piątek, 9 września 2016

1. Za każdym razem gdy go widzę, czuję się jakbym miała zwymiotować.

Rey's POV:
- Ale gówno... - powiedział mój młodszy brat, Jason, kiedy wszedł do kuchni tego smutnego poniedziałkowego poranka. Mówiąc szczerze totalnie go rozumiałam. 
Był pierwszy dzień szkoły - on będzie pierwszoklasistą, ja maturzystką, więc tylko możecie sobie wyobrazić jacy byliśmy szczęśliwi. 
- Dzień nawet się jeszcze nie zaczął - rzekła Rosa, nasza pokojówka/była niania, krzątając się po kuchni i pakując nasze śniadania. Jeśli nauczyłam się czegoś podczas tych trzech lat w publicznej szkole to tego, że nie warto jeść w stołówce. A ponieważ zawsze wszyscy chcą jeść podczas przerwy śniadaniowej, poprosiłam Rosę, żeby nam coś codziennie przyrządzała.
- Owszem, ale i tak jest już do dupy - skarżył się Jason, siadając naprzeciwko mnie przy stole. - Kompletne dno. Nie wstawałem o pieprzowej siódmej od... cóż, nigdy o tej nie wstawałem. 
- Szkoła zaczyna się o dziewiątej, więc lepiej się zbieraj, bo nie chcę czekać w kolejce po mój plan lekcji. Aha, a twoje czasy w prywatnej szkole są już zakończone - powiedziałam, a on przewrócił oczami. 
Przeniosłam się do publicznej szkoły w dziewiątej klasie, ponieważ  zostałam wyrzucona z prywatnej szkoły. Wykopali mnie za, jak to nazwali, "złe zachowanie". Oh, jakby palenie papierosów w łazience katolickiej szkoły dla dziewcząt było przestępstwem (no dobrze, najwidoczniej było skoro rodzice musieli wysłać mnie do publicznego liceum). Mój brat musiał wybierać między naprawdę kiepską prywatną szkołą, a moim liceum, ponieważ nie jest zbyt bystry. Zdecydował się na moją szkołę, bo podobno miał dość 'bogatych snobów'. 
- Nie przetrwam tego tygodnia, Renee - jęknął i zaczął jeść płatki na mleku.
Przewróciłam oczami, ponieważ użył mojego pełnego imienia. Robił tak tylko wtedy, gdy był na mnie wkurzony. 
- Po prostu się pośpiesz. Muszę jeszcze zgarnąć Jake'a i Sophię, a chcę sobie zająć dobre miejsce parkingowe. 
Kiwnął smutno głową, gapiąc się w swoją miskę, a ja wstałam, aby napełnić mój kubek na kawę. 
- Dzień dobry. 
Odwróciłam się, aby zobaczyć jak nasz ojciec wchodzi do kuchni z teczką w ręce, którą następnie położył na blacie. 
- Mam dzisiaj spotkanie w Manchesterze, więc wrócę dopiero jutro. Zostawię wam pieniądze, chociaż myślę, że wasza matka powinna wrócić dzisiaj wieczorem.
Oh, tak. Moja "matka". I nie umieszczam tego słowa w cudzysłowie, ponieważ jest moją macochą czy coś. Po prostu ze względu na swój zawód prawie w ogóle nie przebywa w domu. Występuje w wielu filmach, a to wielka sprawa w Anglii. Właściwie tak wielka sprawa, że poleciała do Hollywood na przesłuchanie do jakiegoś filmu. 
Spojrzałam na zegarek, który był zapięty na moim nadgarstku i wytrzeszczyłam oczy, widząc godzinę. 
- Cholera, Jason. Chodź już, bo się spóźnimy.


Rosa wręczyła nam nasze pojemniki na drugie śniadanie, a ja złapałam jeszcze szybko torbę, telefon i klucze do mojego białego Range Rovera Evoque, po czym ruszyłam do holu. Włożyłam czarne vansy, podczas gdy mój brat otworzył drzwi i pożegnał się przez ramię z Rosą. 
Miałam piętnaście minut, żeby dotrzeć do Chelsea po Jake'a i Sophię. Co oznaczało, że byłam zmuszona złamać kilka podstawowych przepisów, no ale cóż.
- Możesz zwolnić? - zapytał Jason, gdy tylko wcisnęłam gaz, kiedy otworzyła się przed nami brama. 
- Nie. Już jesteśmy spóźnieni - odpowiedziałam i skręciłam w lewo. 
Jake czekał na mnie przed swoim domem ze zirytowanym wyrazem twarzy, dlatego zatrzymałam się parę metrów przed nim, specjalnie, aby go wkurzyć. 
- Spóźniłaś się suko - tak oto mnie powitał, siadając z tyłu. 
- Ciebie też miło widzieć - powiedziałam i przygazowałam w kierunku domu Sophii. - Gdzie twój brat? 
- Zayn robi sobie dzisiaj wolne. Chyba ma plany spotkać się ze swoją już wkrótce dziewczyną - odpowiedział i wsunął głowę pomiędzy dwa przednie siedzenia. - Gigi Hadid. 
- Co? Nie ma mowy. Ona jest taka... niewinna. Nie ma szans, że jest coś na rzeczy pomiędzy nią a Zaynem. 
- Coż, a jednak. No wiesz, dobra dziewczyna, niegrzeczny chłopak i całe to gówno - rzekł, po czym zwrócił się do Jasona. 
- Podekscytowany na myśl o pierwszym dniu w nowej szkole? - zapytał mojego brata, który zbytnio tego nie czuł, wyglądając przez okno. 
- Bardzo - rzucił sarkastyczną odpowiedź. - Jeśli w mojej klasie nie będzie dzisiaj żadnych gorących lasek, rzucam to liceum. 
- Ja też - zaśmiał się Jake i przybił mu piątkę. 
- Jesteś gejem - przypomniałam mu, zatrzymując się obok Sophii. 
- No i? Nie mogę doceniać tego jak dziewczyny ubierają się i malują? - zapytał i przesunął się w bok, aby zrobić miejsce dla Sophii. 
- Heej - przywitała się i pocałowała mnie w policzek. - Dzięki Bogu, że się spóźniłaś, bo musiałam chyba z dwa razy robić od nowa kreski. 
- Widzisz? - spytałam i spojrzałam na Jake'a przez lusterko. - Ktoś jest wdzięczny za to co robię. 
Jake pokazał mi środkowy palec, a następnie zaczął oceniać strój Sophii.
- Niby co jest nie tak z moją czapką? - zapytała. 
- Starasz się zaimponować pewnemu konkretnemu osobnikowi? - Jake strzelił jej uśmieszek. - Jakby, pewnemu konkretnemu zawodnikowi, którego imię zaczyna się na 'L', a kończy na 'iam Payne'? 
Sophia wydęła wargi. 
- Może. 
Przed szkołą zastał nas długi korek, ponieważ najwidoczniej wszyscy zrobili w ciągu wakacji prawo jazdy. 
- Pieprzyć to. Nikt nie zajmie mi mojego miejsca - powiedziałam i wyjechałam z tej kolejki, aby przejechać pasem obok i zmieścić się pomiędzy pierwszym autem a krawężnikiem. 
Paru ludzi wcisnęło klaksony, ale pokazałam im przez szybę środkowy palec i szybko ruszyłam w kierunku mojego parkingowego miejsca. Tak naprawdę to nie było moje-moje miejsce, ale odkąd rok temu zdałam egzamin na prawko zawsze tam parkowałam. 
- Nie czuję się bezpiecznie, gdy prowadzisz - powiedział Jake, wysiadając z samochodu. 
- Cóż, w takim razie możesz chodzić do szkoły na nogach. Albo możesz nawet jeździć autobusem - odpowiedziałam, gdy chwyciłam moją torebkę od Hermesa i zatrzasnęłam drzwi. 
- Czemu jesteś taka zła? Czy Jed był ostatnio zbyt kiepski w łóżku? - odparował Jake, krzywiąc się. Przewróciłam tylko oczami. 
- Przez te dwa tygodnie był z rodzicami w Paryżu, więc skąd mogę wiedzieć jaki był ostatnio w łóżku?
- Kiedy wraca? - zapytał Jason, ale w jego głosie można było wyczuć nutkę napięcia. 
Nie wiem czemu, ale nigdy nie mógł dogadać się z Jedem, który był moim chłopakiem od jedenastu miesięcy (rok będzie 10 października). Z jakiegoś powodu Jason nigdy go nie lubił. Za każdym razem, gdy go o to pytałam jedynie wzruszał ramionami i zmieniał temat. Zgaduję, że tak po prostu mają bracia z facetami, którzy pieprzą im siostrę, racja? Ale jeśli ten facet uszczęśliwia ich siostrę to czy brat także nie powinien być zadowolony? 
- Jeśli w tym roku znowu będziemy mieć angielski z panem Andrewsem to chyba posikam się ze szczęścia - powiedział Jake, kiedy szliśmy po schodach w kierunku okropnych podwójnych drzwi, które tak naprawdę były wejściem do piekła lub bramą do najbardziej strzeżonego więzienia, wszytko jedno. 
Pan Andrews jak dotąd był naszym ulubionym nauczycielem. Był najzabawniejszą osobą, jaką znam. Tak bezwzględny, że rok temu doprowadził jedną dziewczynę do płaczu, ponieważ nie dostarczyła mu zadania na czas. 
- Zapamiętaj tę chwilę, braciszku - powiedziałam, gdy położyłam dłoń na klamce. - Bo już nigdy nie wyjdziesz stąd żywy. 
- Jezu, czy naprawdę jest aż tak źle? - zapytał, a ja otworzyłam drzwi, odsłaniając zatłoczony przez śmiejących się i rozmawiających uczniów korytarz. 
- Sam się przekonaj. 
Poszedł ze mną do mojej szafki, która dogodnie znajdowała się obok szafki Jake'a i Sophii. To właśnie tak staliśmy się przyjaciółmi. 
- Potrzebujesz pomocy z planem lekcji lub ze znalezieniem sali? - zapytałam go, gdy włożyłam torbę do środka, a następnie ruszyliśmy w stronę sekretariatu. 
- Prawdopodobnie. 
Kolejka nie była aż taka długa, dlatego dostaliśmy nasze plany w mniej niż pięć minut, co było chyba pierwszą miłą rzeczą tego dnia. 
- Mamy razem angielski, psychologię i wf - powiedziałam Jakowi i Sophii, porównując nasze rozpiski. 
- Wf? Do kurwy nędzy nie wybierałem żadnego wychowania fizycznego! - jęknął Jake. - Mam dość pocenia się co drugi dzień jak tłusta świnia. Idę złożyć skargę.
- Wyluzuj - powiedziałam, kładąc dla uspokojenia dłoń na jego ramieniu. - Spójrz na to z tej strony. Będziesz mógł gapić się na facetów w szortach przez trzy godziny tygodniowo. Poza tym to łatwa piątka na koniec roku. 
- Chyba masz rację - westchnął. 
Potem odwrócił się do Sophii, żeby porozmawiać z nią o Liamie oraz o możliwym przez niego podjęciu testu kwalifikacyjnego do szkolnej drużyny piłki nożnej. Tymczasem ja przejrzałam plan Jasona. 
- Ooh, historia z panem Greyem. Będzie ciężko, ale jego sala jest zaraz obok naszej. Chodźmy. 
Jake i Sophia podążyli za nami, kłócąc się kto jest bardziej gorący - Liam czy Louis. 
- Rey. Powiedz kto jest lepszy. Jest 1:1, dlatego ty decydujesz - ogłosił Jake, kiedy zatrzymaliśmy się przed salą pana Greya. 
- Liam czy Louis? Zdecydowanie Louis -stwierdziłam i odwróciłam się do Jasona. - To tutaj. Ale uważaj, bo Grey nie toleruje telefonów podczas swoich zajęć i gdy kogoś przyłapie na używaniu komórki od razu wysyła do kozy na dwie godziny po lekcjach. Aha, a na geografii nie pytaj czy możesz wyjść do łazienki, inaczej pani Smith wyrzuci cię z sali. Oh, a na edukacji seksualnej usiądź na samym tyle, chyba że chcesz, żeby pan Rodgers wybrał cię do zakładania prezerwatywy na ogórka. 
Jason skinął głową, wyglądając jakby już miał dosyć liceum. Rzuciłam mu pełne współczucia spojrzenie, po czym odesłałam go, żeby zdobył dobrą ławkę. 
- Czuję się jakby moje dziecko szło do collegu - Jake westchnął dramatycznie, kiedy patrzyliśmy jak Jason idzie w kierunku pustego krzesła. Przewróciłam oczami i odwróciłam się plecami do sali. 
- Oh, nie przesadzaj. Nic mu nie będzie. 
- Tak, ale jeśli jest taki jak jego siostra to pod koniec tego dnia już uzbiera mu się dwutygodniowa koza. 
To prawda. Rok temu dostałam taką karę od trzech nauczycieli, ponieważ albo rozmawiałam z Jakiem, smsowałam do Jeda albo malowałam paznokcie. 
Weszliśmy do naszej sali od angielskiego. Spotkanie z panem Andrewsem będzie drugą dobrą rzeczą tego dnia. 
Razem z Jakiem i Sophią zajęliśmy trzy złączone ławki w środkowym rzędzie. 
- Miejmy nadzieję, że w tym roku nie będziemy musieli niczego czytać - mruknął Jake, wyciągając zeszyt i długopis.
- Jake, to są lekcje angielskiego - Sophia pokręciła głową. 
- Czemu jesteś dzisiaj ciągle przeciwko mnie? Serio, najpierw ta rzecz z Louisem i Liamem, a teraz znowu to.
Wymieniłyśmy z Sophią zirytowane spojrzenia, ponieważ Jake zawsze zachowywał się zbyt dramatycznie. 
Już chciałam im powiedzieć, żeby przestali się kłócić, kiedy zobaczyłam jak Niall Horan wchodzi z Louisem do sali. Zmarszczyłam nos i poczułam się, jakbym była bliska zwymiotowania. 
- O Boże - szepnęłam, patrząc na Jake'a. - Co on tu robi? 
- Chodzi z nami na angielski, Rey - odszepnął Jake.
- Czy on przypadkiem... nie zdał jakiegoś przedmiotu? Lub trzech? Nie powinien powtarzać teraz klasy? - zapytałam, ale Jake pokręcił głową. 
- Zdał wszystko na wakacjach. No ale weź, jest gorący. 
- Nie jest. Za każdym razem gdy go widzę, czuję się jakbym miała zwymiotować. 
Nigdy nie lubiłam Nialla Horana. Nigdy nie lubiłam i nigdy nie będę lubić. To zaczęło się w dziewiątej klasie, gdy przeniosłam się do tej szkoły, podczas lunchu mojego pierwszego dnia. Stałam w stołówce w kolejce po wodę (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że nie warto tam jeść). Otworzyłam butelkę i poprosiłam o słomkę, ponieważ miałam wtedy umalowane usta nową szminką Mac i nie chciałam jej rozmazać - chyba każdy może to zrozumieć. 
Tak więc położyłam tę otworzoną butelkę na tacy i odwróciłam się, aby ruszyć w kierunku stolika i wtedy Niall Horan wpadł we mnie i rozlał wszystko na siebie. Zaczął krzyczeć na mnie, jakby to była moja wina, że ma dwie lewe nogi i nie uważa gdzie idzie. Potem zaczął narzekać na zimną wodę i jogurt, który upuściłam. Zasadniczo zrobił z niczego wielką scenę jak totalny bachor, którym zresztą jest. Nazwał mnie także 'rozpieszczoną, bogatą dziwką', co mnie po prostu wkurzyło. 
Od tamtego zajścia tak właściwie nasze drogi ani razu się nie starły (nie licząc lekcji oraz okazjonalnych imprez - mamy innych znajomych) za co każdego dnia jestem wdzięczna. 
Obserwowałam go, gdy zajmował miejsce rząd za mną po drugiej stronie sali. Następnie złapałam z Louisem kontakt wzrokowy, dlatego uśmiechnęłam się i mu pomachałam. Byliśmy dobrymi znajomymi, ponieważ kiedyś chodził ze mną i Sophią na lekcje tańca. Odszedł parę miesięcy temu, kiedy Danielle (nasza trenerka) powiedziała, że staniemy się pierwszym składem i każdy, kto nie może się zadeklarować musi odejść. A ponieważ Louis wolał skupić się na piłce nożnej, odszedł. 
- Czekaj - rzucił Jake i spojrzał na Louisa, a następnie z powrotem na mnie. - Czy on jest gejem?
- Uh, nie wiem. Nigdy go z nikim nie widziałam, a co? - zmarszczyłam brwi, zadając mu pytanie. 
- Znasz Harrego? 
Skinęłam głową. 
- Ledwo. To ten wysoki koleś z dziwnymi włosami, który zajmuje się szkolną gazetką? 
- To on. Chyba od zawsze podkochuje się w Louisie, ale to trochę jedna z tych nieodwzajemnionych miłości. 
- No i? - zapytałam, nie mając pewności do czego zmierzał. 
- Więęęc... Skoro znasz Louisa i jeśli jest gejem to powinniśmy ich spiknąć. 
- Jake - westchnęłam. - To że dwoje ludzi jest homoseksualistami nie oznacza, że muszą się ze sobą dogadywać. Zresztą nawet nie wiem czy Louis woli facetów. 
- No cóż, właśnie odbieram od niego gejowski sygnał. 
- To trochę homofobiczne z twojej strony, nie mówiąc już o stereotyp... - zaczęłam, ale przerwał mi. 
- Wiem co mówię, Rey. Dowiedz się. Masz źródła. 
Przewróciłam oczami. 
- Dobrze, dowiem się. Ale przysięgam, jeśli robisz to dla siebie... 
- Louis nie jest w moim typie, za to Harry owszem. 
- Więc jednak robisz to dla siebie - stwierdziłam. 
- Nie, przynajmniej nie do końca. Czemu mnie osądzasz? Ja ciebie nie osądzałem, gdy obściskiwałaś się z Niallem dwa lata temu! 
Oh, racja. W dziewiątej klasie obściskiwałam się z nim na urodzinach Louisa. Na swoją obronę dodam, że byłam kompletnie pijana, a on naprawdę ładnie pachniał. Ale tak właściwie zbyt wiele nie pamiętałam, zresztą tak jak i on, dopóki nasi znajomi nie powiedzieli nam o tym kolejnego dnia. Przez następne dwa tygodnie musiałam płukać swój język. 
- Lepiej nigdy więcej o tym nie rozmawiajmy - wyszeptałam. 
- Suko, proszę. Wspomnę o tym na twoim weselu i nawet na twoim pogrzebie. 
- Zamknij się - ostrzegłam i obdarowałam go moim śmiercionośnym spojrzeniem. Tę minę miałam zarezerwowaną dla mojej matki, gdy za każdym razem po nakręceniu filmu chciała "spędzić ze mną trochę czasu", aby nadrobić stracone dni. 
Jake posłuchał mnie, ale nie z powodu mojego spojrzenia (tak naprawdę to on jest królową śmiercionośnych min), lecz dlatego że do sali wszedł pan Andrews z wyrazem twarzy, który pokazywał jak całkowicie ma dosyć szkoły (która nawet się jeszcze nie zaczęła).
- Dzień dobry wszystkim. A może powinienem powiedzieć tylko dzień, bo sądząc po waszych twarzach wcale nie jest dobry - przywitał się i klasnął dłońmi. - No dobrze. Wszyscy mnie znacie. Jestem pan Andrews i w tym nieprzyjemnym roku będę waszym nauczycielem języka angielskiego. Nie będę tolerował wagarów czy braku zadań domowych z powodu innych przedmiotów, chyba że będzie to usprawiedliwiony przypadek. W tym roku będziemy pracować w parach nad esejem, ponieważ mówiąc szczerze mam dosyć czytania dwudziestu kilku wypracowań, dlatego w ten sposób ucinam tę liczbę na pół. 
Spojrzałam na Jake'a, który już do kogoś smsował. Świetnie, w takim razie zero wymiany zirytowanych spojrzeń. 
- W tym semestrze będziemy czytać i analizować "Wielkie Nadzieje" Dickensa. Czy ktoś wie o czym jest ta książka? 
Zaskakująco to Sophia podniosła rękę, a pan Andrews wskazał na nią. 
- O biednym chłopaku, który zakochuje się w bogatej dziewczynie. 
- Owszem, pani Smith. Dobra odpowiedź. Dobiorę was w pary, losując wasze nazwiska. Na każdej lekcji będziemy czytać po jednym rozdziale, a gdy skończymy razem z partnerem napiszecie trzy stronicowy esej o książce oraz jej symbolach, a argumenty poprzecie doświadczeniami z prawdziwego życia. 
Wszyscy jęknęli. Pierwsza lekcja, a my już dostaliśmy pracę domową. Czy system szkolnictwa nie jest pod tym względem najwspanialszy? 
- A teraz czy ktoś mógłby mi pożyczyć czapkę? - zapytał i spojrzał na Louisa, który ściągnął swój snapback i podał mu go. 
Pan Andrews wypisał na karteczkach wszystkie nazwiska i wrzucił je do czapki. Następnie rozpoczął losowanie. 
- Renee Parker z... 
Przygryzłam wargę, modląc się do Boga, aby nie wylosował Nialla. 
- Louisem Tomlinsonem. 
Westchnęłam z ulgą. Mogę nawet przysiąść, że widziałam jak Niall uśmiecha się, a jego ramiona rozluźniają się. Pieprzony idiota. 
- Jake Malik i... Niall Horan. To powinno być dobre - mruknął pan Andrews, kontynuując losowanie. 
Moje serce odczuło ból z powodu Jake'a. 
- RIP - szepnęłam, a on przewrócił oczami. 
- Zayn Malik z Katherine Parker - pan Andrews rozejrzał się po klasie.
- Najwidoczniej żadne z nich nie postanowiło przyjść dzisiaj do szkoły. Założę się, że ich wypracowanie będzie mi się po prostu rozkoszne czytało - dodał sarkastycznie.
Rozejrzałam się po sali, aby zauważyć, że moja kuzynka faktycznie była nieobecna. Wtedy przypomniałam sobie, że wciąż jest w Niemczech na wakacjach z moją ciotką. 
Andrews rozdzielił resztę klasy, która mnie w ogóle nie obchodziła, w pary, po czym kazał kupić po jednym egzemplarzu książki i może nawet obejrzeć film z 1998 roku, aby mieć choć małe pojęcie o temacie. 
Dziesięć minut później rozbrzmiał dzwonek, który był niczym oddech świeżego powietrza. Telefon zawibrował mi w kieszeni, dlatego wyciągnęłam go i przeczytałam wiadomości od mojego brata. 
Jase: papieros na parkingu? 
Rey: jasne, daj mi dwie minuty
Odwróciłam się do Jake'a i Sophii. 
- Wychodzę na papierosa z Jasonem. 
Poszli ze mną na zewnątrz, gdzie Jason opierał się o mój samochód i wyglądał jakby chciał komuś przywalić. 
- Co jest? Aż tak źle, huh? - zapytałam, wyciągając paczkę papierosów oraz zapalniczkę. 
- Jest taka jedna dziewczyna - zaczął, wypuszczając dym. 
- Przerąbane - powiedział Jake, krzyżując ramiona. 
- Taka jedna blondyna w mojej klasie zaczęła wyśmiewać moją koszulkę. Nie pamiętam jej imienia, ale poważnie niby co jest nie tak z moim polo? - zapytał, patrząc w dół. - No nic. Ale nazwała mnie bogatym dupkiem, tylko dlatego że używałem mojego telefonu podczas lekcji, co tak przy okazji sprowadziło mnie dzisiaj do kozy, więc jakbyś mogła mnie odebrać o siedemnastej to byłoby wspaniale. W każdym razie zapytałem jaki ma problem, a ona powiedziała, że po prostu nienawidzi bogatych typów, którzy myślą, że są lepsi od reszty świata, a ja dosłownie nic nie powiedziałem! 
Przytaknęłam. 
- Cóż, zdecydowanie jest suką. Pokaż mi ją, gdy ją zobaczysz. 
- Widzę ją teraz. Spójrz - powiedział i kiwnął głową w kierunku blondynki, która ubrana była na czarno i szła teraz za szkołę, gdzie spotykają się nałogowi palacze. 
- Nie znam jej, wybacz. Ale dowiem się kto to jest i więcej ci nie podskoczy. Obiecuję. 
- Nie, nie rób tego. Ostatnie czego potrzebuję to plotek, że moja starsza siostra musi mnie bronić. Poradzę sobie. Sprawię, że się we mnie zakocha, a potem po prostu złamię jej serce - zażartował, po czym zgasił stopą papierosa. 
- Dobry pomysł - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek. Oczywiście wykręcił się z obrzydzeniem. 
- Jezu Rey, żadnego publicznego okazywania uczuć. 
Przewróciłam oczami i wyrzuciłam papierosa, po czym ruszyliśmy z powrotem do środka. Miałam jeszcze dwie lekcje przed godzinną przerwą na lunch i jeśli je przetrwam to zdecydowanie zjem wszystko co przygotowała mi Rosa. 


-------------------------------------------

Louis usiadł obok mnie na lunchu. Razem z Sophią i Jakiem zajęliśmy nasz stolik i rozmawialiśmy o jutrzejszym teście kwalifikacyjnym do szkolnej drużyny piłki nożnej. 
- Hej partnerko - uśmiechnął się Louis i owinął rękę wokół moich ramion. 
Jake wyciągnął telefon, a ja od razu wiedziałam, że pisze do Harrego, żeby ruszył tu swój tyłek. 
- Hej Louis - odpowiedziałam, a on spojrzał na leżącą obok mnie torbę. 
- Czy to nielimitowana kolekcja Hermesa? - zapytał, rozszerzając oczy. 
Starłam się zignorować oczywiste i natarczywe spojrzenie Jake'a. 
- Tak. Moja matka przysłała ją w tamtym tygodniu z Włoch. 
- Moja siostra ciągle jęczy o niej mojej mamie, ale ona kosztuje jakieś piętnaście tysięcy funtów, a moja mama ledwo tyle zarabia w rok. Zemdleje, jeśli ją zobaczy - posłał mi uśmiech. - W każdym razie. Co z tym projektem? Jak chcesz go wykonać? 
Wzruszyłam ramionami.
- Myślę, że powinniśmy zacząć pracować nad nim po trzecim rozdziale czy coś. Możemy u mnie w domu, jeśli chcesz. 
- Jasne - przytaknął. - Gdzie mieszkasz? 
- Kensington W8. Pojedziemy razem któregoś dnia po szkole - powiedziałam, starając się zignorować jego uniesione brwi. Ludzie zawsze tak reagowali, gdy mówiłam im gdzie mieszkam, ponieważ najwidoczniej była to najdroższa okolica w całej Wielkiej Brytanii. Uważam, że to nie daje nikomu prawa osądzać mnie z tego powodu. 
- A więc ustalone. Wrócę do swojego stolika. Masz mój numer, racja? 
Skinęłam głową, a on uśmiechnął się, po czym wstał i ruszył, wpadając na niezdarnego Harrego, który od razu się zarumienił. 
- Przepraszam - wymamrotał, a Louis odmachnął go ręką, idąc w stronę stolika przy którym siedział Liam, Niall i Perrie Edwards (jedna z moich dobrych znajomych, która także uczęszcza na zajęcia z tańca oraz jest cheerleaderką). 
Harry usiadł obok nas i spojrzał na Jake'a. 
- Za późno doszedłem. 
- No cóż, lepsze to niż dojście za wcześnie, racja? - zapytał Jake, a Harry wybuchnął śmiechem, podczas gdy ja tysięczny raz tego dnia przewróciłam oczami, ponieważ miałam rację - Jake próbował podbić do Harrego. 
Jason rzucił swój telefon na nasz stolik, siadając obok mnie. 
- Mam dosyć. 
- Jezu, co się znowu stało? - zapytałam i przesunęłam się, dzięki czemu zmieścił się na ławce. 
- Ta dziewczyna właśnie wylała na mnie colę. Specjalnie - powiedział i wskazał na poplamioną koszulkę. 
- Mówisz poważnie? - zmarszczyłam brwi. - Gdzie ona jest? 
Wskazał na dziewczynę, która siedziała z grupką swoich koleżanek, jedną z nich była siostra Louisa - Lottie, którą poznałam, gdy raz przyszła z Louisem na nasze zajęcia. 
- Zaczekaj sekundę - powiedziałam Jasonowi, a następnie wstałam i ruszyłam w ich stronę. 
- Przepraszam - zaczęłam, kładąc rękę na biodrze i patrząc na nią w dół. - Słyszałam, że jesteś niemiła dla mojego brata, a ja nie mogę tego puścić płazem. 
Dziewczyna spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami, i okej, była naprawdę ładna. Szkoda tylko, że miała złe nastawienie. 
- I co z tego? - zapytała, zakładając ręce na piersi. Jej głos był szorstki, a ona unosiła jedną brew do góry. Jakim cudem pierwszak mógł być aż tak niegrzeczny? Serio. 
- Czy mój brat jest jakimś twoim dziwnym crushem czy coś? Po prostu daj mu spokój. 
Prychnęła. 
- Po pierwsze twój brat jest oddalony o lata świetlne od bycia atrakcyjnym. Po drugie kim ty jesteś? Jego obrońcą? 
- Jest jakiś problem? 
Poczułam jak każdy mój włos na karku staje dęba, kiedy odwróciłam z obrzydzeniem głowę w kierunku Nialla. Musiałam unieść wzrok do góry, aby spojrzeć mu w oczy. 
- Czy ktoś cię tu wołał? 
- Wygląda na to, że masz jakiś problem z moją siostrą - odpowiedział. 
Oh. 
OH
- Cóż, teraz to wszystko nabrało sensu - powiedziałam. 
Niall zwrócił się do siostry. 
- Lilly, o co chodzi? 
- Naśmiewałam się z jej brata. Jest naprawdę urocza, starając się go obronić - roześmiała się. - Wszystko jest w porządku. 
- Poważnie? - prychnął Niall. - Czy twój brat nie potrafi stanąć we własnej sprawie? Powinienem się domyślić, a ty powinnaś zadzwonić do swojego tatusia, żeby poprosić go, aby zabrał twojego brata do domu, zanim ten zacznie płakać. 
Pragnęłam go uderzyć, ale powstrzymałam się. 
- Posłuchaj, nie będę kłóciła się z dwójką osób, którzy mają tylko jedną parę neuronów, dobrze? Zachowaj swoje mądre komentarze dla siebie i przestań bez żadnego powodu czepiać się mojego brata lub inaczej będziemy miały problem. A zaufaj mi, nie chcesz mieć ze mną problemu.
Niall roześmiał się, ale jego siostra wyglądała na lekko przerażoną, dlatego mogłam już od nich odejść. 
Strzeliłam jej fałszywy uśmiech i odwróciłam się, wracając do swojego stolika. 
- Co się stało? Co im powiedziałaś? - zapytał Jason. 
- Nic ważnego. Ale jest jeden problem. Zamiast jednego okropnego, niedojrzałego, zadufanego w sobie bachora, teraz mamy takich dwóch w tej szkole. 


---------------------------------------
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą przetłumaczeniu tego rozdziału, proszę poświęć minutę i zostaw komentarz :)
#ColdWaterPL

57 komentarzy:

  1. Po przeczytaniu tego rozdziału, czuję że Rey będzie inną Rey niż dotychczas, ale podoba mi się to bo fajnie zobaczyć inną twarz Rey niż jak w TDB TOTGA i BIAS. Jestem ciekawa jak to wszystko sie dalej potoczy i czekam na moje Reyall feels haha, i nie mogę doczekać się już kolejnego rozdziału.
    P.S. Dziękuję że podjęłaś się aby to tłumaczyć xx
    @NIALLSTER0

    OdpowiedzUsuń
  2. nawet nie wiesz jak się cieszę, że tak szybko przetłumaczyłaś ten rozdział! zaczyna się świetnie, zdecydowanie podoba mi się postać Rey, która jest zupełnie inna niż w poprzednich ffs ronnie ♡ kocham twoje tłumaczenia i czekam na kolejne x

    OdpowiedzUsuń
  3. nawet nie wiesz jak się cieszę, że tak szybko przetłumaczyłaś ten rozdział! zaczyna się świetnie, zdecydowanie podoba mi się postać Rey, która jest zupełnie inna niż w poprzednich ffs ronnie ♡ kocham twoje tłumaczenia i czekam na kolejne x

    OdpowiedzUsuń
  4. Jejku, fanfiction Ronnie to życie. Dziękuję, że podjęłaś się tłumaczenia x

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestes najlepsza omg nie przeczytalabym tego po angielsku jestes aniolem,kocham Cie i dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie napisane! jestem pod wrażeniem, że tak szybko udało ci się to przetłumaczyć i nie mogę doczekać się następnego rodziału xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham to! Czekam na następny �� Myślę, że będzie to świetne ��

    OdpowiedzUsuń
  8. Już to uwielbiam ^^ Niegrzeczna Rey i Jake i jego słynne "suko". Czuję, że to będzie świetne ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam w nocy, ale komentuje teraz bo byłaam już padnięta �� Bardzo Ci dziękuje za przetłumaczenie tego rozdziału, bo wiem że to nie lekka sprawa, a rozdział się pojawił w ciągu kilku godzin od pojawienia się oryginału. Dziewczyno jesteś wielka!
    Sam rozdział pozytywnie mnie zaskoczył bo Rey jest zupełnie inna niż w poprzednich pracach Ronnie i nie mogę się doczekać na kolejne rozdziału ������

    OdpowiedzUsuń
  10. Niegrzeczna Rey i grzeczniejszy(?) Niall. To na pewno będzie cudowne, zresztą jak poprzednie ffs Ronnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetnie że zaczęłaś to tłumaczyć 😍😍

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapowiada się fajnie,podoba mi sie ta nowa rey

    OdpowiedzUsuń
  13. Oo jeju tak się cieszę że wróciło reyall!! Mam teraz co czytać xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Dlaczego wiedzialam, że to bedzie siostra Nialla XD dziękuję z całego serduszka, że to tłumaczysz 💕💘

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam to i czekam na kolejne ♥ + dziękuje za tłumaczenie tego ff, jesteś cudowna x

    OdpowiedzUsuń
  16. Będę musiała się przyzwyczaić, że Rey jest teraz odważną i bogatą dziewczyną... Dzięki za przetłumaczenie:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jejku, uwielbiam tą nową Rey i ciebie za to, że przetłumaczyłaś ♥

    OdpowiedzUsuń
  18. niall kontra rey, to będzie mocne XD

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak się cieszę, że znowu jest Reyall �� nie mogę przyzwyczaić się do zachowania rey XD

    OdpowiedzUsuń
  20. To odwrócenie ról Nialla i Rey będzie zabawne <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Jakby jeszcze Niall był taki z charakteru jak Rey w poprzednich ff, czyli słodki i niewinny to zakochałabym sie w tym ff jeszcze bardziej

    OdpowiedzUsuń
  22. śmieje się. Taka Rey jest idealna!!!

    OdpowiedzUsuń
  23. jezu ja chcę już 2 rozdział

    OdpowiedzUsuń
  24. Kocham to ff. Kocham taką Rey a Ff od Ronni to życie

    OdpowiedzUsuń
  25. Zupełnie inna Rey, to coś nowego i pozytywnego co mnie zaskoczyło :)
    Nie moge się doczekać kolejnych rozdziałów. Dziękuje, że podjełaś się tłumaczenia

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham to
    To już nie jest ta sama Rey - słodka i niewinna. Teraz Rey jest bardzo pewna siebie. Lubię taka wersję Rey.
    Jeśli chodzi o Niall'a, to jeszcze nie mogę powiedzieć jaki jest, ale coś czuję że będzie taki sam jak w poprzednich ff
    Fajnie, że tlumaczysz. Kocham cie za to No XDDDD

    OdpowiedzUsuń
  27. Poproszę kolejny rozdział ��

    OdpowiedzUsuń
  28. Tyle czekałam i jest ����������

    OdpowiedzUsuń
  29. Teraz będę sprawdzadz co chwilę czy już jest dodany nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  30. To jest świetne i ty też *.*

    OdpowiedzUsuń
  31. Jejku strasznie ci dziękuje ze będziesz to tłumaczyć !! Juz nie moge sie doczekać następnego rozdziału❤️❤️

    OdpowiedzUsuń
  32. tak mi sie dziwnie czyta widząc "złą" Rey ������ dziękuje że to tłumaczysz ! do następnego ♡
    @yourparadisexx

    OdpowiedzUsuń
  33. Jeśli Ronnie, nie będzie pisała tego w miarę szybko, to przysięgam, znajdę ją i zabije :)))
    Kocham aaaaaaaaa

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  35. Dziwnie mi się czyta ;// Rey teraz jest ta zła 😕

    OdpowiedzUsuń
  36. Szykuje się znowu zażywanie nocek na czytanie ff😂czekam na next 💗

    OdpowiedzUsuń
  37. Szykuje się znowu zażywanie nocek na czytanie ff😂czekam na next 💗

    OdpowiedzUsuń
  38. To jest zajebiste! Chce więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Wohooo niezle sie zaczyna ale nadal nie umiem przerzucic sie na niegrzeczna Rey boze, to takie dziwne agvshsha

    OdpowiedzUsuń
  40. Zarabiste :D Bardzo mi sie podoba mila odmiana od tej niewinnej Rey :D prosze powiadajmiaj mnie na asku o nowym :D z góry dziekuje :* http://ask.fm/Sarenka112

    OdpowiedzUsuń
  41. świetnie przetłumaczony rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Najlepsze ff ❤ Czekam na next ❤

    OdpowiedzUsuń
  43. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  44. Wlaśnie co go przeczytałam, a już nie mogę się doczekać next :* <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Czekam z niecierpliwością na tłumaczenie nowego rozdziału��

    OdpowiedzUsuń
  46. Zapowiada sie naprawde super!!

    OdpowiedzUsuń
  47. Dobra, przeczytałam i... jakoś nwm ;/
    Wydaje mi się, że naprawdę ciężko będzie mi się przestawić... Będę się starać i raczej nie przestanę czytać, ale kurcze, no to jest coś zupełnie innego ;d
    Mimo wszystko dziękuję, że odważyłaś się tłumaczyć dla nas to opowiadanie, jesteś wielka :*

    OdpowiedzUsuń
  48. YAAAAAAAAAAAAAAAAAAASSS!! nowe ff <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  49. Kolejne tłumaczenie i znów chce więcej i więcej❤

    OdpowiedzUsuń
  50. Zaczęłam czytać cw na wattpadzie a teraz będę czytała i na blogu i na wattpadzie ��

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz motywuje do szybszego tłumaczenia ;)

Szablon
Fantazja
Twitter