czy to oznacza, że zawsze mnie nienawidzisz?
Niall spojrzał na mnie do góry, a ja na niego do dołu i jeśli przysunęłabym się do niego, moglibyśmy odegrać pocałunek z filmu o Spidermanie.
- Nigdy nie mógłbym cię nienawidzić.
Odsunęłam się lekko do tyłu, ponieważ potrzeba pocałowania go przybierała na sile.
- Oh, zdaje się, że nienawidziłeś mnie przez ostatnie cztery lata.
Niall przewrócił oczami i odwrócił się w moją stronę, siadając po turecku.
- Nie nienawidziłem cię... ja po prostu nie mogłem cię znieść.
- Ale czemu? Ja ciebie też nie mogłam znieść, ale jak teraz o tym myślę, to właściwie nie potrafię znaleźć żadnego powodu. To znaczy, czy to dlatego, że wylałam na ciebie tę zimną wodę?
Chłopak pokręcił głową.
- Cóż, wkurzyłaś mnie tym, ale później wkurzałaś mnie swoim zachowaniem, więc to stało się po prostu rutyną. Może byłem znudzony.
- Oh, ale ze mnie szczęściara - stwierdziłam sarkastycznie. - Ale udowodniłeś, że moje wstępne zdanie o tobie było błędne.
- W klubie mówiłaś coś innego - przechylił na bok głowę.
- Ty też powiedziałeś parę rzeczy.
- Przepraszam.
Spojrzałam w dół na prześcieradło.
- Ja też przepraszam.
Niall spojrzał na swoje kolana, a ja na moje i tak siedzieliśmy w ciszy przez krótką chwilę.
- Ona faktycznie mi ciebie przypomina - powiedział po kilku minutach, a ja popatrzyłam w jego oczy.
- Co?
- Zoe. Kiedy ją poznałem, pomyślałem, że jest taka jak ty.
Zmarszczyłam brwi.
- Używasz czasu przeszłego?
- Tak. To znaczy, nie ma dwóch takich samych osób, racja? Tylko na początku się taka wydawała.
- Ale jakby... czemu z nią chodzisz? I nie chcę, żeby to brzmiało niegrzecznie, ale jestem autentycznie ciekawa, ponieważ powiedziałeś, że nie bawisz się w związki.
- Jest zabawna - odpowiedział krótko.
Musiałam przyjąć tę odpowiedź, ponieważ nie chciałam wprowadzać między nas jeszcze większy dyskomfort.
- A jak się poznaliście?
- Przez jej przyjaciółkę Samirę, która zna Zayn, który wiem, że... - uciął niezręcznie, w oczywisty sposób nie chcąc zbyt głęboko wchodzić w temat.
- Skąd ona zna Zayna? - zapytałam, marszcząc brwi.
- Nie wiem. Myślę, że uprawiali kiedyś seks - wzruszył ramionami, szukając na mojej twarzy jakichś oznak zazdrości, dlatego odwróciłam głowę, aby spojrzeć na ścianę.
Na szczęście nastało pukanie do drzwi, oznaczające dostawcę pizzy.
- Zapłacę - powiedział Niall, wstając z podłogi.
- Nie musisz. Naprawdę.
- Wiem, ale czuję się źle przez wszystko, co się wydarzyło.
Wzruszyłam ramionami.
Darmowe jedzenie? Czemu miałabym do kurwy odmówić?
Usiedliśmy obok siebie przy nogach mojego łóżka i zaczęliśmy jeść pizzę, oglądając jakiś przypadkowy film.
- Pamiętasz, jak obściskiwaliśmy się jakieś... dwa lub trzy lata temu? To znaczy, czemu to się w ogóle wydarzyło? - zapytał ze śmiechem.
- Oh, nawet mi nie przypominaj. Jake nigdy mi tego nie odpuści. Z pewnością uwzględni to w przemowie na moim weselu, a nawet i na moim pogrzebie.
- Zawsze zastanawiam się, jak to będzie wyglądało - powiedział Niall, patrząc na pizzę.
- Co? Moje wesele?
- Mój pogrzeb.
Moje serce zatonęło w piersi.
- Co? Czemu o tym w ogóle myślisz?
Wzruszył ramionami.
- Po prostu chciałbym wiedzieć, kto by przyszedł, kto by płakał i kto by się przejął.
- To... pojebane.
- Tak.
Żułam kęsa pizzy, gapiąc się na ścianę.
- Ja bym to robiła, no wiesz - odezwałam się w końcu.
- Co byś robiła?
- Przyszłabym, płakałabym i przejęłabym się - odpowiedziałam. - Ale tylko dlatego, że kupiłeś mi pizzę.
Niall zaśmiał się, a ja uśmiechnęłam się, ponieważ kochałam jego śmiech. Zawsze był taki głośny i autentyczny.
- Co tam u twojej rodziny? - zapytałam, nawiązując rozmowę.
- W porządku. Są bardziej spokojni, odkąd mój ojciec dostał kolejne pięć lat.
- Oh, to dobrze.
Gdy skończyliśmy jeść pizzę, rozłożyłam się z powrotem na swoim łóżku i tak pozostaliśmy w ciszy aż do powrotu Zoe, która zaczęła opowiadać o swoim dniu. A ja ani razu nie przewróciłam oczami, ponieważ czułam się po prostu winna.

-------------------------------------

Po kolacji usiadłyśmy z Zoe przed telewizorem, aby obejrzeć nowy odcinek Ellen. Zgaduję, że dziewczyna była w porządku. Nastała północ i mimo że wiedziałam, że po śniadaniu wyjeżdżamy na lotnisko, postanowiłam nadal oglądać SpongeBoba, ponieważ ta bajka była po prostu przezabawna.
Telefon Zoe zabuczał, a ona odblokowała ekran, aby przeczytać wiadomość.
- Widziałaś Nialla? Jego współlokator pyta, gdzie jest.
Wzruszyłam ramionami.
- Nie wiem. Może wyszedł na papierosa?
- Pewnie masz rację.
Jednak wtedy zawibrował mój telefon, oznajmiając wiadomość od mojego taty. Co do kurwy?
Przeczytałam ją, a serce zatonęło mi w piersi.
Tata: Ojciec Nialla uciekł z aresztu. Upewnij się, że nic mu nie jest. Odpisz mi.
Zablokowałam ekran i wyszłam z łóżka.
- Gdzie idziesz? - zapytała Zoe, gdy wkładałam zimowe buty do moich pieprzonych spodenek i topu, ale nie obchodziło mnie to.
Wiedziałam, że na zewnątrz jest kurewsko zimno, ale nie przejęłam się tym, ponieważ myślałam, że wiem, gdzie znajdę Nialla.
- Muszę się czymś zająć - odpowiedziałam i złapałam z łóżka swój telefon.
- Uh... okej?
Zatrzasnęłam za sobą drzwi i ruszyłam biegiem przez korytarz. Kliknęłam przycisk windy z dziesięć razy, jakby to miało ją przyśpieszyć.
W drodze na stok widziałam pewien most, a ponieważ padał śnieg, Niall musiał pod niego zejść. Przynajmniej w takim miejscu znalazłam go ostatnim razem. Szansa była mała, ale nie wpadłam na żaden inny pomysł, a wiedziałam, że nie będę mogła siedzieć spokojnie i nic nie robić.
Spróbowałam do niego zadzwonić, ale jego telefon został wyłączony.
Kiedy wyszłam z hotelu, przeraźliwe zimno uderzyło we mnie, dlatego zaczęłam biec w kierunku tego mostu. Nie miałam nawet założonych soczewek, ale dzięki świątecznym lampkom, które owinięte były wokół latarni, odnalazłam drogę.
Od razu mi zaschło w ustach, a ja poślizgnęłam się na lodzie, zadrapując sobie kolano.
- Kurwa mać - mruknęłam, gdy wstałam z ziemi. Był kurewski mróz, a Niall może wcale nie wyszedł w ogóle z hotelu.
Jednak wtedy go zobaczyłam. Cóż, zobaczyłam czarny kształt, opierający się o betonowy mur, który podtrzymywał most. Postać parzyła w dół na jezioro i paliła papierosa, oczywiście.
- Nic ci nie jest? - krzyknęłam, zbliżając się do niego.
- Co ty tu robisz? - zapytał, odwracając do mnie głowę.
- Mój tata do mnie napisał.
Światło księżyca oświetlało jego twarz, dzięki czemu mogłam ujrzeć jego zaczerwienione oczy.
- Wracajmy do hotelu - zaproponowałam, szczękając zębami.
- Nie. Ja po prostu...
- Znajdą go.
Chłopak prychnął.
- Po tym, jak on znajdzie moją rodzinę. Czuję się jak pieprzone GÓWNO! - krzyknął, kopiąc ścianę. - Jestem tu na tej pieprzonej wycieczce, podczas gdy oni są w niebezpieczeństwie, a ja nic nie mogę zrobić!
Nigdy wcześniej tak mnie nie wystraszył, ponieważ nigdy nie widziałam go tak agresywnego.
- Niall... będzie...
- Będzie dobrze?! Nawet mi tego nie mów do kurwy, jeśli masz normalną rodzinę, która dodatkowo jest zamożna! - krzyknął i ponownie uderzył mur.
W moich oczach wezbrały łzy, ponieważ rozumiałam go i pragnęłam sprawić, aby te uczucia od niego odeszły. Miał atak paniki, a ja nigdy nie miałam z czymś takim do czynienia.
Chwyciłam jego koszulkę w pięść i zmusiłam do spojrzenia na siebie.
- Niall, spójrz na mnie.
Kiedy to zrobił, a ja zauważyłam jego ciężki oddech oraz bezradność i panikę w jego oczach, kontynuowałam:
- Znajdą go, a on nawet ich nie dotknie, dobrze? Skoro mój ojciec o tym wie, to policja już go szuka.
- Chcę to już po prostu zakończyć - powiedział, odsuwając się z mojego uścisku, po czym oparł się czołem o ścianę i zamknął oczy.
- Nie możesz go zabić.
- Nie jego.
Moje serce zatrzymało się, przypominając sobie, jak dziś wspomniał o własnym pogrzebie.
- Niall, jak zamierzasz pomóc swojej rodzinie, jeśli...
- A jak im teraz pomagam?! - wykrzyknął, odwracając się, aby na mnie spojrzeć. - Mam dość.
- Nie, nieprawda! - krzyknęłam, ciężko łapiąc oddech z paniką, kiedy zobaczyłam, jak ściąga kurtkę i rzuca ją na trawę obok brzegu jeziora.
- Przestań! Co robisz? - krzyknęłam, gdy zaczął iść w kierunku wody.
Stanęłam przed nim i odepchnęłam go do tyłu.
- Co ty do kurwy robisz?!
Niall cofnął się o krok i kiedy już myślałam, że się pozbierał i nie zrobi niczego głupiego, on zdjął koszulkę.
- Niall! - pisnęłam i podniosłam ją. - Załóż ją. I wracajmy do hotelu.
- Kończę to! Mogę umrzeć przez hipotermię, racja? Jest w porządku - powiedział, ale mówił to bardziej do siebie niż do mnie, ściągając buty.
Moje ręce były prawie odmrożone, ale spróbowałam złapać jego łokieć i go zatrzymać, jednak on wyślizgnął się z mojego uchwytu i wszedł do wody, idąc do przodu, aż zanurzył się po ramiona.
Był siny, a ja krzyczałam na niego, nie wiedząc co zrobić.
- Jesteś pewien, że tego chcesz? - krzyknęłam.
- Pieprzyć to! - odpowiedział
- W takim razie dobrze - powiedziałam i ruszyłam do przodu, upuszczając telefon na jego koszulkę.
Gdy woda uderzyła w moje kostki, poczułam się, jakbym miała umrzeć, ale wiedziałam, że Niall się tym przejmie. Musiał się tym przejąć.
- Co ty do kurwy robisz, Renee? - powiedział, szczękając zębami.
- Jeśli ty to zrobisz, ja też to zrobię.
Zimna woda była wszędzie: w moich butach, spodniach, a nawet skapywała z końcówek moich włosów, a ja zdecydowanie miałam umrzeć na długo przed Niallem.
- Idź stąd - ostrzegł, ruszając w głąb jeziora. Poszłam za nim, aż woda sięgnęła mojej szyi, dlatego stanęłam na palcach, których już i tak nie czułam.
- Zostaw mnie już! - krzyknął, a ja położyłam moją odmarzniętą, trzęsącą się dłoń na jego jeszcze zimniejszym policzku.
- Nigdy - szepnęłam, obserwując, jak mój oddech uderza w jego twarz, kiedy nasze oczy się spotkały.
I wtedy go pocałowałam.
A on oddał pocałunek.
Jego dłonie znalazły się na tyle mojej szyi, a ja użyłam ostatniego ruchu, jaki miałam w swoich kończynach, aby owinąć nogi wokół jego pasa.
- Dziękuję - szepnął.
- Pieprz się.
- Jesteś kurewsko szalona - powiedział przy moich ustach.
- Tak szalona, że zniszczyłabym siebie, aby tylko naprawić ciebie.
Jego ręce znalazły się na mojej talii, a on ruszył w kierunku lądu. Każdy, wynurzający się, centymetr mojego ciała, zaczął jeszcze bardziej marznąć, z powodu zimnego powietrza.
Czułam się słabo na własnych nogach, kiedy mnie postawił i nie byłam pewna czy spowodowane to było faktem, że zaraz zemdleję czy tym, co się właśnie wydarzyło. Prawdopodobnie obie te rzeczy miały na to wpływ.
- Nie mogę... ja... zamarzam - powiedziałam, a on nakrył mnie swoją kurtką, po czym założył koszulkę i nagle podniósł mnie jak pannę młodą.
- Niall... - zaczęłam, czując, jak moje powieki robią się coraz cięższe.
Nie powiedział nic, a ja spojrzałam na jego włosy, które przykleiły mu się do czoła, zastanawiałam się, jak to możliwe, że nie umarł z zimna. Jego włosy były kurewsko mokre, a on po prostu... Nawet jego buty były mokre, a koszulka przykleiła mu się do mokrego torsu.
A mimo to jakoś udało mu się zanieść mnie do hotelu tak, że nikt z recepcji nas nie zauważył.
Postawił mnie w windzie i przycisnął inny guzik piętra, niż się spodziewałam, ale nie zapytałam go o to.
Spojrzałam na nas w lustrze. Przemokliśmy do suchej nitki, a nasze ubrania kleiły się do naszych ciał, a usta mieliśmy sine.
Kiedy winda się otworzyła, Niall podszedł do pierwszych drzwi po prawej stronie i zapukał w nie. Louis stanął w nich po sekundzie, od razu marszcząc brwi.
- Co do kurwy? Co się stało?
- Wyjdźcie. I nikomu nie mów, że tu jesteśmy. Idźcie do Jake'a - powiedział Niall, a Louis nawet się nie odezwał. Zawołał Harrego i razem wyszli z pokoju bez żadnych pytań.
- Czemu... - zaczęłam, zrzucając buty i skarpetki. Pragnęłam zdjąć z siebie wszystko.
Położyłam kurtkę Nialla na łóżku i ściągnęłam koszulkę, po czym weszłam do łazienki. W moich oczach wezbrały łzy radości z powodu uczucia ciepła na mojej skórze.
Zdjęłam spodenki i oparłam się o umywalkę, pochylając głowę nad zlewem.
- Przepraszam - powiedział Niall, podchodząc za mnie. Nie odezwałam się, dlatego on wyszedł z toalety.
Ściągnęłam również bieliznę, po czym weszłam pod prysznic.
Gdy tylko poczułam ciepłą wodę, łzy spłynęły po moich policzkach. Było to spowodowane ciepłem oraz tym, co się właśnie wydarzyło. Płakałam też dlatego, że Niall był zraniony, a moje serce pękło przez jego smutek.
Zamknęłam oczy i przebiegłam ręką przez swoje włosy, próbując je wygładzić.
Usłyszałam, jak Niall otwiera drzwi od łazienki i faktycznie wchodzi pod prysznic, dlatego uchyliłam powieki, aby spojrzeć w jego zaczerwienione oczy. Byłam naga, a on miał na sobie bokserki. Cholera.
- Dziękuję - powiedział, ani na chwilę nie przerywając kontaktu wzrokowego.
- Nie masz za co - szepnęłam i przełknęłam ślinę, starając się nie patrzeć w dół. Wiem, że on też to robił.
- Proszę, nie płacz - błagał i ujął w dłonie moją twarz. Starałam się zbytnio nie mrugać przez wodę.
Pokręciłam głową, zamykając oczy.
- Nie mogę.
- Ocaliłaś mnie.
- Nieprawda - powiedziałam, uchylając powieki, aby wejść w kontakt z jego wzrokiem.
- Właśnie, że prawda. Twój głos zawsze mnie uspokaja. Uspokoił mnie nawet podczas mojego najgorszego napadu lękowego i sprawił, że o wszystkim zapomniałem.
- W porządku.
I wtedy mnie pocałował, co nawet mnie nie zaskoczyło, ponieważ i tak miałam zamiar zrobić to za dwie sekundy.
Owinęłam ręce wokół jego szyi i przyciągnęłam go bliżej, aż nasze nagie ciała się nie dotknęły. Cóż, prawie nagie, ponieważ on nadal miał na sobie bokserki. Upewniłam się jednak, aby je zdjąć i przybliżyć go do siebie jeszcze mocniej.
Nie potrafię nawet opisać tego uczucia pieczenia w moim wnętrzu, ponieważ jego penis dotknął mojego brzucha. Potrafiłam jednak mu to wyjaśnić, całując go jeszcze mocniej i może jeszcze bardziej desperacko.
- Czy ty... - szepnął, a ja skinęłam głową.
Przez sekundę szukał w moich oczach jakichś wątpliwości, ale kiedy ich nie znalazł, oblizał swoje usta i klęknął przede mną.
Zamknęłam oczy i przygryzłam wargę, gdy poczułam jego język między moimi nogami. Zakręciłam wodę trzęsącą się dłonią.
Niall lizał moją łechtaczkę, a moje nogi trzęsły się i wszystko wydawało się tak bardzo prawidłowe, mimo że jeszcze niedawno to mogło się skończyć kurewsko źle.
Zaplątałam palce w jego włosy, a on przerzucił jedną z moich nóg na swoje ramię, aby mieć lepszy dostęp, co wywołało u mnie jęk.
- Niall... - poprosiłam, przyciągając go z powrotem do góry.
Jego erekcja ponownie dotknęła mojego brzucha i zanim mogłam zaproponować mu loda, on podciągnął mnie do góry za moje uda i przystawił mnie do ściany. Następnie chwycił swojego penisa, aby ustawić go w odpowiednim miejscu, po czym powoli we mnie wszedł.
Patrzyłam mu w oczy, przygryzając wargę, kiedy on wsuwał się we mnie, aż w końcu przez całą tę rozkosz przymknęłam powieki.
Nigdy wcześniej, w całym swoim życiu, nie odczuwałam takiego podniecenia i tego typu euforii.
Moje paznokcie wbiły się w jego ramię, a jego dłonie ściskały tył moich ud, kiedy Niall zaczął się poruszać do przodu i tyłu, co sprawiło, że całkowicie straciłam swój rozum.
- Podoba ci się? - zapytał, a ja w odpowiedzi ujęłam jego szczękę, aby móc go pocałować z całą przyjemnością.
Nigdy nie spodziewałam się, że faktycznie będę uprawiać seks z Niallem, tym bardziej pod prysznicem, a oto byliśmy w tej sytuacji.
I kurewsko mi się to podobało.
Mój kręgosłup wbijał się w płytki, ale nie mogło mnie to mniej obchodzić, ponieważ Niall był we mnie, a ja czułam się, jakbym miała dojść po zaledwie pięciu minutach pieprzonego seksu.
- Niall... - jęknęłam, zamykając oczy i dochodząc.
- Fajnie - posłał mi uśmieszek, nie zwalniając tempa.
Gdy doszłam, było jeszcze gorzej, ponieważ stałam się jeszcze bardziej wrażliwa. Jednak sądząc po sposobie, w jaki Niall we mnie wchodził, on również był blisko.
- Nie masz... prezerwatywy - sapnęłam, a on wyszedł ze mnie i odstawił mnie.
Uklękłam przed nim, biorąc go do ust, a Niall doszedł po jakichś dziesięciu sekundach.
- Choolera - jęknął, co było najseksowniejszym dźwiękiem, jaki w życiu słyszałam.
Połknęłam jego spermę i wyprostowałam się, mimo że moje nogi nadal się trzęsły.
- W porządku? - zapytał, wyciągając w moją stronę pięść.
Przybiłam z nim żółwika, po czym odkręciłam wodę, śmiejąc się z jego szczęśliwej miny.
Jednak kiedy wyszłam spod prysznica, poczułam się winna i brudna przez to, co zrobiłam.
Na łóżku leżały złożone ubrania.
- Kogo to? - zapytałam, widząc swoje ciuchy na grzejniku.
- Poprosiłem Louisa, aby przyniósł je z mojego pokoju.
Nie zadawałam mu więcej pytań, po prostu wybrałam bluzę i spodenki, po czym położyłam się na jednym z łóżek.
- Możesz podać mi telefon? - zapytałam, a on rzucił mi go.
- Dzięki - odpowiedziałam sarkastycznie.
Odblokowałam go i przeczytałam nowe wiadomości od mojego taty, ignorując te od Zoe, Jake'a, Harrego i Sophii.
- Twoja rodzina jest cała i zdrowa. Zostaną w bezpiecznym miejscu, dopóki nie znajdą twojego ojca.
Niall skinął głową.
- Dzięki.
Podniósł koc, pod którym się znajdowałam i położył się obok mnie, a ja nawet się nie odezwałam, kiedy gasił światło.
- Dziękuję - szepnął, a ja wtuliłam się do jego piersi, kładąc głowę obok jego szyi.
- Nie masz za co.
Po kilku minutach ciszy zapytałam go o coś, nad czym już chwilę się zastanawiałam.
- Naprawdę pokłóciłeś się z trenerem?
Pokręcił głową.
- Nie.
Uśmiechnęłam się.
- Ha haaa.
- No co? Będziesz narzekać? - zapytał, wędrując dłonią w górę mojego uda, aż jego palce nie przycisnęły przez spodenki mojej kobiecości.
- Nie - pisnęłam i odsunęłam się od jego dotyku, ponieważ nadal byłam wrażliwa.
- Więc się ze mnie nie śmiej - wydął wargę i uśmiechnął się przy skórze mojego policzka.
Czułam się, jakby moje serce zaraz miało wybuchnąć z radości, co było dziwne, ponieważ dopiero co godzinę temu miało pęknąć z zimna i smutku. A spowodowane to było tą samą osobą.
- Sprawiasz, że dziwnie się czuję - stwierdził Niall.
- Co masz na myśli?
- Odkąd byłem małym chłopcem, pragnąłem zniszczyć ten cały popieprzony świat. A teraz już tego nie chcę.
Zmarszczyłam brwi, mimo że ledwo mógł mnie widzieć.
- A co to ma ze mną wspólnego?
- Cóż, żyjesz w tym świecie, więc nie chcę go już zniszczyć.
Przygryzłam wargę i posłałam mu uśmiech.
- Nie uśmiechaj się tak. Wiesz, że w ciemności mówię dziwne rzeczy.
- Najdziwniejsze gówno - droczyłam się, wbijając palec w jego bok.
- Ale najprawdziwsze gówno.
Obserwowałam, jak Niall patrzy na sufit i zaczęłam zastanawiać się, jak do kurwy się tu znalazłam.
Jakby wszystkie wydarzenia z ostatnich czterech miesięcy prowadziły właśnie do tego momentu.
- Kocham cię - powiedziałam.
Niall uśmiechnął się i pocałował mnie w czoło, jakby nawet mnie nie słyszał.
I nie słyszał, ponieważ tak naprawdę nie powiedziałam tego na głos.
Szablon
Fantazja
Twitter