piątek, 15 września 2017

10. Nie schlebiaj sobie.

Rey's POV:
Nasi rodzice przybyli do szpitala dziesięć minut później. Matka ubrana była w swoją długą koszulę nocną, co oznaczało, że była naprawdę zaniepokojona i zmartwiona, a ojciec miał na sobie jeansy i przysięgam, że ostatni raz widziałam go w zwykłych ubraniach, gdy byłam malutka.
- Co się dzieje? - zapytała moja matka. - Czemu dzwonił do nas onkolog? O co do cholery...
Onkolog? Nie. Moje serce zacisnęło się.
- Dzień dobry, państwo Parker - przywitał się lekarz, wyciągając rękę. - Jestem doktor Mitchel.
Mój ojciec wymienił z nim uścisk dłoni i zaczął wypytywać o co chodzi. Jego wzrok spoczął na Niallu, który siedział obok Jasona, ale szybko wrócił do lekarza.
- Gdy zajmowałem się siniakami pana syna, przeprowadziłem w międzyczasie parę badań krwi i wykryłem możliwość, że w jego organizmie może rozwijać się AML.
- Co to jest? - zapytałam.
- Ostra białaczka szpikowa.
Zakręciło mi się w głowie, a serce przestało bić.
- Ale to nawet nie jest pierwsze stadium. To naprawdę wczesna, właściwie bardzo wczesna faza. Tydzień leczenia z transfuzją krwi i chemioterapią na pewno sprawi, że to zniknie. Nie mogę nawet powiedzieć, że ją teraz ma, ale testy wykryły kilka komórek w jego krwi, a ja mogę od razu go wyleczyć.
- Oddam krew. Moja grupa krwi to 0 - zaproponowałam. - Zrobię cokolwiek, ale błagam niech go pan wyleczy.
Jason wyglądał dziwnie, jakby nie potrafił przetworzyć tych informacji.
- Wszystko będzie w porządku, jeśli w poniedziałek, środę i piątek pojawi się w szpitalu. Jak już mówiłem, to nawet nie jest pierwsze stadium, a trzy razy powtórzona godzina chemioterapii z pewnością zapewni pełne wyleczenie oraz zabezpieczenie na przyszłość. Czy w pańskiej rodzinie były jakieś przypadki raka, panie Parker?
- Tak. Moja babcia zmarła na białaczkę, gdy miała siedemdziesiąt lat. To wszystko.
- Dobrze. To wszystko wyjaśnia. Już zapisałem Jasona na wizytę, więc będę czekał na niego w poniedziałek o 19. I proponowałbym też przebadać waszą córkę - poradził, patrząc na mnie.
Jak się później okazało, w moim ciele nie wykryto żadnych komórek nowotworowych, za co byłam naprawdę wdzięczna.
Jak się spodziewałam, moja matka nadal oczekiwała, że pójdziemy całą rodziną na galę, ponieważ 'obiecała' to Alexandrowi.
Podrzuciliśmy Nialla, po czym ruszyliśmy do naszego domu w długiej i nieznośnej ciszy.

-----------------------------------------------

Niall: ta gala nadal aktualna?
Rey: moja matka jest pojebana
Leżałam na plecach na łóżku, pisząc z Niallem (tak, to naprawdę się dzieje) o wczorajszych wydarzeniach oraz nadchodzącym wieczorze.
Wysłałam mu wiadomość głosową, ponieważ w tamtym momencie byłam zbyt leniwa na pisanie.
- Więc znalazłeś jakiś garnitur? - zapytałam, a Niall odsłuchał moje nagranie.
- Tak. Wiesz, stać mnie na garnitur. Nie będzie to Armani, ale nadal powinien wyglądać przyzwoicie - odpowiedział. Jego głos brzmiał dziwnie. Był chrapliwy, głęboki i irlandzki, co wywołało u mnie ciarki.
- Oh. Już ci mogę powiedzieć, że ludzie będą się na ciebie gapić, bo nie będziesz miał na sobie rzeczy od Alexandra Wanga - zaśmiałam się i podniosłam palec z ekranu, przerywając nagrywanie.
Niall zaczął coś pisać, ale przestał, aby odsłuchać moją wiadomość.
Niall: nie bądź taka leniwa i zacznij normalnie pisać do kurwy nędzy
- Nigdy - odpowiedziałam.
Wysłał mi emoji przewracające oczami, a następnie zapytał, gdzie mamy się spotkać.
- W hotelu Four Seasons. Chcesz, żebyśmy po ciebie podjechali?
Niall: nie
Niall: dam sobie radę, dzięki
Tym razem to ja wysłałam emoji przewracające oczami i zablokowałam telefon, dzięki czemu mogłam pójść się ubrać.
Na miejscu mieliśmy być o 20, a była już 18, co oznaczało, że musiałam się pośpieszyć.
Wzięłam prysznic, a następnie nałożyłam makijaż i wyprostowałam włosy, po czym weszłam do garderoby, aby wybrać strój. Moja matka dała mi konkretne wskazówki. Kazała mi założyć płaszcz i kopertówkę od Alexandra Wanga, ponieważ paparazzi będą nam robić zdjęcia podczas wejścia, a oczywiście musimy reklamować jego markę.
Wybrałam ładną sukienkę od Balmain, której wcześniej na sobie nie miałam oraz moje ulubione szpilki od Zanotti.
Była 19:30, kiedy skończyłam się ubierać, dlatego zeszłam na dół. Jason i mój ojciec, ubrani w swoje garnitury od Alexandra Wanga, już siedzieli na kanapie, rozmawiając przyciszonymi głosami. Wszyscy musieliśmy zaczekać na matkę, oczywiście, aż w końcu o 19:40 odprowadziła swoją makijażystkę i fryzjerkę do frontowych drzwi.
- Gotowi? - zapytała, mierząc mnie wzrokiem od góry do dołu. Rozszerzyła oczy, patrząc na mój makijaż, ale dzięki Bogu go nie skomentowała.
Czarny Jeep czekał na nas na zewnątrz, aby zabrać nas na galę. Kiedy dotarliśmy na miejsce, Niall już tam na nas czekał. Ubrany był w szary garnitur z czarnym krawatem. Wyglądał naprawdę dobrze. I gorąco. Cholera.
- Naprawdę ładnie się ubrał - powiedziała moja matka, a ja byłam zszokowana jej komplementem, ponieważ oczekiwałam jakiś niegrzecznych komentarzy.
Niall wymienił z moim ojcem, a następnie z bratem, uścisk dłoni, po czym pocałował moją matkę w policzek (ok, co?) i uśmiechnął się do mnie.
- Hej - przywitał się, a ja spojrzałam na niego od góry do dołu, tak aby to zauważył.
- Schludnie się ubrałeś - stwierdziłam.
- Tak, bo zawsze jestem brudny, racja?[1] - zaśmiał się.
Przewróciłam oczami, a moja matka powiedziała, że musimy sobie zrobić rodzinne zdjęcie, które będzie mogła sobie później oprawić, po czym weszliśmy do środka.
Sala, w której odbywała się gala, była wielka, co oznaczało, że prawdopodobnie była wynajmowana do urządzania wesel. Na środku zamontowany był wybieg, który znajdował się blisko naszego stolika.
- Alexander przypisał nam najlepszy stolik. Jestem taka podekscytowana, że go poznasz, Rey. Jest świetny.
Skinęłam głową, nie słuchając jej, ponieważ byłam zbyt zajęta gapieniem się na Nialla, który dziwnie patrzył się na mojego tatę. Wiedziałam, że wie, kim on jest, ale nie dawał po sobie tego poznać. Oboje zachowywali się, jakby się nie znali, ale byłam świadoma faktu, że Niall musiał być jednym ze świadków mojego ojca podczas procesu, co oznaczało, że wcześniej się już widzieli.
Usiedliśmy przy stoliku, a kelnerka od razu podeszła nalać nam wina oraz Jasonowi wody. W menu napisane było, że zaraz podadzą przystawki.
- Więc, Niall... - rzuciła moja matka. Oh, zaczyna się. - Opowiedz mi o sobie. Skąd znasz Renee?
Skrzywiłam się na dźwięk mojego pełnego imienia.
- Ze szkoły - odpowiedział, prostując się.
O Jezu, tylko moja matka potrafi zadawać najbardziej oczywiste pytania.
- Rey nigdy nie wspominała twojego imienia, lecz ostatnio to z jakiegoś powodu się zmieniło - kontynuowała, popijając z kieliszka.
- To dlatego, że do niedawna się nie dogadywaliśmy - zaśmiał się, a moja matka posłała mu uśmiech. Okej, wszystko idzie zgodnie z planem. Przynajmniej jak dotąd.
- Alexander! - krzyknęła moja matka, a ja spojrzałam w górę, aby ujrzeć wielki uśmiech zbliżającego się do nas Alexandra Wanga.
- Eleanor - powiedział i pocałował ją w policzek, po czym podał rękę mojemu ojcu. - Masz naprawdę piękne dzieci.
Powitaliśmy go z Jasonem, a Alexander upewnił się, aby potrząsnąć też dłoń Nialla, gdy ten się przedstawiał.
- Rozmawiałaś z Renee o mojej kolekcji?
- Tak - odpowiedziałam pierwsza.
- A czy byłabyś zainteresowana pozowaniem w moich ubraniach dla pewnego magazynu? To pomogłoby ci z rozpoczęciem kariery w świecie mody.
Cóż, to nie do końca było moje marzenie, jednak nie powiedziałam tego na głos.
- Tak - odpowiedziałam, a on uśmiechnął się.
- To świetnie. Porozmawiam z moimi fotografami i zorganizuję spotkanie. Nie mogę się doczekać.
Przez parę kolejnych minut słuchaliśmy jego rozmowy z moimi rodzicami, aż w końcu odszedł od nas, mówiąc, że to byłoby niegrzeczne, jeśli zignorowałby resztę gości. Jednak zdążył nam jeszcze powiedzieć, że pokaz rozpocznie się za godzinę i poprosił mnie, żebym zapamiętała stroje, które najbardziej mi się spodobają.
- Muszę iść do toalety - mruknęłam, chwytając kopertówkę. Nie miałam zamiaru iść do łazienki, lecz na papierosa.
Wyszłam z budynku i ukryłam się za rogiem, gdzie mogłam spokojnie zapalić.
Minutę później usłyszałam znajomy głos.
- Więc jak się miewasz?
To był mój ojciec.
- Dobrze. Nie wiem. Moja mama jest ostatnio naprawdę zaniepokojona.
A to był Niall.
Bezszelestnie zrobiłam parę kroków do tyłu, aby mnie nie zauważyli, po czym kontynuowałam podsłuchiwanie ich.
- Pracujemy nad zakazem zbliżania się.
- Ja go nie potrzebuję, ale upewnij się, że nic im się nie stanie, dobrze?
Skończyłam papierosa, ale zostałam na swoim miejscu, nie ruszając się nawet i milimetr.
- Nie miałem pojęcia, że Rey jest twoją córką. Czy ona wie? - zapytał Niall, a ja byłam zdumiona jak komfortowo się czuł w towarzystwie mojego ojca.
- Nie - odpowiedział, a ja skinęłam głową. No tak, poufność informacji.
- Powiem jej kiedyś, jeśli nadejdzie okazja - powiedział Niall. Nie usłyszałam odpowiedzi mojego ojca, co musiało oznaczać, że pewnie kiwnął głową.
Odczekałam kilka kolejnych minut, po czym upewniając się, że sobie poszli, weszłam do środka.
Siedzieli przy stoliku, rozmawiając o fakcie, że Jason gra w drużynie, której Niall jest kapitanem oraz o rozpoczynającym się w przyszłym tygodniu sezonie.
- A Rey będzie główną cheerleaderką, racja? - zapytała moja matka, a ja przytaknęłam bez większego zainteresowania rozmową. Bardziej byłam zainteresowana sposobem, w jaki Niall wymieniał kontakt wzrokowy z dziewczyną ze stolika obok, która także posyłała mu uśmieszek i spojrzenia, myśląc, że nikt tego nie widzi. Cóż, ja widzę. Suko.
Ich wzrokowy seks został przerwany przez kelnerkę, która przyniosła nam przystawki. Wkrótce potem prowadzący galę wyszedł na scenę i ogłosił, że za krótką chwilę rozpocznie się pokaz mody.
- A pod koniec tej uroczej nocy, nie zapomnijcie zabrać swoich toreb z prezentami od Alexandra Wanga - powiedział, schodząc z podestu.
Wymieniłam z Niallem rozbawione spojrzenie. Już zaczął jeść pierwsze danie.
- Głodny? - droczyłam się, a on skinął głową.
- Założę się, że to jedzenie nie jest tanie, ale to są tak małe porcje, że myślę, że umrę tu zaraz z głodu.
Na sekundę nastała ciemność, po czym wybieg został podświetlony, a muzyka rozbrzmiała z głośników. Następnie modelki zaczęły wychodzić zza kulis, a nasza rozmowa (lub cokolwiek to do kurwy było) została przerwana.
Oglądaliśmy całe show, klaskając za każdym razem, gdy modelka zatrzymywała się, aby zapozować oraz kiedy Alexander skłonił się na koniec pokazu.
Naprawdę spodobał mi się trzeci i siódmy outfit, ale to tyle. Wang nie projektował ubrań, które byłyby w moim stylu, ale dla reputacji mojej matki oraz pieniędzy zgodziłam się zapozować do kilku zdjęć. Szczerze, jego projekty wyglądały tak zwyczajnie. Nie miałam pojęcia czemu ludzie wydawali na nie tyle pieniędzy. To trochę jak ze Starbucksem: 70% ceny to po prostu marka, a nie jakość.
- Więc które ci się najbardziej podobały? - zapytała moja matka.
- Różowa sukienka i ten outfit z shortami i trampkami - odpowiedziałam, wkładając kawałek sushi do ust.
- Musisz wybrać trzy rzeczy - powiedziała zirytowanym tonem.
- Dobra. Może być też ten z luźnymi jeansami. Ale wiesz, że nigdy tego nie założę, racja?
Jeśli spojrzenie mogłoby zabijać to już bym nie żyła. Niby o co się tak wkurzyła? To ja powinnam być wkurzona, że zaciągnęła nas na to głupie wydarzenie, nawet po tym, co stało się z Jasonem, tylko po to, aby utrzymać swoją przyjaźń ze znanym projektantem.
Koło 23, gdy kończyliśmy jeść deser, Alexander zatrzymał się przy naszym stoliku, żeby zapytać o moje zdanie. Powiedziałam mu dokładnie to, co wcześniej mojej matce, nie licząc tej części, że nigdy nie założę jego ubrań.
- W mojej willi odbędzie się after party i oczywiście wszyscy jesteście zaproszeni.
- Myślę, że dzieci będą zaraz wracać do domu - zarządziła moja matka. - Ale my przyjdziemy.
Alexander skinął głową i podał im adres, po czym odszedł w kierunku kolejnego stolika.
- Samochód czeka na zewnątrz, w razie gdybyście tylko chcieli wychodzić. Macie klucze? - zapytała moja matka, a ja przytaknęłam jej.
Razem z Niallem i Jasonem wstaliśmy po pożegnaniu z rodzicami i ruszyliśmy do wyjścia. Na zewnątrz wszędzie było pełno paparazzi. Ściskałam mocno swoją kopertówkę, kiedy Niall przedzierał się przez ludzi w kierunku parkingu. Samochód, do którego wsiedliśmy, faktycznie na nas czekał, ponieważ gdy tylko znaleźliśmy się w środku, od razu ruszyliśmy w drogę.
- Chcesz zostać na noc? - zapytałam Nialla.
- Jasne - odpowiedział. - Ale nie mam ze sobą żadnych ubrań na zmianę.
- Pożyczę ci coś - wtrącił Jason, a Niall wzruszył ramionami.
- W porządku.

----------------------------------------------

Kiedy dotarliśmy na miejsce, w domu panowała grobowa cisza, co nie było specjalnie niezwykłe.
- Muszę zmyć makijaż. Idź z Jasonem znaleźć coś na przebranie - powiedziałam i ruszyłam na górę.
Gdy znalazłam się w swoim pokoju, od razu umyłam twarz, zmieniłam bieliznę (ponieważ kto wie co może się wydarzyć, racja??...Pobożne życzenie) i założyłam na siebie sukienkę z kapturem oraz moje pluszowe kapcie z Pikachu, które zawsze nosiłam po domu. Kupiłam je dwa lata temu podczas naszej wycieczki do Disneylandu.
Kiedy zeszłam na dół, chłopcy siedzieli w kuchni, odgrzewając zamrożone pizze. Niall przebrał się w jedne ze spodenek Jasona. Był bez koszulki. Świetnie.
- Uwielbiam te buty - zaśmiał się, patrząc na moje stopy.
- Tak, to edycja limitowana - zażartowałam i usiadłam na wysepce kuchennej.
Piekarnik wydał z siebie krótki dźwięk, co oznaczało, że ich pizze są gotowe.
- Wciąż jesteś głodny? Jezu - powiedziałam.
- Czy ty widziałaś wielkość tych dań? Nie dziwię się, że modelki są takie chude, jeśli tylko tyle jedzą - odpowiedział Jason, wyciągając pizze.
Niall zgodził się z nim i zaczął kroić je na osiem części.
Patrzyłam jak siedzą przy stole i wsuwają kawałek po kawałku, rozmawiając o piłce nożnej. To było trochę niezwykłe, widzieć jak się tak dobrze dogadują, skoro zaledwie miesiąc wcześniej kłócili się o to, że Jason nie dostał się przeze mnie do drużyny.
Kiedy Jason zjadł swoją pizzę i wypił szklankę coli, wstał od stołu.
- Cóż, pojadłem sobie. Idę spać, dobranoc.
- Dobranoc - odpowiedzieliśmy jednocześnie z Niallem, obserwując jak wychodzi z kuchni.
Następnie nastała między nami cisza.
- Powinniśmy mieć psa - stwierdziłam. - Ten dom jest czasami zbyt cichy.
- Nie powinnaś narzekać. U mnie zawsze coś się dzieje. Albo mój brat piszczy i śmieje się, gdy się bawi albo moja siostra krzyczy do telefonu - powiedział.
- Nie wiedziałam, że masz brata - odpowiedziałam, co było kłamstwem. Nie miałam o tym pojęcia, dopóki nie przeczytałam akt mojego ojca.
- Tak. Ma cztery lata. Prawie pięć. Ma na imię Eddie.
- Jest uroczy? - zapytałam.
- Próbuje być.
- Pokaż mi jego zdjęcie.
Podszedł do mnie i stanął między moimi nogami, aby pokazać mi zdjęcie swojego uśmiechniętego brata z lodami w dłoni.
- Jest uroczy - podsumowałam. Byłam szczęśliwa, że nie miał żadnych siniaków, lecz dla odmiany wielki uśmiech. - Ale w ogóle nie jest podobny do ciebie czy Lilly.
- Tak... Ma rysy po naszym ojcu. Niestety - mruknął Niall.
To był dobry moment, aby zapytać o jego ojca, ale z jakiegoś powodu nie potrafiłam tego zrobić.
- Nie chcesz o niego zapytać? - spytał, jakby czytał mi w myślach.
- A chcesz o nim rozmawiać?
- Nie.
Spojrzałam na niego, a on wzruszył ramionami.
- Innym razem. Nie mam teraz na to ochoty.
- W takim razie na co masz ochotę? - zapytałam sugestywnym tonem, który Niall od razu wyczuł, ponieważ dotknął palcami mojego karku i pocałował mnie.
Położyłam dłonie na obu jego policzkach i oddałam mu głęboki pocałunek. Przelałam wszystko w tę chwilę: pożądanie jakie do niego czułam i każde słowo jakie chciałam mu powiedzieć.
Pocałunek ożywił się jeszcze bardziej, kiedy Niall zaczął się o mnie ocierać, co wcale mi nie pomagało, bo pod sukienką miałam jedynie bieliznę.
Odsunęłam się po jakimś czasie, ponieważ to było dla mnie za wiele i potrzebowałam ochłonąć, jeśli nie chciał, żebym pieprzyła się z nim w mojej kuchni. Niall spojrzał mi w oczy, a ja zatrzymałam wzrok na jego zarumienionej twarzy, po czym zjechałam nim w dół na jego pierś.
Mogłam zauważyć jego blizny. Były tam. Skaleczenia na jego klatce piersiowej były wygojone, ale pozostały po nich ogromne ślady, które już nigdy nie znikną. Zadrapania i blizny na jego skórze, które będzie oglądał do końca swojego życia, sprawiły, że moje serce zabolało mnie.
Niall wiedział, że się gapię, ponieważ gdy ponownie podniosłam wzrok na jego twarz, on patrzył się w dół na własną pierś.
- W porządku, nie musisz mi mówić... - zaczęłam, ale on od razu przerwał mi pocałunkiem. Moje dłonie znalazły się tym razem w jego włosach. Przyciągnęłam go jak najbliżej, owijając nogi wokół jego pasa.
- Powinniśmy iść na... na górę - odetchnęłam przy jego ustach.
- Tu jest dobrze - odpowiedział.
Następną rzeczą jaką zarejestrowałam był fakt, że pchnął mnie plecami na blat i klęknął na podłodze. Poczułam w brzuchu ten typ podekscytowania, gdy twój żołądek robi się pusty w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Niall zdjął mi majtki i zaczął całować wnętrze moich ud, po czym jego usta znalazły się na mojej łechtaczce, a ja zamknęłam oczy, ponieważ nie wierzyłam, że to się właśnie dzieje.
Spojrzałam na niego, aby ujrzeć, że również na mnie patrzy. Tego było po prostu za wiele, dlatego odrzuciłam do tyłu głowę i zacisnęłam powieki.
Niall zaczął pracować też swoimi palcami w synchronizacji z językiem. Był w tym taki utalentowany, że nie mogłam w to kurwa uwierzyć, ale jednocześnie jednak mogłam.
- Czy to dobre uczucie? - zapytał, a jego zimny oddech uderzył w moje palące krocze.
- Kurwa tak, nie przestawaj - poleciłam, a on posłuchał mnie.
Lizał i ssał, a mój umysł był jedną wielką pustką, ponieważ nie mogłam myśleć o niczym innym jak o obecnej chwili, gdy jęk opuścił moje usta.
Moje uda zacisnęły się wokół jego głowy, kiedy palcami uderzył w odpowiedni punkt, co wywołało u mnie falę dreszczy. Zaplątałam palce w jego włosy, upewniając się, że Niall zostanie na swoim miejscu i dokończy to co zaczął.
- Nigdzie się nie wybieram - zaśmiał się, a ja uderzyłam go lekko w głowę.
Wypuścił chłodne powietrze przy moim łonie, a ja zadrżałam, przytrzymując go kolanem między nogami.
Jego język zaczął lizać moją łechtaczkę szybciej i mocniej, a ja przygryzłam wargę, czując coraz bardziej zbliżający się orgazm. Niall również wiedział, że jestem blisko, ponieważ przystąpił do złączania i rozłączania swoich palców wewnątrz mnie. Chwilę później doszłam przy jego ustach z głośnym jękiem.
- Dobrze? - zapytał, wstając i pochylając się nade mną.
- Eh - odpowiedziałam, a on pocałował mnie z uśmieszkiem na twarzy.
- Nie ma za co. Chociaż jesteś moją dłużniczką.
- Dobra - powiedziałam, siadając. Dłońmi chwyciłam rąbek jego spodenek.
Nagle rozległ się dźwięk otwierania przedniej bramy, a ja zamarłam.
- Moi rodzice wrócili. Kurwa - powiedziałam i odepchnęłam go, dzięki czemu mogłam zeskoczyć z blatu.
Wybiegliśmy na górę do mojego pokoju ze śmiechem, a ja zamknęłam za nami drzwi, po czym wskoczyłam na łóżko.
- Jesteś szczęśliwa - zauważył, siadając na łóżku obok mnie.
- Nie schlebiaj sobie - odpowiedziałam, zdejmując z siebie sukienkę i wchodząc pod kołdrę.
- Podobało ci się.
Nie odpowiedziałam. Zamiast tego, zgasiłam światło.
- Idź spać. Chyba że chcesz, żebym ci się teraz odwdzięczyła?
- Nie musisz. Innym razem.
- Naprawę? - zapytałam, odwracając się do niego twarzą.
- Tak. Mamy dla siebie cały pozostały czas na tym świecie, kochanie.

-------------------------------------------

Kiedy obudziłam się następnego poranka, Niall nadal spał, dlatego napisałam do Jake'a.
Rey: Niall zrobił mi minetkę
Jake: wybacz mi co????
Jake: kiedy jak CZEMU O MÓJH BOOXŻE
Niall poruszył się, dlatego wysłałam Jakowi szybką wiadomość
Rey: później pogadamy, budzi się.
Zablokowałam telefon i zamknęłam oczy, udając że śpię, aby obudzić się chwilę po nim.
- Hej - powiedziałam z uśmiechem.
- Hej. Wiem, że obudziłaś się przede mną. Słyszałem twoje paznokcie, gdy pisałaś. Nie oszukasz mnie - zaśmiał się, przeciągając się.
- Oh, tylko przywitałam się z Jakiem - skłamałam i wstałam z łóżka, aby umyć zęby i uczesać włosy.
- Powinienem się zbierać - stwierdził Niall, kiedy wyszłam z łazienki w samej bieliźnie. Skierował wzrok na łóżko, co było urocze, ponieważ nie chciał się na mnie gapić. - Mam się wykraść?
- Cóż, moi rodzice i tak pewnie jeszcze śpią, więc bez problemu możesz wyjść drzwiami.
Założyłam sukienkę z wczoraj i odprowadziłam go do przedniej bramy, machając mu, gdy odchodził.
- Wciąż jednak wisisz mi przysługę - krzyknął przez ramię, a ja pokazałam mu środkowy palec.
Oh, naprawdę jestem jego dłużniczką.
Kiedy wróciłam do środka, mój ojciec czytał na dole wiadomości na swoim iPadzie z kubkiem kawy oraz papierosem.
- Więc. Niall - powiedziałam i usiadłam naprzeciw niego.
- Tak. Wygląda świetnie. Ostatni raz widziałem go rok temu, gdy... nie było tak dobrze. Cieszę się, że jego rodzina sobie radzi. Rozmawiałem z nim.
- Czy on wie, że jego ojciec wychodzi za miesiąc? - zapytałam.
- Mniej niż miesiąc. Jego zwolnienie planowane jest na siedemnastego. I nie sądzę. Tylko Maura wie. Ale to nic, zakazy zbliżania już zostały podpisane. Jeśli zbliży się do nich chociaż na sto metrów, wróci prosto za kratki.
Odetchnęłam z ulgą.
- To dobrze.

---------------------------------------------

Był ostatni tydzień października, a ja cieszyłam się, że rok szkolny tak szybko się toczył. W szkole wszędzie było słychać podekscytowane rozmowy o nadchodzącej imprezie halloweenowej w domu Liama.
- Po dwadzieścia funtów na alkohol i drinki, o tyle was proszę. Będzie nas trzydzieści... góra czterdzieści osób - powiedział Liam w czwartek, dzień przed imprezą.
- W porządku. Też przyniosę jakieś butelki, bo moi rodzice mają ich zdecydowanie za dużo w swojej piwnicy, a i tak nikt tego nie dotyka, a oni tylko skupują nowe - powiedziałam, nabijając sałatkę na plastikowy widelec.
- Chcesz mieć ze mną dopasowany strój? - zapytał Jake. - Ja chcę przebrać się za anioła.
- Dobrego czy złego?
- Dobrego. Za kogo ty mnie masz?
- Za naprawdę złego anioła - zaśmiałam się. - Dobra. W takim razie ja poszukam stroju anioła śmierci. I tak mam najwięcej czarnych ubrań, więc powinno być prościej. Ale będę musiał kupić jakieś skrzydła. Później skoczę może do galerii.
- Ludzie, w następnym tygodniu zaczyna się pierwszy mecz - rzucił podekscytowany Jake, zmieniając temat.
- Już ułożyłyśmy i przećwiczyłyśmy układ - powiedziała mu Sophia, a ja skinęłam głową.
Kiedy Liam wstał od stolika, zbliżyliśmy się do siebie, aby omówić plan, który połączy na imprezie Sophię i Liama. Zdawało się, że wszystko powinno się świetnie ułożyć.

----------------------------------------------

Mój strój anioła śmierci był niesamowity. Udało mi się znaleźć czarne skrzydła, które pasowały do moich kozaków za kolano oraz gorsetu, który dostałam od matki kilka miesięcy temu.
Przejrzałam się w lustrze przekręcając się w każdą możliwą stronę, ponieważ tak bardzo podobał mi się ten kostium. Był jak dzieło sztuki i byłam z siebie naprawdę dumna.
Mój brat niestety nie wybierał się na tę imprezę, ponieważ dzisiaj miał ostatnią sesję chemioterapii, a lekarz zapewnił nas, że wszystkie komórki bezpowrotnie zniknęły, ale Jason i tak dostał zakaz picia alkoholu do kolejnego tygodnia.
Uber już czekał na zewnątrz, dlatego pożegnałam się z nim i Rosą, po czym wyszłam z domu.
Razem z Jakiem mieliśmy dopasowane stroje. Sophia przebrała się za kobietę kot, więc zasadniczo byliśmy najlepiej wyglądającą ekipą.
Po 23:00 dotarliśmy do domu Liama, gdzie każde pomieszczenie było już zatłoczone.
Na miejscu nie znaleźliśmy trzydzieści, czterdzieści osób. Liczba gości musiała przekraczać co najmniej pięćdziesiąt, ale to nikomu nie przeszkadzało, ponieważ Liam miał wielki ogród oraz basen.
Zauważyliśmy naszego gospodarza w salonie, dlatego razem z Jakiem zaczęliśmy wprowadzać nasz plan w życie. Zasadniczo chodziło w nim o granie w butelkę tak długo, aż w końcu się pocałują.
Jeśli Liam tylko delikatnie musnąłby jej usta, wtedy nie byłoby szans na sukces naszej intrygi. Ale jeśli pocałowałby ją z języczkiem, wtedy Jake po prostu przysunąłby później ich głowy do siebie i to byłoby to.
To brzmiało jak jakieś pieprzanie z typowych, amerykańskich filmów o nastolatkach.
Jake wspiął się na stół, aby krzyknąć:
- Ahoj, single! Za pięć minut gramy w butelkę i oczekuję, że wszyscy się pojawią! - powiedział, gdy ściszyłam muzykę. Kiedy ludzie zawiwatowali (już byli pijani, świetnie), włączyłam ponownie głośniki.
- Co jeśli to nie zadziała? - zapytała Sophia, kiedy staliśmy na zewnątrz, pijąc po pierwszym drinku.
- Wtedy otrząśniesz się po nim i skupisz się na kimś innym - odpowiedziałam, a Jake zgodził się.
Ludzie zaczęli zbierać się na tylnym tarasie, a ja zauważyłam rozmawiającego z Louisem i trzymającego piwo Nialla. Miał na sobie czarną koszulkę i rogi diabła. Co za przebranie.
Nawiązaliśmy pierwszy kontakt wzrokowy tego wieczoru, a ja skinęłam głową w jego stronę. Obejrzał mój strój od góry do dołu, po czym powiedział coś Louisowi i ruszył w moją stronę.
- Więc zasadniczo jesteś dzisiaj moją niewolnicą, racja? Anioł śmierci i diabeł idą ze sobą w parzę - stwierdził, a ja przewróciłam oczami.
- Chciałbyś. A tak w ogóle to doceniam wysiłek jaki włożyłeś w swój kostium - powiedziałam sarkastycznie, a on zaśmiał się, podnosząc swoje piwo i uderzając nim o mój kubek.
- Dobrze wyglądasz - przyznał w końcu, a ja posłałam mu uśmiech, przechylając głowę.
Następnie zauważyłam przy drzwiach Jeda, a mój humor od razu zniknął. Zapomniałam w ogóle o jego istnieniu, a teraz był tu i sprawiał, że czułam zaniepokojenie.
- Hej - przywitał się, podchodząc do mnie. Niall podał mu bez słowa rękę. Mimo wszystko nadal byli kolegami z drużyny.
- Hej - odpowiedziałam, starając się jak najszybciej wyjść z tej sytuacji.
- Co u ciebie?
Wzruszyłam ramionami.
- Gotowi na grę? - zapytał Jake, dzięki Bogu przerywając nam.
Wszyscy usiedliśmy po turecku, a Jake jako pierwszy zakręcił butelką.
Po kilku rundach nastała moja kolej, a butelka zatrzymała się na Jed'zie. Jak wspaniale.
Pocałowałam go szybko w usta i zakręciłam butelką, aby gra nadal trwała, nie musząc o tym myśleć.
Butelka wskazała na Sophię, dlatego ona wprawiła ją w ruch, a ja zaczęłam modlić się do Boga, aby wylądowała ona na Liamie. I na szczęście tak się stało. Zbliżyli się do siebie, a Liam pocałował ją z języczkiem, dzięki czemu wzniosłam w myślach podziękowania do Pana.
- Cóż, znudziłem się - stwierdził Jake, co wcale nie było oczywiste, wcale.
- Zróbmy shoty! - krzyknął, a ludzie zawiwatowali.
- Teraz druga część planu - szepnął mi do ucha Jake, a ja przytaknęłam, kiedy szliśmy w kierunku kuchni.
Wypiliśmy trójką po dwa szoty tequili, po czym ruszyliśmy do zatłoczonego salonu.
Rozpoczęła się piosenka Axwella - More Than You Know, dlatego pisnęliśmy, ponieważ obecnie to był nasz ulubiony utwór.
Zaczęliśmy skakać do muzyki i śmiać się, a ja nie chciałam, aby ten moment się kończył, ponieważ żadne z nas nie miało zmartwień i byliśmy po prostu szczęśliwi.
Podczas wersu 'right where you want it, down on my knees / tam gdzie chciałaś, jestem na kolanach' nawiązałam z Niallem kontakt wzrokowy. Tańczył z Perrie, ale mimo to puścił mi oczko.
Kilka piosenek później było nam tak gorąco, że musieliśmy wyjść na papierosa.
- Liam nawet nie spojrzał w moją stronę od czasu pocałunku - westchnęła Sophia, a ja wypuściłam dym w jej twarz.
- Skarbie, jest zbyt zażenowany, że nie potrafił się kontrolować przed tymi wszystkimi ludźmi - usprawiedliwił go Jake, a Sophia zmarszczyła brwi.
- Mm... ta. Może.
Jed wyszedł na taras i poprosił mnie o zapalniczkę, przerywając naszą rozmowę.
Podałam mu ją bez słowa, ponieważ mówiąc szczerze atmosfera była po prostu dziwna.
- Więc pocałowałaś mnie - stwierdził, a Sophia i Jake oddalili się od nas o krok.
Rzuciłam im spojrzenie pod tytułem 'nawet-nie-ważcie-się-mnie-kurwa-zostawić', ale oni już kierowali się w stronę domu. Co za sucze.
- Cóż, tak jakby musiałam - odpowiedziałam, patrząc w dół na swoje paznokcie.
- Nie bądź taka, Rey. Tęskniłem za tobą.
- A ja za tobą nie - powiedziałam i nagle okazało się, że moje buty to najbardziej interesująca rzecz na całym świecie.
- Czemu? Już sobie kogoś znalazłaś?
Nie odezwałam się, a on musiał wziąć to za moją odpowiedź, ponieważ kontynuował.
- Czy to Niall? Wydajecie się teraz dobrymi przyjaciółmi. Tak to jest? Pewnie nie mogłaś się doczekać, żeby w końcu mieć jakiś dobry powód, żeby ze mną zerwać, dziwko.
Wow, okej.
- Musisz przestać. Zachowujesz się jak świnia.
- A ty jak kurwa.
Uniosłam brwi, chcąc od niego odejść, ale on położył rękę na poręczy, blokując mi drogę.
- Czemu idziesz? Tak ciężko ci to przyznać? - warknął, a ja mogłam poczuć alkohol w jego oddechu. Był kompletnie pijany.
- Radzę ci się cofnąć - powiedziałam lekko trzęsącym się głosem, ponieważ przypomniałam sobie jak ostatnio mnie uderzył.
- Albo co? - zapytał, chwytając mnie za ramię.
Na szczęście Niall i Jake wkroczyli między nas, a Niall złapał rękę Jeda.
- Myślę, że musisz stąd odejść, stary - powiedział Niall głębokim tonem.
- Więc to ty pieprzysz moją laskę, eh? - stwierdził Jed, a ja zauważyłam wzrastającą niecierpliwość u Nialla.
- Ona już nie jest twoją laską. Chodź. Prześpisz się, bo jesteś kurewsko pijany - ciągnął Niall.
- Zabieraj ze mnie swoje ręce, dupku - powiedział Jed, po czym uderzył go w szczękę.
Niall cofnął się o krok, ale zanim mógłby mu oddać, wkroczyłam między nich, kładąc dłonie na piersi Nialla.
- Przestań, on nie jest tego wart. Po prostu go zostaw. Proszę.
- Oh, a teraz pozwalasz jej toczyć swoje własne kłótnie - zaśmiał się Jed, dlatego jego również odepchnęłam.
- Jed, wracaj do domu.
- Ty pieprzona szmato. Gdy byliśmy razem byłaś dobra tylko dla seksu i pieniędzy. To wszystko. Pieprzona idiotka - wypluł, a ja uderzyłam go w twarz z całej siły, ponieważ nie poradziłam sobie z ilością swojej złości.
- Czy ty mnie właśnie uderzyłaś? - krzyknął i złapał za moje włosy.
Zatoczyłam się, ale Jake'a stał przy mnie, przytrzymując mnie. Następnie uderzył Jeda w nos, przez co ten upadł do tyłu na tyłek.
- Idź do domu, idioto - rzucił Jake, a ja nigdy wcześniej nie widziałam go tak wściekłego.
- Zostałeś wyrzucony z drużyny. Mam nadzieję, że już o tym wiesz - powiedział Niall, kiedy Liam wyszedł z Louisem z domu. Złapali Jeda za ręce, aby go stamtąd zabrać.
- Pieprz się, Horan. Nie skończyliśmy jeszcze - zawołał Jed, gdy ciągnęli go przez ogród w kierunku bramy.
- Co za dupek - stwierdził Niall, po czym spojrzał na mnie. - Nic ci nie jest?
- Nie. W porządku. Po prostu mi go żal. Teraz rozumiem dlaczego Jason nigdy go nie lubił - mruknęłam, opierając się plecami o barierkę.
- Co się dzieje? Wszystko dobrze? - zapytała Sophia po wyjściu z domu. Stanęła obok Liama, który właśnie do nas wrócił. Spojrzał na nią, mówiąc:
- Tak, zajęliśmy się tym.
Jake dał mi sygnał, dlatego wyprostowałam się i położyłam ręce na ich karkach. Do diabła z tym. To naprawdę miało jakieś szanse.
- A teraz się całujcie - powiedziałam, przysuwając ich do siebie.
Jake wypuścił z siebie zaskoczone westchnienie, kiedy Liam złapał ją za talię i przyciągnął do pocałunku. Tak naprawdę nie sądziliśmy, że to zadziała, a jednak się udało.
- To niesamowite - zaśmiał się Louis, ale wtedy jego wzrok spoczął na Jake'u, przez co jego śmiech ucichł.
Super, tym też będę się musiała zająć.
Noc mimo wszystko zaliczyłam jako udaną, ponieważ Sophia w końcu zeszła się z Liamem.
Wróciłam do domu koło czwartej nad ranem. Od razu przy drzwiach zdjęłam buty, ponieważ już jakąś chwilę odczuwałam ból stóp.
- I jak tam impreza? - zapytał Jason, pojawiając się znikąd.
- Czemu nie śpisz? - zapytałam, ale wtedy ujrzałam we framudze kuchennych drzwi spoglądającą na mnie Lilly. - Oh, okej.
Wstałam, podnosząc buty.
- Cóż, Jed zaczął mnie wyzywać, a później uderzył Nialla, ale chłopcy się nim zajęli.
Jason zmarszczył brwi.
- Nigdy go nie lubiłem.
- Ale czemu? Nigdy mi nie powiedziałeś.
- Nie wiem czy powinienem.
- Oh, no mów. Chyba nie może być aż tak źle, racja? - napierałam.
- Przyłapałem go na zdradzie.
Moje serce zatrzymało się.
- Co? Kiedy?
- Kilka miesięcy po tym jak poprosił cię o chodzenie. Widziałem jak całuje się z kimś innym, a kiedy go o to zapytałem, powiedział, że to tylko jednorazowy błąd, chociaż do dzisiaj mu nie wierzę.
- Czemu mi nie powiedziałeś? - zapytałam.
- Bo nie chciałem zniszczyć przyjaźni.
- Czyjej przyjaźni? No weź, Jason, naprawdę?
- Hej, nie na mnie się złość! Bądź zła na Perrie. To ona całowała się z nim na ławce za szkołą.

[1] Znowu chodzi o słowo dirty, które oznacza brudny i niegrzeczny jednocześnie.


----------------------------------
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą przetłumaczeniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :)
#ColdWaterPL
Szablon
Fantazja
Twitter