poniedziałek, 3 października 2016

3. Jesteś dupkiem.

Rey's POV:
Kiedy usiadłyśmy z Perrie (wciąż w naszych strojach cheerleaderek) na trybunach nadal byłam w szoku.
Po pierwsze, ponieważ pieprzy się z Niallem pieprzonym Horanem i po drugie powiedziała mi, że on ma dużego penisa i jest naprawdę dobry w łóżku.
Nie mogłam tego zrozumieć i chyba bym oszalała, gdybym zaraz o tym nie powiedziała Jakowi, Jedowi lub Sophii. A tak przy okazji, gdzie ona się podziała?
Wysłałam jej wiadomość z pytaniem gdzie jest, ale ona po sekundzie odpowiedziała mi jedynie, że zaraz do nas dołączy. Nie kłopotałam się z zapytaniem co robi, zamiast tego próbowałam skupić się na czymkolwiek innym niż na fakcie, że Perrie i Niall uprawiali seks. Nie, chwila. Że Perrie i Niall uprawiają seks.
Kilka minut później zawodnicy wyszli na boisko, kiedy Sophia akurat siadała obok mnie z uśmiechem na twarzy.
- Czemu jesteś taka uśmiechnięta? - zapytałam, gdy tylko zobaczyłam jej minę.
- Nic takiego. Ale Liam Payne właśnie powiedział mi cześć i chwilę porozmawialiśmy o kwalifikacjach. On jest taki umięśniony, Rey. Przysięgam - odpowiedziała i spojrzała na mnie, od razu marszcząc brwi. Zauważyła, że coś nie grało.
- Czemu jesteś taka naburmuszona? - zapytała, udając mój ton z poprzedniego pytania.
- Cóż, właśnie przekazano mi tragiczne wiadomości.
Jej twarz spoważniała, a ja wiedziałam, że pomyślała, że ktoś z mojej rodziny miał wypadek czy coś.
- Co się stało? O mój Boże, to coś poważnego.
- Owszem - powiedziałam posępnym tonem. - Powinnaś usiąść.
Sophia spojrzała na mnie dziwnie.
- Dobrze.
- Okej. Cóż, Perrie właśnie zwierzyła mi się, że od początku lata pieprzy się z Niallem. Po prostu nie mogę... - urwałam, próbując powstrzymać się przed zwymiotowaniem.
Sophia widocznie się zrelaksowała.
- Cholera, czy ty jesteś psychiczna? Naprawdę myślałam, że stało się coś okropnego.
- To jest kurewsko okropne! Sophia, jedna z moich przyjaciółek miała w sobie penisa Nialla Horana...
- Ew, nie. Przestań. Posłuchaj, to ich problem, nie twój. Serio czemu się tym przejmujesz? Jesteś zazdrosna czy coś? - zapytała, krzyżując ramiona na piersi.
- Co? Nie! Jak w ogóle mogłaś tak pomyśleć? - odetchnęłam, kładąc rękę na sercu. - W całym moim życiu nie poczułam się tak obrażona.
- Więc czemu się tym przejmujesz?
- Bo... to Niall Horan. To znaczy... spodziewałam się, że Perrie będzie miała większe wymagania i w ogóle - urwałam, patrząc na boisko. - Nieważne. Zostawmy ten temat.
Skinęła w zgodzie głową, po czym zwróciłyśmy nasz wzrok na starszych zawodników (Nialla Jeda, Louisa i Liama), którzy tłumaczyli nowym chłopakom co mają robić, gdy będzie ich obserwował trener.
Byłam podekscytowana, że Jason chciał dostać się razem z Jakiem do drużyny, ponieważ zawsze kochał nożną, ale nigdy nie miał szansy na własny zespół, bo w jego poprzedniej szkole mieli tylko lacrosse'a.
- Twój brat jest świetny - stwierdziła Sophia, kiedy Jason zdobył czwartego gola podczas ćwiczeń rzutów karnych. - Mimo że bramkarz jest naprawdę dobry.
- Wiem...
Nie miałam szansy skończyć, ponieważ piłka uderzyła mnie prosto w twarz, przywracając mnie do tyłu, przez co przyłożyłam plecami w ławkę, znajdującą się za nami.
Przeklęłam głośno, po czym wstałam, aby zobaczyć kto to zrobił. Oczywiście Niall stał naprzeciw mnie z dość zadowolonym wyrazem twarzy oraz lekkim zmartwieniem.
- Czy ty kurwa jesteś chory?! - krzyknęłam, podnosząc piłkę, aby następnie przejść przez resztę ławek, przeskoczyć przez ogrodzenie i ze wściekłością do niego podejść. Rzuciłam piłkę w jego twarz, ale niestety złapał ją szybko.
- Myślę, że to ty jesteś psychiczna - zripostował. - To był wypadek, kretynko.
- Jesteś pieprzonym idiotą! - krzyknęłam, popychając go. - Uderzyłeś mnie prosto w twarz!
- Oh, wybacz. Odpadł ci podkład czy coś? - przedrzeźniał mnie, a ja już miałam go uderzyć, kiedy Jed odciągnął mnie do tyłu.
- Przystań, kochanie. To był wypadek.
Po raz tysięczny tego dnia poczułam się zdradzona.
- Czemu bierzesz jego stronę? On właśnie uderzył mnie piłką w twarz!
- Horan! Parker! Dość tego! - krzyknął ich trener, podbiegając do nas. - Chcecie, żebym wysłał was do kozy na tydzień?
Pokręciłam głową, ponieważ Boże nie. Przebywać dwie godziny dziennie w tym samym pomieszczeniu co Niall byłoby czystym piekłem na ziemi.
- W takim razie w porządku. Pani Parker niech wróci na swoje miejsce. Horan, zajmij się grą.
Odwróciłam się, nie obdarowując Jeda żadnym spojrzeniem.


-------------------------------------

- Niezły siniak - powiedział Jake kolejnego dnia, gdy wysiadłam z samochodu, aby zabrać z tylnego siedzenia jasnoróżową torbę od Michaela Korsa.



- Zamknij się - mruknęłam, zatrzaskując drzwi, po czym ruszyliśmy w stronę szkoły.
- Przestań obgryzać paznokcie - Sophia pouczuła Jasona, który wyglądał na zdenerwowanego bardziej niż kiedykolwiek.
- Są już wywieszone listy z nowymi członkami drużyny. Nie wiem czy znajdę tam swoje nazwisko - wytłumaczył się.
Zauważyłam czekającego obok mojej szafki Jeda, dlatego od razu się uśmiechnęłam. Pocałowałam go na powitanie, po czym on zapewnił Jasona, że chłopaki chwalili go w szatni, ale sam jeszcze nie widział listy.
Podeszliśmy do wielkiej gabloty, szukając kartki, którą po chwili wskazał Jake. Następnie pisnął, gdy zobaczył na niej swoje nazwisko.
- Co? Nie dostałem się - powiedział Jason, kładąc palec na swoim imieniu, które znajdowało się zaraz pod napisem "odrzuceni".
- To niemożliwe. Byłeś naprawdę dobry. Dużo lepszy od tego Toma - stwierdziłam zbulwersowana.
Jed poparł mnie, dlatego odwróciłam do niego głowę.
- Kto jest odpowiedzialny za wybór zawodników?
- Kapitan. Trener pozwolił mu wybierać w tym roku...
- Kto nim jest? - zapytałam, a oczy Jeda błysnęły z uświadomieniem.
- Niall - odpowiedział, a mi wystarczyło to jedno słowo, aby puściły mi nerwy.
Rozejrzałam się dookoła, zauważając go na końcu korytarza, gdzie rozmawiał z Perrie obok swojej szafki.
- Niallu Horanie! - krzyknęłam, sprawiając, że parę głów odwróciło się w moim kierunku, wraz z jego zirytowanym spojrzeniem.
Pomaszerowałam do niego, gotowa zrobić największą scenę w całym swoim życiu.
- Czy naprawdę jesteś taki małostkowy i głupi?! - warknęłam, gestykulując ostro rękami.
Może mnie obrażać i się ze mnie naśmiewać tyle ile chce, ale gdy chodzi o mojego brata to koniec.
- Uspokój się, Jezus Maria - powiedział, widząc, że wokół nas zaczął się już formować tłum.
- Nie uspokoję się! Nie wybrałeś mojego brata do drużyny, ponieważ masz problem ze mną, nie z nim.
Prychnął, ale sądząc po jego minie oboje wiedzieliśmy, że mam rację.
- I co z tego? Gdyby grał to oznaczałoby, że ty też będziesz przychodziła na treningi i mecze.
- Jestem kurwa cheerleaderką! - krzyknęłam, coraz bardziej się do niego zbliżając.
- Jed, weź stąd proszę swoją dziewczynę. Jest żenująca - powiedział Niall, patrząc nad moje ramię. Tego już było za wiele.
Podniosłam rękę, która natychmiast uderzyła w jego policzek z głośnym plaśnięciem, które odbiło się w zadziwiającej ciszy.
- Ty mała zdziro! - krzyknął, ale wtedy nasz dyrektor wkroczył między nas.
- Panie Horan, pani Parker! Co tu się dzieje?
- Ona mnie właśnie do kurwy uderzyła! - odpowiedział Niall, sprawiając, że pan Brooks zmarszczył brwi przez jego słownictwo.
- Tak! Ponieważ nie wybrał mojego brata do szkolnej drużyny ze względu na prywatne problemy!
- Dobrze. Porozmawiam o tym z trenerem. W międzyczasie macie oboje stawiać się przez resztę tygodnia w kozie.
I wtedy całkowicie odechciało mi się żyć.


-------------------------------------

- Zabiję się - powiedziałam po ostatniej lekcji, stojąc z Jedem przy mojej szafce.
- Nieprawda. To tylko dwa dni, Rey. Dasz radę - zapewnił mnie, przyciągając do siebie.
- Cóż, jeśli dzięki temu Jase będzie mógł grać w drużynie to spróbuję - westchnęłam, przewracając oczami. - Możesz odwieźć Jake'a, Sophię i Jasona? Bo jeśli spóźnię się do kozy, nauczyciel znowu się wkurzy, a nie mam ochoty na kolejne kłótnie z kimkolwiek.
- Oczywiście, kochanie. Po prostu spróbuj nie kłócić z Niallem. Nie lubię, gdy się wkurzasz.
Skinęłam głową, starając się nie skomentować tej sytuacji. To było zbyt wyczerpujące i nie miałam na to nastroju.
Patrzyłam jak Jed idzie w kierunku wyjścia, po czym spojrzałam na kartkę z nakazem pójścia do kozy. Westchnęłam, widząc, że muszę iść na trzecie piętro. Czemu moja szkoła nie miała windy? Byłoby dużo prościej...
Znalazłam salę 58, wchodząc do niej bez zbędnego pukania. W środku znajdowało się pięć osób: ubrana na czarno dziewczyna w tylnym, prawym kącie; chłopak, który chyba działa w kołku teatralnym, ale zawsze sprawia mnóstwo problemów, ponieważ zachowuje się za głośno na lekcjach; facet, który zawsze sprzedaje zioło Zaynowi i Jedowi; i oczywiście Niall Horan. Pan Grey siedział przy swoim biurku i nawet nie kłopotał się, aby na mnie spojrzeć z potwierdzeniem.
Zajęłam najdalsze od niego miejsce, po drugiej stronie sali, kładąc torebkę na ławce. W pomieszczeniu zawisła głucha cisza, dlatego wyciągnęłam telefon, ale wtedy pan Grey w końcu postanowił się odezwać.
- Pani Parker, proszę podejść i odłożyć telefon do tego koszyka. Możesz odebrać go o piątej.
Przewróciłam oczami, wykonując jego prośbę.
Gdy wróciłam na swoje miejsce, nie miałam pojęcia co ze sobą zrobić. Nie mogłam nawet pogadać z kolesiem od trawki, ponieważ wiedziałam, że w kozie obowiązuje surowa zasada zera rozmów.
Patrzyłam na swoje paznokcie przez jakieś pół godziny, po czym spojrzałam na zegarek, aby przekonać się, że minęło jedynie pięć minut.
Cóż, wygląda na to, że muszę zająć się zadaniem domowym z angielskiego.
Wyciągnęłam "Wielkie Nadzieje" i zaczęłam je czytać. Po sześciu stronach zdałam sobie sprawę, że jest to najnudniejsza książka, jaką kiedykolwiek miałam w ręce (zaraz po "Zabić Drozda"). Ale nie miałam nic lepszego do roboty, a do końca kary pozostało 90 minut, więc to musiało mi wystarczyć.


-------------------------------------

Była 16:35, a ja już przeczytałam prawie sto stron, kiedy pan Grey odsunął się na krześle.
- Muszę coś zrobić, ale wrócę za kwadrans i będziecie mogli wyjść wcześniej - powiedział.
- Dziesięć minut wcześniej, oh pasjonujące - mruknął Niall, wywołując u wszystkich, w tym u mnie, śmiech.
- No dobrze, w takim razie wyjdziecie o równej piątej - odparł pan Grey, co przywróciło mnie do nienawiści skierowanej w stronę Nialla Horana.
Parę sekund później kroki pana Greya ucichły za drzwiami, dlatego Niall odwrócił się do kolesia od trawki.
- Hej Trev, mógłbyś mi załatwić trzy gramy na ten piątek? - zapytał Trevora, który skinął głową.
- Jasne. Impreza urodzinowa?
- Ta. Mam nadzieję, że będzie lepsza niż dzisiejszy dzień - zaśmiał się Niall, a ja zmarszczyłam brwi.
- Jesteś w kozie w swoje urodziny? - zapytałam, a on odwrócił się do mnie.
- Tak. Dzięki tak przy okazji. Najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem - odpowiedział sarkastycznie.
- Cóż, już miałam cię przeprosić, ale właśnie zmieniłam zdanie.
- Oh, nie potrzebuję twoich wymuszonych przeprosin. Dzięki.
Chciałam mu coś odpowiedzieć, ale wtedy odezwał się Trevor.
- Wow, wy naprawdę się nienawidzicie, racja?
- Tak - odpowiedzieliśmy jednocześnie z Niallem.
Nikt już się więcej nie odezwał, dlatego wróciłam do książki, która na pewno była lepsza od kłótni z Niallem, przez którą tylko bym zgłupiała.
Pan Grey wrócił dziesięć minut później i powiedział, że możemy wyjść. Jako pierwsza wstałam w nadludzkiej prędkości, wrzucając w międzyczasie książkę do torby.
- Do widzenia - pożegnałam nauczyciela, gdy podpisywał moją karteczkę z obecnością, po czym wyszłam z sali.
Kiedy szukałam kluczyków do samochodu, ktoś klepnął mnie w ramię. Odwróciłam się z zaskoczeniem do tej gotki, która patrzyła na mnie.
- Hej - powiedziałam ze zdezorientowaniem.
- Hej. Przepraszam, że ci przeszkadzam, ale chciałam ci tylko powiedzieć, że ty i Niall powinniście być razem - odparła.
Odsunęłam głowę do tyłu i jestem pewna, że ukazałam w ten sposób swój podwójny podbródek, ale byłam zbyt zaskoczona, żeby się tym przejmować.
- Co? Jak to możliwe?
Wzruszyła ramionami.
- Po prostu myślę, że pasowalibyście do siebie.
- Nie byłaś przed chwilą w kozie? - zapytałam, ale ona odwróciła się i odeszła bez żadnego słowa.
Jej wypowiedź dręczyła mnie jednak przez resztę dnia.


-------------------------------------

- Impreza w piątek w domu Liama - ogłosił Jake, siadając obok nas na lunchu kolejnego dnia.
Jak na razie to był dobry dzień, ale to skończy się po lekcjach, gdy będę musiała wrócić do kozy.
- No i? - zapytałam, dźgając sałatkę plastikowym widelcem.
- Więęęęc, idziemy, co nie? Mówiąc to mam na myśli, że prowadzisz, racja? - kontynuował Jake, uśmiechając się od ucha do ucha.
- Jestem w ogóle zaproszona?
Jed owinął rękę wokół moich ramion.
- Jesteś. To będą urodziny Nialla, na które mnie zaprosił.
Prawie oplułam się jedzeniem.
- Żartujecie sobie, co nie? Czemu niby miałabym iść na urodziny Nialla? Zresztą on nawet by mnie tam nie chciał.
- Dobrze wiedział, że jeśli mnie zaprosi to będziesz moją osobą towarzyszącą - zapewnił mnie Jed, jakby starał się mnie uspokoić.
- Tak, ale ja nie chcę tam iść.
- Tak, ale pójdziesz - Jake przedrzeźniał mój ton. - Zresztą Jason też został zaproszony.
Uniosłam w szoku brwi.
- Co? Niby odkąd są kolegami?
- Odkąd Jason jest w drużynie, a Niall zaprosił wszystkich zawodników?!
Skrzywiłam się.
- Jestem pewna, że Jason nie będzie chciał tam iść. A jeśli nie pójdzie, to tym bardziej nie liczcie na mnie.
- A co jeśli jednak pójdzie? - zapytał Jake.
- Wtedy... powiedzmy, że może wpadnę - odpowiedziałam, bardzo dobrze wiedząc, że jeśli mój brat tam będzie szedł, również będę musiała to zrobić, ponieważ byłam dla niego zbyt nadopiekuńcza, co oznaczało, że będę musiała upewnić się, że wszystko dobrze się potoczy na jego pierwszej licealnej imprezie. Ale wiedziałam także, że nie ma szans, aby mój brat wziął udział w tej imprezie, ponieważ skoro będzie tam Niall to będzie też jego siostra.
Jason jakby na znak usiadł w tej samej chwili obok Jake'a, naprzeciw mnie.
- Młody Parker, właśnie o tobie rozmawialiśmy - powiedział Jake, a Jason zrobił zmartwioną minę. - Idziesz na imprezę kapitana, racja?
Jason wzruszył ramionami.
- Jeśli wszyscy idą to ja również.
Westchnęłam, widząc sposób w jaki Jed i Jake uśmiechali się do mnie.
- Dobra, przyjdę - powiedziałam. - Ale nie kupuję mu prezentu.
- Kupię mu coś za nas oboje - odparł Jed, nie otrzymując ode mnie żadnego protestu.
- Czemu w ogóle impreza odbędzie się u Liama? - zapytałam.
Mina Jake'a spoważniała.
- Bo Liam ma dom, a mieszanie Nialla jest za małe.
- A ilu przyjdzie gości?
- Wydarzenie na Facebooku ma siedemdziesiąt iluś członków, więc ostatecznie pojawi się z sześćdziesiąt osób.
Przewróciłam oczami.
- Impreza z ludźmi, którzy lubią Nialla? Oh, po prostu nie mogę się doczekać.


-------------------------------------

Osiemnaste urodziny Nialla Horana nie do końca były idealnym pomysłem na piątkowy wieczór (zazwyczaj wychodziłam gdzieś z Jakiem, Sophią i Jedem), ale musiałam wziąć w nich udział, skoro mój brat także chciał na nie iść. Wiedziałam, że jest wystarczająco dojrzały, żeby o siebie zadbać, ale nie mogłam nic na to poradzić.
Wybrałam białą spódniczkę, którą dostałam od Jake'a na Gwiazdkę, biały crop top, moje ulubione czerwone szpilki od Zanotti i czerwoną kopertówkę YSL, do której włożyłam telefon, pieniądze i paczkę papierosów. Top odsłonił mój kolczyk w pępku, którego nienawidziła moja matka, uważając, że zrobiłam go specjalnie, aby ją zezłościć, nie dlatego, że faktycznie mi się podobał.



Podniosłam nadgarstek, aby spojrzeć na zegarek, który wskazywał już godzinę 20:30, co oznaczało, że za chwilę będę musiała pojechać po Jake'a, Zayna i Sophię. A ponieważ Jake nie lubi omijać żadnych imprez, a każdą straconą minutę uważa za jednego shota mniej, nie mogłam pozwolić sobie na spóźnienie.
- Gotowy? - zapytałam brata dwadzieścia minut później, gdy otworzyłam drzwi od jego pokoju.
- Tak - odpowiedział, wstając i podchodząc do mnie. Wyglądał ładnie w czarnej koszuli i czarnych rurkach, dlatego uśmiechnęłam się do niego, pytając komu stara się zaimponować.
Oczywiście zignorował moje pytanie i jedynie założył vansy, kiedy dotarliśmy do holu. Złapałam kluczyki i pożegnałam się z Rosą.
Dotarliśmy na imprezę o 21:20, ponieważ na mieście był korek, a ja szczerze ne miałam pojęcia, gdzie znajduje się dom Liama.
Kilka osób zaparkowało swoje samochody na końca ulicy, dlatego ja pojechałam przecznicę dalej.
- Co mu kupiłeś? - zapytałam Jeda, gdy szliśmy w kierunku domu.
- Oczywiście dwa gramy trawki. Co innego mógłbym mu dać? - zaśmiał się i przyciągnął mnie do siebie, kiedy ja przywracałam oczami.
Z wnętrza dwupiętrowego domu rozchodziła się muzyka. Paru ludzi przywitało się z nami, gdy kierowaliśmy się do drzwi. Cały balkon zapchany był imprezowiczami, przez co już mogliśmy usłyszeć pijanych ludzi, co oznaczało, że Jake właśnie przeżywał wewnętrzny kryzys, ponieważ tyle go ominęło.
Drzwi były otwarte, dlatego od razu weszliśmy do środka, gdzie głośno przywitał nas uśmiechnięty Louis, który trzymał w ręku jednorazowy, czerwony kubek.
Podszedł, aby mnie przytulić, co oczywiście wywołało u mnie uśmiech. To było trochę niespodziewane, ale wiedziałam, że pijani ludzie mają skłonność do nadmiernej uprzejmości.
- Gdzie jest solenizant? - zapytał Jed, ale ja już widziałam Nialla w salonie, gdzie rozmawiał z dziewczyną o imieniu Raylynn, która także była w drużynie cheerleaderek.
Wskazałam na niego, a Jed skinął głową, po czym ruszyliśmy w jego stronę. Starałam się zignorować sposób, w jaki jego twarz kontrolowała obrzydzenie, gdy jego wzrok wylądował na mnie. Jednak nie wyglądał na zaskoczonego, co oznaczało, że z pewnością się mnie spodziewał.
- Hej stary - Niall powitał mojego chłopaka, oczywiście mnie ignorując, kiedy podawał mu rękę.
- Wszystkiego najlepszego, bracie - powiedział Jed i wręczył mu srebrne pudełeczko, które wywołało u Nialla uśmiech. - Prezent od nas obojga.
Wzrok Nialla spoczął na mnie.
- Jasne.
Westchnęłam i odwróciłam się, pozostawiając ich samych, dzięki czemu mogłam iść do kuchni zrobić sobie drinka. Wiedziałam, że jeśli się teraz napiję to nie będę mogła prowadzić aż do rana, ale szczerze jakoś mnie to nie obchodziło. Chciałam jedynie zrobić parę shotów z moimi przyjaciółmi, którzy już szukali dobrego alkoholu, co zbytnio mnie nie zaskoczyło.
- Renee! - krzyknął Jake, kiedy mnie zobaczył i szybko wskazał, żebym podeszła bliżej, dzięki czemu będziemy mogli się razem napić.
- Ile mnie ominęło? - zapytałam Sophię.
- Tylko jeden shot. Chodź, nadrobisz - powiedziała, podając mi kieliszek wypełniony znajomym ciemnobrązowym alkoholem. Wiedziałam, że wystarczy mi osiem shotów, żeby się kompletne upić, a pięć to moja granica, żeby się jedynie wstawić.
- Tak przy okazji, musimy zostać na noc, bo nie będę mogła prowadzić - ogłosiłam, ale oni byli zbyt podekscytowani na myśl o alkoholu, żeby się tym przejąć.
Mój braciszek dołączył do nas w kuchni, gdzie zerowaliśmy właśnie po czwartym shocie, śmiejąc się głośno i wkurzając każdego, kto ośmielił się nam wejść w drogę.
- Młody Parker! - krzyknął Jake, szybko owijając rękę wokół jego ramion. - Napij się z nami!
Jason spojrzał na mnie, dlatego obdarowałam go wielkim uśmiechem. Wiedziałam, że już pije alkohol, ponieważ gdy skończył ósmą klasę odebrałam go z imprezy, na której całkowicie się upił, dlatego uważam, że nie powinien się mnie wstydzić.
Jason z wdzięcznością uniósł kieliszek i tak oto byliśmy przy piątym shocie tej nocy.
Nie wiem za bardzo co się potem działo, ponieważ po raz kolejny przechyliliśmy kieliszki, gdy rozpoczęła się piosenka Nicki Minaj, a Jake krzyknął i pociągnął za sobą Sophię do salonu.
Już kręciło mi się w głowie, dlatego powiedziałam im, żeby sami poszli tańczyć. Następnie Jason upewnił się, że nic mi nie jest i także odszedł w Bóg wie jakim kierunku.
Oparłam się o blat i zamknęłam na sekundę oczy. Gdy je otworzyłam, zobaczyłam wchodzącego do kuchni Nialla, która trzymał w ręku pusty kubek.
- Czy to jakiś koszmar? - wybełkotałam, a on spojrzał na mnie, przewracając oczami.
- Wystroiłaś się na tę okazję - zauważył, podchodząc do butelek wódki.
Spojrzałam na siebie w dół.
- Zauważyłam.
- Chciałaś mi zaimponować, huh? - zapytał, odwracając się do mnie, gdy nalał sobie żurawinową wódkę.
- Masz udar mózgu czy coś? - spytałam. - Bo chyba cierpisz na jakieś urojenia.
- Nie, po prostu brakuje mi jakieś parę drinków, żeby całkowicie się upić.
Skinęłam głową.
- To tak jak mi. Czuję, że mogę wypić jeszcze tylko dwa shoty.
Niall uśmiechnął się na moją odpowiedź.
- W takim razie je zróbmy. Chodź.
- Niall Horan chce się ze mną napić? Nie wierzę - powiedziałam sarkastycznie, odpychając się od lady, aby stanąć obok niego.
- Które chcesz?
Wskazałam na butelkę Jägermeistera, a on szybko podzielił jej zawartość do czterech kieliszków.
Odwróciliśmy głowy, aby na siebie spojrzeć, trzymając w górze po kieliszku.
- Za fakt, że udaje nam się nawzajem wkurzać już trzeci rok - powiedziałam.
Niall zaśmiał się, po czym stuknęliśmy się kieliszkami i przechyliliśmy je. Skrzywiłam się, gdy alkohol wszedł w kontakt z moimi kubkami smakowymi. Następnie uniosłam kolejny kieliszek.
- I za fakt, że potrafimy prowadzić normalną rozmowę tylko wtedy, gdy jesteśmy wstawieni - powiedział Niall, po czym wyzerowaliśmy po ostatnim shocie.
Wypiłam ich już osiem, co oznaczało, że to tylko sprawa kilku minut, żebym całkowicie odpłynęła, ale nie miałam nic przeciwko temu. Niall po pijanemu wydawał mi się nawet znośny.
Obserwowałam jak próbował wypić pełny kubek paroma łykami. Kiedy go odstawił, pomieszczenie wokół mnie już wirowało, dlatego zaczęłam się szczerzyć.
- Czy ty się ze mnie śmiejesz? - zapytał, gdy zobaczył mój pijany uśmiech.
- Nie. Po prostu jestem teraz naaaaprawdę pijana. Proszę, upewnij się, że nie będę dzisiaj już nic piła, inaczej będę wymiotować.
Niall spojrzał a dal, jakby coś rozważał.
- Hmm... patrzeć na rzygającą Rey Parker? Czemu miałbym tego nie chcieć? Mógłbym z tego zrobić live streama na Facebooku.
- Jesteś dupkiem - stwierdziłam i spróbowałam go odepchnąć, ale zachwiałam się na swoich szpilkach. Niall złapał moje ramię, aby mnie ustabilizować.
- Spokojnie.
- Chcę... Chodźmy znaleźć Jeda - poprosiłam, a on westchnął i zaprowadził mnie do salonu, gdzie rozejrzałam się za swoim chłopakiem. Znalazłam go dopiero na tarasie za domem, gdzie był również mój brat, siostra Nialla, Jake, Liam i Sophia.
- Ejejj, Jeeed - wybełkotałam, obejmując go z wielkim uśmiechem.
- Jesteś pijana? - zapytał i wtedy zauważyłam, że palili skręta.
- Może - zaśmiałam się i spojrzałam na swojego brata, który właśnie rozmawiał z Lilly.
- Whoaaa, co tu się dzieje? - zapytałam, wskazując na nich.
- Jesteś nawalona. Powinnaś się położyć - zasugerował Jed, ale wykręciłam się z jego uścisku.
- No i? Czasami lubię się napić.
- Nie, prawie zawsze się upijasz, a potem robisz głupie rzeczy - westchnął. - Chodź, zaprowadzę cię do łóżka.
Zmarszczyłam brwi i odsunęłam się od niego.
- Nie jesteś moją matką! - stwierdziłam i odwróciłam się do Nialla, który miał małe kłopoty z Liamem, który także starał się sprawić, że Niall powie coś spójne i przestanie się głupio zachowywać.
- Niall, chodźmy na przygodę - złapałam jego ramię, a on nie zaprotestował, dlatego weszliśmy razem do wnętrza domu. Raylynn, czyli ta dziewczyna, z którą rozmawiał, gdy dotarłam na imprezę, podeszła do nas.
- Hej Ni, chciałbyś mnie oprowadzić? - zapytała, a ja skrzywiłam się do niej.
- To nawet nie jest jego dom! - krzyknęłam przez głośną muzykę.
Niall roześmiał się, a dziewczyna spojrzała na nas dziwnie, po czym postanowiła odejść, ponieważ nie dało się z nami normalnie porozmawiać.
- Czemu to zrobiłaś? - zapytał Niall z wyczuwalną złością. - Mogłem się z nią przespać.
- Nie masz od tego Perrie? - odcięłam się.
- Tak, ale... nie mogła dzisiaj przyjść, więc.
Wzruszyłam ramionami.
- Czy przynajmniej się z nią obściskiwałeś? - zapytałam, starając się mówić wyraźnie.
- Tak!
Spojrzałam na niego i w tym samym momencie poczułam, że zaraz zwymiotuję.
- Cholera. Będę rzygać.
- Mówisz tak, bo jakaś dziewczyna się ze mną obściskiwała czy dlatego, że naprawdę chce ci się wymiotować?
Parzyłam na niego, zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Oba. Zaprowadź mnie do łazienki.
Złapał mnie za nadgarstek i zabrał do ubikacji na parterze, ale ta okazała się zamknięta, dlatego starał się mi pomóc wejść po schodach, co nie było łatwą rzeczą, z powodu moich szpilek oraz pijanego stanu.
- Daj mi nosze! - krzyknęłam i przysiadłam na schodach, przytulając barierkę.
Niall roześmiał się głośno, próbując mnie pociągnąć do góry.
- Nie mam noszy.
- To idź jakieś znajdź!
- Chodź.
Pokręciłam głową, jeszcze mocniej łapiąc się balustrady.
- Będę tu spać - stwierdziłam, zamykając oczy.
Niall westchnął i uklęknął obok mnie, dzięki czemu mógł mi spojrzeć w oczy.
- Rey, no dalej. Wstawaj.
- O mój Boże, użyłeś zdrobnienia mojego imienia! - wykrzyknęłam z większą ekscytacją niż to było konieczne.
Zaśmiał się i przekręcił oczami, po czym chwycił moje ręce i podciągnął mnie delikatnie do góry. Poczułam jak wszystko wokół mnie wiruje.
- Nigdy więcej tego nie rób, bo czuję się jakbym miała zaraz umrzeć.
- Po prostu chodź ze mną na górę.
Zmarszczyłam brwi.
- Próbujesz mnie zaciągnąć do łóżka? Przespać się ze mną?
- Boże, nie - prychnął, pomagając mi wyjść po nigdy-niekończących się schodach.
- Czemu ten dom ma takie długie schody? - poskarżyłam się, kiedy dotarliśmy na piętro.
- Jesteś po prostu pijana.
- Ty też jesteś pijany! - obwiniłam go, wskazując na jego twarz. Zabrał mój palec, odsuwając moją rękę na swoje miejsce.
- Chodź, tam jest łazienka.
Niall otworzył drzwi, a ja weszłam do środka i uklękłam przez toaletą. Przypominało mi się jak parę lat temu wymuszałam u siebie wymioty, ale wtedy moja matka przyłapała mnie i umieściła w klinice na miesięczną terapię.
- Już mi się nie chce - stwierdziłam i odepchnęłam rękę, która trzymała moje włosy, dzięki czemu mogłam wstać. - Chcę się położyć.
- Chodźmy do pokoju Liama. Mam klucz.
- Dał ci klucz, gdybyś chciał przypadkiem zaliczyć? - zaśmiałam się, a on skinął głową.
- Nie wolałby pieprzyć Sophii? - zapytałam, gdy otwierał drzwi.
- Czemu miałby to robić?
- Cholera, nie powinnam ci tego mówić. Obiecaj mi na paluszek, że mu nie powiesz - poprosiłam i wystawiłam mały palec. Niall zrobił to samo, owijając je wokół siebie.
Następnie odwrociłam się, żeby wejść na łóżko, nie kłopotając się nawet, aby zdjąć narzutę.
- Ściągnij mi buty. Bolą mnie stopy - poprosiłam, unosząc nogę w jego kierunku.
- Nie ma mowy. Nie jestem twoim kamerdynerem - odpowiedział, a ja przewróciłam oczami.
- Ale ja nie mam kamerdynera. Bolą mnie stopy.
Gdy się nawet nie ruszył, spróbowałam wstać i zdjąć je, ale skończyłam, lecąc plecami na łóżko.
- Jezu - westchnął i pociągnął za moje szpilki. Udało mu się je ściągnąć, dlatego podziękowałam mu i przewróciłam się na bok, zamykając oczy.
Parę sekund później poczułam jak łóżko koło mnie ugina się. Uchyliłam powieki, żeby zobaczyć jak Niall kładzie się obok mnie na plecach.
- Wiesz, jesteś mniej irytująca, kiedy jesteś pijana - powiedział nagle.
- Kręci mi się w głowie - odpowiedziałam, wkładąc dłoń pod policzek.
- Więc przestań gadać - stwierdził, zamykając oczy.
- Jesteś tak kurewsko wkurzającą osobą, ugh - jęknęłam i również zamknęłam oczy.
- Zaraz po tobie - było ostatnią rzeczą, jaką usłyszałam zaraz przed odleceniem.

---------------------------------------
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą przetłumaczeniu tego rozdziału, proszę poświęć minutę i zostaw komentarz :)
#ColdWaterPL

53 komentarze:

  1. czekałam na to i teraz czuję niedosyt ugh
    świetny rozdział, w końcu coś zaczyna się dziać <3

    OdpowiedzUsuń
  2. już nie mogę się doczekać kolejnego kiedy oni nei będa już pijani xd i mam nadzieję że będą wszystko pamiętać XD

    OdpowiedzUsuń
  3. mega rozdział nie mogę doczekać się następnego♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Cuuudooooo <3 kofffam cię!!!! dzięki za tłumaczenie jesteś supcio <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudo <3 dzięki za tłumaczenie :* <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Są tacy uroczy ��

    OdpowiedzUsuń
  7. Awww *.* Genialne ;** Tłumacz dalej bo robisz to świetnie ;** Buźka ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś najlepsza! ❤

    OdpowiedzUsuń
  9. i teraz byle do następnego hahah ���� dzięki za tłumaczenie ! xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytam to od Teenage Dirtbabg i to cały czas jest tak samo cudowne

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezu, tak kurewsko to kocham, no nie moge...
    p.s. mysle ze zaczynam sie juz przyzwyczajac do innej Rey ;3

    OdpowiedzUsuń
  12. O matko i córko. To jest zajebiste! Z niecierpliwoscią czekam na wiecej ! Pokochałam to <3

    OdpowiedzUsuń
  13. dziękuję ci za tłumaczenie tego ff ❤ nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału ��

    OdpowiedzUsuń
  14. Zmienisz kolor czcionki na telefon na jaśniejszy? Strasznie źle się czyta nic prawie nie widać

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny dziękuje <3 ale kiedy kolejny? :'(

    OdpowiedzUsuń
  16. dziwnie mi się czyta w takiej wersji. Byłam przyzwyczajona, że Rey zawsze była spokojna..

    OdpowiedzUsuń
  17. O raju *.* to jest takie super, nie mogę się doczekać. Kocham cię za to że tlumaczysz ♡

    OdpowiedzUsuń
  18. jeju to ff ma dopiero 3 rozdziały a juz je uwielbiam :3 czekam na nastepny

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie przesadzajmy już, ile jeszcze trzeba czekać na tłumaczenie w ciągu 2 dni sama sobie przetłumaczyłam półtora rozdziału :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kiedy będzie kolejny?
    Sprawdzam i sprawdzam kilka razy dzienne przez prawie 3 tyg A tu nic.
    Ten ff poprawia mi humor, wiec mam nadzieje ze bedzie nie dlugo dobry ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. "Pamiętaj że każdy komentarz motywuję do szybszego tłumaczenia" .
    Skoro jest tam tak napisane myślę że te komentarze które każdy ci pisał przez prawie miesiąc powinien cię tak zmotywować, że powinnaś już z 10 takich rozdziałów napisać. Bardzo lubię to ff. Zajebiście tłumaczysz no, ale ile można czekać. Chyba NIGDY w całym moim życiu nie byłam tak podekscytowana z tak małej rzeczy a tu nie ma rozdziałów kolejnych... Jeżeli czytasz ten komentarz to mam nadzieję że dał ci takiego kopa w tyłek że opublikujesz lub przynamniej zaczniesz tłumaczyć to ff.
    Pozdrawiam Anonim ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyno jakim cudem ma pojawić się tłumaczenie jak nie ma jeszcze orginału ? Proszę was, najpierw się doinformujcie a nie wieżdżajcie na biedną dziewczynę.

      Usuń
    2. no tak ale ronnie dodala rozdzial 3.12, a nasza tlumaczka studiuje tez wiec nie zawsze ma czas

      Usuń
  22. Jprdl ile można czekać co?!!
    Jeżeli masz tłumaczyć te rozdziały w takim tempie to wgl ich nie tłumacz ! Każdy z nas zrobiłby to do chuja szybciej od cb. Serio laska weź się do roboty kurwa! ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ma tłumaczyć rozdział bez jego orginalnej wersji ?;)

      Usuń
    2. Spierdalaj kapucynie jebany!!!

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Widzę kultura na wysokim poziomie, ale nie ma co się dziwić 12-latce ;)

      Usuń
  23. Ale wy nie rozumiecie że ona to tłumaczy? że 4 rodział nie pojawił się na blogu dziewczyny która pisze to fanfiction? to jak ma niby tłumaczyć jak nawet 4 rodziału jeszcze nie ma, zanim coś napiszecie to się zastanówcie a jak macie ją obrażać to nikt was tu nie trzyma ;)) doceniajcie to że wgl to tłumaczy, takie obrażanie nawet jej nie zmotywują, cierpliwości ludzie...

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie mogę się doczekać następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  25. Czekam z niecierpliwością na następny! <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny �� kiedy następny? ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Już jest nowy rozdział!
    Kiedy planujesz przetłumaczyć?

    OdpowiedzUsuń
  28. Kiedy dostaniemy następny? :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Wie ktoś co się stało? :-(

    OdpowiedzUsuń
  30. Jejciu kiedy będzie nowy rozdział? Nie mogę się już doczekać, co się stało? :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Kiedy następne?? Czekamy :(

    OdpowiedzUsuń
  32. Tak dziwnie jak Rey jest odważna i bogata a Niall nie co biedniejszy

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz motywuje do szybszego tłumaczenia ;)

Szablon
Fantazja
Twitter