czwartek, 29 grudnia 2016

4. Czy ty zawsze krzyczysz, kiedy się budzisz?

Rey's POV: 
Następnego ranka obudziłam się z bólem głowy i zaschniętymi ustami. Pierwszym co ujrzałam po otwarciu oczu był nieznajomy sufit, co oznaczało, że nie byłam w domu żadnego z moich przyjaciół.
Ledwie przypomniałam sobie, że byłam na osiemnastce Nialla w domu Liama, a po ósmym szocie wszystko stało się zamazane. Jedyne wspomnienia jakie miałam wiązały się z irlandzkim akcentem.
Kolejną rzeczą z jakiej zdałam sobie sprawę było to, że ktoś pochrapywał cicho obok mnie. Dlatego gdy tylko odwróciłam głowę, krzyknęłam.
Niall wymamrotał coś, po czym uchylił powieki, zaledwie parę centymetrów od mojej twarzy.
Podniosłam się i odetchnęłam z ulgą, kiedy zobaczyłam, że oboje jesteśmy ubrani.
- Czy ty zawsze krzyczysz, kiedy się budzisz? - zapytał z oczywistym wkurzeniem przez mój wybuch.
- Czemu do kurwy jestem z tobą w łóżku? Gdzie są wszyscy? Co się stało?
Niall również wstał, odsuwając się ode mnie.
- Cóż, tak się wczoraj spiłaś, że odleciałaś.
- A ty akurat magicznie pojawiłeś się tutaj? - zapytałam.
- Nie. Pomogłem ci wyjść po schodach, bo nie chciałaś puścić barierki. Chciałaś też wymiotować, ale nie zrobiłaś tego.
- O cholera. Mówiłam coś, czego nie powinnam była mówić?
Pokręcił głową, ale chwilę później przejechał ręką przez włosy.
- Tylko to, że Sophia chce się pieprzyć z Liamem, ale obiecałem ci na paluszek, że nie pisnę ani słowa.
Wyszłam z łóżka i podniosłam z podłogi buty. Tylko Bóg wie, jak się tam znalazły.
- I lepiej, żeby tak było - ostrzegłam go, idąc w kierunku drzwi i upewniając się, że mam przy sobie swój telefon.
- Zawsze dotrzymuję moich obietnic na paluszek - odpowiedział sarkastycznie, ale coś mówiło mi, że nie zdradzi tajemnicy Liamowi.
- Cóż, idę poszukać moich przyjaciół. Trzymaj się - powiedziałam niezręcznie, po czym otworzyłam drzwi i wyszłam z pokoju. Od razu usłyszałam z dołu znajomy głos Jake'a, dlatego ruszyłam w jego stronę, starając się po drodze nie umrzeć z powodu kaca.
Jake, Sophia, Jason i Jed siedzieli w salonie, pijąc kawę i paląc papierosy, razem z Zaynem i Liamem.
- Rozświetl ten pokój swoją pijaną twarzą - powiedział Jake, wywołując u pozostałych śmiech.
- Ha ha. Nieśmieszne - odpowiedziałam, siadając obok mojego chłopaka. - Właśnie obudziłam się obok Nialla Horana, tylko to sobie wyobraź.
- Tak, wasza dwójka była wczoraj dość pijana - Jed zaśmiał się, a ja uderzyłam go w ramię.
- Myślałem, że Niall poszedł do domu z Raylynn. Przynajmniej jego siostra poszła - powiedział Liam.
- Jego siostra poszła do domu z Raylynn? - zapytałam zdezorientowana.
- Nie, wróciła do domu z mamą - wyjaśnił, a ja wzruszyłam ramionami.
- Cóż, my też się lepiej zbierajmy. Jak najszybciej muszę coś zjeść, bo inaczej głowa mi dosłownie eksploduje i cały dzień będę zrzędzić.
Liam i Sophia zaproponowali, że zrobią śniadanie, dlatego wzięłam do dłoni telefon. Dziękujmy Bogu za człowieka, który wynalazł telefony, w przeciwnym wypadku nie miałabym pojęcia co działo się poprzedniej nocy.
Mój telefon zawsze był najlepszym źródłem informacji, rzecz jasna moi przyjaciele zajmowali w tej kwestii pierwsze miejsce.
Znalazłam zdjęcie z Niallem, dlatego pokazałam je Jakowi.
- Co to do kurwy ma być?
- Śmialiście się z czegoś, nie wiem, poprosiłaś mnie, żebym zrobił wam zdjęcie - odpowiedział.
- Nigdy nie widziałem, żebyś rozmawiała z nim tak długo jak wczoraj - dodał Jed i przyciągnął mnie do siebie, żeby dać mi całusa w policzek.
Parę sekund później usłyszeliśmy, że ktoś schodzi po schodach, a tym kimś okazał się Niall. Wydawał się śpiący i jednocześnie zrozpaczony, prawdopodobnie dlatego, że obudził się obok mnie.
- Czemu wszyscy tak na mnie patrzą? - zapytał, gdy zauważył, że wszyscy się na niego gapią.
- Bo wy dwoje faktycznie wczoraj się dogadywaliście - odpowiedział Jed, a Niall siadając na sofie, przewrócił, dokładnie tak jak ja, oczami.
Chwilę później Sophia i Liam weszli do salonu ze śniadaniem, co uratowało nas przed niepotrzebną rozmową, dzięki Bogu.

------------------------------------
 - Więc jak się wczoraj bawiłeś? - zapytałam brata parę godzin później, gdy już wszystkich odwiozłam do domów.
- Uh... normalnie - odpowiedział, co oznaczało, że działo się coś, o czym nie chce mi powiedzieć.
- Czyli coś jest na rzeczy - stwierdziłam i usiadłam na jego łóżku, obserwując go jak wchodził do swojej garderoby.
- Cóż... Tak jakby z kimś się obściskiwałem.
Otworzyłam w szoku usta.
- Co? Obściskiwałeś się z maturzystką? Jasna cholera!
- Nie do końca.
Jason spojrzał na podłogę, a ja starałam się wymyślić, kto na imprezie nie był z ostatnich klas.
- Ale tam byli tylko... nie. Proszę, nie.
- Tak. Obściskiwałem się z siostrą Nialla. Ale to było jakby... błędem popełnionym przez alkohol.
Przypomniała mi się dziesiąta klasa, kiedy obściskiwałam się z Niallem. To tak jakby historia się powtarzała... w dziwny sposób.
- I? - napierałam. Najpierw Perrie, teraz mój własny brat. Co jest z tymi Horanami, że ludzie ciągle robią przez nich głupie rzeczy?
- I co?
- I jak było? Podoba ci się?
- Jezu, Rey. To był tylko pocałunek, nic poważnego.
Skinęłam głową.
- Pocałunek z językiem i tym wszystkim. Zresztą nie jestem pewna czy jesteś typem facetem, który lubi dziewczyny, z którymi się całuje.
- Nie jestem - westchnął, w oczywisty sposób kończąc temat.
- Po prostu upewnij się, że Niall się o tym nie dowie. Inaczej prawdopodobnie skopie ci tyłek.
- Ona mu nie powie. Przynajmniej tak twierdziła, gdy już wychodziła.
- I co dalej? Zamierasz uprawiać seks? - zapytałam.
- Tak, a potem ożenić się i mieć dzieci - odpowiedział sarkastycznie, ale od razu zauważył moją przerażoną i zmartwioną minę. - Żartuję! Chryste.
Pokręciłam z niedowierzaniem głową i wstałam z łóżka.
- Dobra, idę uciąć sobie drzemkę. A ty... odrób zadania czy coś.
Kiedy szłam do swojego pokoju, zastanawiałam się, co by się stało, gdybym ja także obściskiwała się z Niallem poprzedniej nocy, ale wtedy poczułam potrzebę zwymiotowania, dlatego pobiegłam szybko do łazienki. Czy było to przez alkohol czy przez myśl wymieniania się z Niallem śliną... cóż, nigdy już się tego nie dowiem.
 

--------------------------------

Był poniedziałek, gdy szłam korytarzem, w kierunku swojej szafki, mówiąc sobie w myślach, że za osiem miesięcy wyjdę z tej gównianej dziury. 


Z sukcesem przetrwałam pierwsze kilka lekcji, ale wtedy, podczas lunchu, nagle spłynęło na mnie to, że po przerwie będę mieć wf, a cały mój dobry humor tak po prostu zniknął. Nienawidziłam wfów nie tylko dlatego, że bez powodu pociliśmy się jak świnie, ale także dlatego, że czasami byłam przydzielana do pary z Niallem, a nie znosiłam z nim współpracować.
A ponieważ właśnie padał deszcz, wf odbędzie się na sali gimnastycznej, co oznacza, że nauczyciel zmusi nas do grania w zbijaka. Chyba nie było ani jednej dziewczyny, której podobałaby się ta gra, ponieważ gdy piłka uderzyłaby nas w twarz, zniszczyłby się nam cały makijaż.
Zabrałam z szafki mniejszy plecak, do którego spakowałam wcześniej obcisły top z Nike, bluzę, leginsy oraz sportowe buty.
Razem z Jakiem i Sophią ruszyliśmy w kierunku szatni, które znajdowały się po drugiej stronie szkoły, co było kolejnym powodem, aby nienawidzić wf. Jedynym plusem tych zajęć była łatwa piątka.
- Rey, jesteś cheerleaderką i tancerką. Jak to możliwe, że nie lubisz sportu? - zapytała Sophia, gdy miała już dość mojego marudzenia.
Wstałam z ławki i podciągnęłam leginsy, po czym założyłam bluzę.
- Po prostu nienawidzę pocić się bez żadnego konkretnego powodu.
 


- W takim razie zamiast wfu, powinnaś była wybrać chemię lub inne gówno - powiedziała, bardzo dobrze wiedząc, że chemia byłaby moim ostatnim wyborem.
Cała nasza dwudziestkapiątka zebrała się na sali gimnastycznej. Trener piłki nożnej kazał nam zrobić jedno okrążenie, a następnie wykonać rozgrzewkę, zanim zaczniemy grać w zbijaka, bo nic innego nie był w stanie wymyślić. W dwunastej klasie dosłownie dostawaliśmy oceny za nicnierobienie, ale gdyby wf odbył się na zewnątrz to chłopcy mogliby przynajmniej zagrać w nożną, a dziewczyny porozmawiać na ławce lub przećwiczyć parę cheerleaderskich układów.
Jake i Niall zostali wybrani na kapitanów. Gdy wszyscy zostaliśmy już podzieleni na drużyny, rozstawiliśmy się po dwóch stronach sali. Szczerze mówiąc, chciałam po prostu jak najszybciej zostać trafiona piłką, bo w ogóle nie miałam na to nastroju.
Sophia i Jake jak zwykle jako pierwsi zostali wyeliminowali, a z jakiegoś powodu mnie się to tak szybko nie udało. Niall prawdopodobnie tak bardzo mnie nienawidził, że chciał, żebym jak najdłużej pozostała na boisku.
To jednak się zmieniło, kiedy zauważyłam lecącą w moją twarz piłkę, która na szczęście uderzyła mnie w klatkę piersiową, prawie przewracając mnie na plecy. Niall strzelił mi uśmieszek, machając mi ręką w formie pożegnania, dlatego wystawiłam mu środkowy palec i podeszłam do Sophii i Jake'a, którzy już siedzieli na ławce.
- Dzięki Bogu, że mam małe cycki, racja? - powiedziałam, a oni odpowiedzieli mi śmiechem, co sprawiło, że mój dzień stał się trochę lepszy.
Jednak po ostatniej lekcji było tylko gorzej, gdy Perrie podeszła do mnie z ogromnym uśmiechem.
- Hej, Rey. Przychodzisz dzisiaj na lekcję tańca?
Przytaknęłam, otwierając drzwi od samochodu, aby wrzucić na tylne siedzenie moją torbę. Ale zbyt dobrze ją znałam, żeby myśleć, że tylko po to do mnie podeszła.
- Więc o co chodzi? - zapytałam, opierając się o drzwi, podczas gdy Jason, Jake i Sophia wsiadali do środka.
- Cóż, jest taka jedna sprawa. Wiesz o mnie i Niallu... - urwała.
- Niestety tak. A co?
- Po prostu naprawdę chciałabym z nim pójść na randkę, dzięki czemu widziałby mnie bardziej... no wiesz, nie tylko jako przyjaciółkę od pieprzenia, a gdybym zapytała go czy chce ze mną gdzieś wyjść, w sensie tylko we dwoje, byłoby totalnie dziwne i w życiu by się nie zgodził.
Zmarszczyłam brwi, nie podobało mi się to do czego to zmierzało.
- I co to ma ze mną wspólnego?
- Cóż, zastanawiałam się czy mogłabyś poprosić Jeda, żeby z nim pogadał.
- Żeby cię zaprosił na randkę? - zapytałam z nadzieją.
- Nie, żebyśmy poszli w czwórkę na podwójną randkę.
Wzięłam głęboki oddech.
- Serio? Myślę, że miałabyś większe szanse, żeby iść z nim na właściwą randkę niż iść z nami na podwójną randkę.
- Proszę? Możesz chociaż spróbować? - spytała, a ja skinęłam głową, poddając się.
Odeszła ode mnie, dlatego wsiadłam do samochodu i zatrzasnęłam za sobą drzwi dużo głośniej niż zwykle to robiłam.
- Dlaczego jesteś zła? - zapytał Jake, ale machnęłam tylko ręką, po czym uruchomiłam silnik.

-------------------------------------

Powiedzenie, że byłam podekscytowana lekcją tańca byłoby niedopowiedzeniem. Ledwie mogłam pomieścić w sobie całe to szczęście, gdy po zmienieniu ubrań szłam w kierunku sali.
Sophia, Perrie i Katherine - moja kuzynka, która poprzedniej nocy wróciła z wakacji, już były w środku, rozgrzewając się i leniwie o czymś rozmawiając.
- Tutaj jest - uśmiechnęła się Perrie, podchodząc do mnie. Nie miałam nastroju na tę rozmowę, ponieważ wiedziałam, że zapyta mnie czy rozmawiałam z Jedem, a szczerze mówiąc w tamtym momencie to była ostatnia rzecz, o jakiej miałam ochotę myśleć.  Podwójna randka z Niallem? Nie dziękuję.
Spojrzałam na nią, kiedy przystanęła z uśmiechem metr ode mnie.
- Więc... nie chcę być irytująca, ale rozmawiałaś z Jedem?
Przewróciłam oczami.
- Jeszcze nie, ale porozmawiam.
- Przepraszam, że cię irytuję.
Dzięki Bogu nasza instruktorka, Danielle, weszła do sali. Gdyby tak się nie stało, chybabym wyrwała sobie włosy.
Wiedziałam, że w końcu, któregoś dnia tego tygodnia, będę musiała zapytać o to Jeda, ponieważ w przeciwnym razie Perrie już nigdy by mi nie dała spokoju. Jednak do tego czasu jedynie co mogę zrobić to modlić się, aby się nie zgodził.
Przez kolejne dwie godziny, gdy Danielle opowiadała nam o nadchodzących występach i konkursach, moje myśli odpłynęły do alternatywnej galaktyki, w której faktycznie dogadywałam się z Niallem.
Zastanawiałam się jakie by to było... zero kłótni, zero stresu i zdecydowanie mniej marszczenia nosa. Oh, jakie wspaniałe musiałoby być takie życie...

------------------------------------

Ostatecznie postanowiłam zapytać Jeda o tę podwójną randkę w czwartek po szkole, bo wciąż miałam cichą nadzieję, że będzie miał już jakieś plany ze swoimi znajomymi lub coś takiego, przez co nie znalazłby na to czasu.
- Hej, kochanie - przywitał mnie przy moim samochodzie, ponieważ napisałam mu wcześniej wiadomość, aby na mnie zaczekał, dzięki czemu będziemy mogli porozmawiać. - Co tam?
- Okej, jest coś, o co muszę cię zapytać, ale nie czuj żadnego przymusu, aby się na to zgadzać.
Skinął głową, marszcząc brwi.
- O co chodzi?
- Perrie poprosiła mnie, żebyśmy jutro poszli z nią i Niallem na podwójną randkę, ponieważ boi się zapytać go czy chce z nią wyjść... no wiesz, tylko we dwoje - powiedziałam szybko, byleby mieć to już za sobą. - Ale jeśli masz już inne plany to rozumiem, bo nie musimy...
- Jasne, zróbmy to - odpowiedział.
Uśmiechnęłam się.
- Aw, wiedziałam, że się nie... czekaj, co?
- Czemu nie? To znaczy, Perrie dostanie to czego chce, ponieważ lubi Nialla, a ty może w końcu zaczniesz się z nim dogadywać.
Prychnęłam.
- Okej... szanse, że to się stanie są takie same jak... jak szanse, że Jake stanie się hetero.
Usłyszałam z wnętrza samochodu śmiech Jake'a, ale nie zawracałam tym sobie głowy. Spojrzałam na swojego chłopaka, robiąc wzrok szczeniaczka.
- Kochanie prooooszę... nie rób mi tego. Jeśli naprawdę mnie kochasz, wymyśl coś.
- Rey. Przestań, to niesprawiedliwe. Perrie jest twoją przyjaciółką. Myślę, że wytrzymasz dwie godziny. Plus, będę tam, żeby zająć czymś ciebie lub Nialla - zaśmiał się, a ja skończyłam, zgadzając się z nim.
- Dobraaa - westchnęłam, a on przyciągnął mnie do siebie.
- Będzie fajnie, zobaczysz.
- Cóż, to się jeszcze okaże. Gdy Niall się o tym dowie, prawdopodobnie będzie tym tak samo podekscytowany jak ja w tym momencie.

------------------------------------

Okazało się, że Niall faktycznie zgodził się na tę randkę, przez co zrujnowali mi tą wiadomością cały piątek. Pokazując tego potęgę, muszę zaznaczyć, że ja kocham piątki. Posiadam nawet bieliznę z hasłem TGIF[1] na tyle majtek.
Nienawidziłam wszystkiego i wszystkich przez resztę dnia, aż w końcu wróciłam do domu i rzuciłam się na łóżko, wyssana ze wszelkiego życia.
Miałam spotkać się o dziewiętnastej z Jedem, Niallem i Perrie w restauracji w centrum miasta, dlatego wciąż miałam trzy godziny, aby się przygotować. Co oznaczało dwie godziny na oglądanie serialu i godzinę na zebranie się.
Gdy gapiłam się na ekran, starając się zrozumieć jakiś wątek, ponownie odpłynęłam do tego ciemnego miejsca w mojej głowie, gdzie naprawdę dogadywałam się z Niallem.
Był to już piąty taki raz w ciągu trzech dni, co w ogóle nie było do mnie podobne. Kiedy zwykle myślałam o Niallu, moim pierwszym instynktem było wymiotowanie, więc coś zdecydowanie było ze mną ostatnio nie tak. Jedynym rozwiązaniem tego problemu będzie upicie się winem, ale aby to zrobić, muszę się ubrać i w końcu się w ogóle ruszyć.
Wstałam z łóżka i wskoczyłam pod prysznic, a następnie zaczęłam robić makijaż, podczas gdy Rosa prasowała mi sukienkę od Moschino. Po paru minutach mój telefon zaczął wibrować, co oznaczało, że albo Perrie chce zapytać co ubieram albo Jed dzwonił, aby dowiedzieć się czy zaczęłam się już malować, ponieważ dobrze wiedział ile zwykle zajmuje mi to czasu. Nie spojrzałam jednak nawet na ekran, ponieważ byłam w trakcie nakładania eyelinera, co wymagało dokładnej precyzji i maksymalnej koncentracji.
Kiedy skończyłam, wyszłam z łazienki, aby zobaczyć, że Rosa przygotowała mi na łóżku sukienkę oraz buty od Louboutina, o których wcześniej jej wspomniałam. Uśmiechnęłam się i założyłam strój, starając się nie rozmazać makijażu, po czym przejrzałam się w lustrze.


Wróciłam do garderoby i wyciągnęłam z niej złotą marynarkę, aby dopełnić cały outfit. Była 18:45, czyli na miejsce dotrę idealnie na czas.
Zadzwoniłam po ubera, po czym wysłałam Perrie wiadomość, pytając po co do mnie dzwoniła.
- WYCHODZĘ! - krzyknęłam, gdy schodziłam po schodach.
- PA! - odpowiedział mi Jason, kiedy ja poprawiałam ostatni raz włosy przy lustrze obok drzwi, po czym wyszłam z domu.
Dotarłam do restauracji dziesięć minut po czasie, ponieważ kierowca ubera najwidoczniej nie znał trasy, czym zdecydowanie wkurzyłam Perrie i prawdopodobnie Jeda.
Gdy podchodziłam do nich, już siedzieli przy stoliku dla czterech osób, przeglądając menu. Rozglądając się teraz po lokalu, okazało się, że byłam zbyt odpicowana jak na to miejsce oraz okazję. Perrie ubrana była w ładną, koronkową sukienkę, Jed miał na sobie białą koszulę zapinaną na guziki, a Niall zwykły, szary t-shirt. Byłam zbyt wystrojona, a sądząc po sposobie w jaki spojrzał na mnie Niall, byłam także żałosną, bogatą dziewczynką.
Pocałowałam swojego chłopaka w usta i Perrie w policzek, nie zawracając sobie nim głowy, a następnie usiadłam na wolnym krześle. Jed podał mi menu, po czym kontynuował swoją rozmowę z Niallem na temat piłki nożnej lub czegoś o czym rozmawiali.
Perrie spojrzała na mnie znad swojego menu, bezgłośnie mi dziękując. Uśmiechnęłam się i skinęłam głową. Jak na razie było w porządku, więc nie miałam powodu, żeby się na nią wkurzyć.
To jednak zmieniło się godzinę później, kiedy jedliśmy danie główne, leniwie rozmawiając o rzekomym romansie naszego nauczyciela i jakiejś uczennicy. Nie mogłam nic poradzić, ale zauważyłam sposób, w jaki Niall patrzył na mnie, gdy jadłam, jakby mnie oceniał czy coś. Miałam tego dość, kiedy dosłownie prychnął, gdy któryś już raz wkładałam widelec do ust.
- O co ci chodzi? - warknęłam, a on wzruszył ramionami.
- Po prostu jesz w bardzo wkurzający sposób - odpowiedział, a ja zmarszczyłam brwi, powstrzymując się, aby się na niego nie rzucić.
- Po pierwsze, jak ktoś może jeść w bardzo wkurzający sposób? Po drugie pilnuj własnego, pieprzonego interesu. A po trzecie czy ja narzekałam, gdy widziałam wnętrze twoich ust, kiedy żułeś pizzę?
Niall wskazał na moje dłonie.
- Naprawdę prostujesz mały palec, gdy trzymasz widelec?
- No i co? Pilnuj własnego nosa. Przynajmniej nie jem jak pieprzony jaskiniowiec.
- Okej, urządzasz scenę - powiedział mi Jed i położył rękę na mojej dłoni, jakby to miało mnie uspokoić czy coś. Zadziałało to wręcz przeciwnie, dlatego wstałam.
- Muszę zaczerpnąć świeżego powierza, bo inaczej przewrócę ten stół i uderzę tę sukę.
Jed spojrzał na mnie z poważną miną.
- Kochanie, po prostu się uspokój, okej? Skończymy kolację.
- Nawet nie wiem czemu się na to zgodziłem. Przecież wiedziałem, że nie będę mieć ani grama apetytu, widząc twoją twarz - mruknął Niall, a Perrie spojrzała na mnie takim wzrokiem, jakby błagała mnie, żebym mu nie mówiła, po co tu jesteśmy.
- Cóż, mój apetyt zrujnowany jest każdego jednego dnia, kiedy widzę tę twoją gębę w szkole - odcięłam się, mimo że była to naprawdę słaba riposta.
- Oh, fajnie. Szkolne odzywki. Jesteś cool! - odpowiedział Niall drwiącym tonem.
Zamiast przejmować się nim, postanowiłam wypić swoje wino jednym łykiem. Był niewiarygodny i nie mogłam się z tym pogodzić, dlatego zamówiłam kolejny kieliszek wina, po czym wróciłam do jedzenia.
Niezręczna cisza szybko została przerwana, ponieważ Jed rozpoczął rozmowę z Perrie, co dało mi możliwość spożywania posiłku w spokoju.
Była 21:30, gdy skończyliśmy wszystkie dania i poprosiliśmy o rachunek. Dzięki Bogu. Nie mogłam uwierzyć, że faktycznie udało mi się przeżyć dwie i pół godziny w pobliżu Nialla Horana, nie wyrywając sobie wszystkich włosów. Byłam za to lekko wstawiona, jednak jakoś znalazłam swój portfel w mojej małej kopertówce.
- Hej, kochanie? Możesz za mnie zapłacić? Zapomniałem zabrać portfel - powiedział Jed, uśmiechając się do mnie.
- Czemu zawsze zapominasz swojego portfela? - zapytałam, kręcąc głową, ale i tak wyjęłam wystarczającą ilość gotówki, aby zapłacić za naszą dwójkę.
Zauważyłam jak Niall spojrzał na nas w dziwny sposób, który nie wyrażał obrzydzenia, ale coś, czego jeszcze nigdy u niego nie widziałam.
Kelnerka zabrała pieniądze, a ja wyzerowałam końcówkę mojego trzeciego kieliszka wina, po czym wstaliśmy, aby założyć płaszcze.
- Więc... jak dzielimy się na taksówki? - zapytał Jed, kiedy szliśmy w kierunku wyjścia. Na zewnątrz było trochę chłodno, ale mogłam to znieść, mimo że miałam nagie nogi.
Weszliśmy w małą alejkę obok restauracji, dzięki czemu nie przeszkadzaliśmy ludziom, przechodzącym obok nas na chodniku. Następnie zapaliliśmy po papierosie, podczas gdy Jed zamawiał ubera. Było trochę niezręcznie, ale starałam się tym nie przejmować, a skupić się na paleniu.
- Możesz podrzucić mnie do domu? - Perrie zapytała Jeda, ponieważ ze mną miałaby nie po drodze.
Jed przytaknął i pocałował mnie na pożegnanie, a ja uśmiechnęłam się do Perrie, kiedy ta wsiadała do auta, które minutę później zniknęło mi z zasięgu wzroku.
Jedynie o czym nie pomyślałam to, że skończę tu sama z Niallem w alejce obok restauracji, w której jedliśmy wcześniej kolację.
Ku mojemu zdziwieniu nie odwrócił się, aby odejść. Nie, on po prostu kontynuował spokojnie palenie, ukradkiem na mnie spoglądając co jakiś czas.
- Co? - zapytałam, szukając po raz trzeci jakiegoś ubera.
Włożył ręce do kieszeni.
- Co co?
- Czemu na mnie patrzysz?
- Nie mam na to pozwolenia, czy coś?
Spojrzałam na niego, aby upewnić się, że nie jest na haju.
- Nie, ale... Spodziewałam się odpowiedzi w stylu "nie mam wykupionego w domu Animal Planet" czy jakiegoś takiego gówna.
Niall faktycznie zaśmiał się przez moją odpowiedź, ale następnie zrobił poważną minę.
- Nie... po prostu się zastanawiałem.
- Nad czym?
Wzruszył ramionami i spojrzał w kierunku zatłoczonej ulicy. Przewróciłam oczami.
- No weź, powiedz mi. Jestem ciekawa na co wpadłeś tym razem - odpowiedziałam i przestałam szukać numeru do kierowcy ubera.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, Renee.
Ponownie przewróciłam oczami, ale nie przestawałam na niego intensywnie patrzeć. W końcu westchnął, co oznaczało, że powie mi nad czym się tak zastanawiał, chociaż byłam sama sobą zaskoczona, że faktycznie mnie to obchodziło.
- Okej, cóż. Po prostu myślę, że to naprawdę zabawne, że w ogóle nie zauważasz, że twój chłopak cię wykorzystuje.
Zaskoczył mnie. Spodziewałam się tylu rzeczy, które mogłyby wyjść z jego ust, ale to zdecydowanie nie było żadną z nich.
- Co? Poważnie?
Niall skinął głową, a ja oparłam się plecami o ceglany mur, ponieważ przez te szpilki zaczynały mnie boleć stopy, a jego słowa uderzyły w mój czuły punkt. Zawsze się tego gdzieś w głębi bałam, ale nigdy nie zwracałam na to uwagi.
- I czemu cię to obchodzi? - zapytałam, starając się obronić siebie i Jeda.
- Nie obchodzi. Po prostu zapytałaś o czym myślałem.
Przewróciłam oczami i skrzyżowałam ręce, po czym oparłam jedną nogę o ścianę za sobą.
- Cóż, teraz wiem, żeby już nigdy więcej tego nie robić.
- Mów sobie co chcesz, ale widzę teraz twoją minę. Masz wątpliwości.
- Nie masz prawa... - starałam się dowieść swojej racji, ale przerwał mi.
- Powtarzaj to sobie. On często zapomina swojego portfela, nie wspominając już nawet, że nigdy cię nie broni, kiedy cię obrażam - dodał.
- Oh, i to jego wina? - zapytałam sarkastycznie, starając się ukryć fakt, że rzeczywiście byłam zszokowana prawdą, którą właśnie mi przedstawił.
Niall zacisnął usta, zbliżając się do mnie o krok.
- Tylko mówię. To znaczy, jesteście "złotą parą", więc tylko mówię ci co dzisiaj zauważyłem.
- Czemu nie możesz po prostu pilnować własnego interesu? - spytałam coraz bardziej trzęsącym się głosem. Było to spowodowane wiatrem, ale również faktem, że to co mówił Niall było trochę prawdą.
- Hej, próbuję ci tylko pomóc.
Wypuściłam z siebie śmiech.
- Oh, racja. Niall Horan stara się mi pomóc. Czy ja śnię?
- Wierz w co chcesz. Ale gdybym był twoim chłopakiem, lub chłopakiem kogokolwiek innego, nigdy bym cię tak nie traktował. I nigdy nie pozwoliłbym komuś traktować cię źle.
- Czy ty jesteś pijany? Myślę, że te piwa mogły ci uderzyć do głowy - powiedziałam, nie patrząc mu w oczy. - Nawet nie jesteś moim przyjacielem, a jednak wciąż lubisz obrażać mnie w każdej codziennej czynności.
- To dlatego, że nie mogę nic na to poradzić.
- Ale czemu? - zapytałam, przygryzając wargę. - Co ja ci zrobiłam, że mnie tak bardzo nienawidzisz?
Wzruszył ramionami.
- Nie wiem. Może to przez sposób w jaki traktowałaś mnie przez kilka ostatnich lat.
- Sposób w jaki cię traktowałam? Czy ty jesteś chory? Nigdy nic ci nie zrobiłam. No może poza wylaniem na ciebie wody. Ale to tyle!
Po kilku sekundach ciszy, ponownie się odezwałam, czując wzbierającą we mnie adrenalinę.
- I nie masz prawa osądzać mój związek, kiedy sam nigdy nie byłeś z nikim związany! - krzyknęłam, odpychając go od siebie, ponieważ nagle zauważyłam jak blisko mnie stał.
Niall złapał moje dłonie, ale nie zrobił tego w brutalny sposób, właściwie było to dość delikatne.
- Otwórz oczy, Renee. Mimo że nie lubię cię jako osoby, to nie oznacza, że zasługujesz, żeby być przez kogoś wykorzystywana. Nikt na to nie zasługuje.
Uwolniłam się z jego uścisku.
- Tak, a ty to wiesz.
- Nie masz pojęcia przez co przeszedłem, więc wyciągnij tę snobistyczną głowę ze swojego tyłka. Nikt nie ma tak idealnego życia jak ty, okej?
- Dobrze, przepraszam. A na rzecz twojego zdrowia psychicznego, przepraszam cię za ostatnie lata. Po prostu... zapomnijmy o tym, dobrze? Mam już tego dość.
Mina Nialla zmieniła się, a on podszedł bliżej mnie bez słowa, dlatego poczułam potrzebę dodania jednej rzeczy.
- I... jeśli chodzi o to twoje umawianie się z kimś. Naprawdę powinieneś zejść się z Perrie, jest miłą dziewczyną.
Zmarszczył nos.
- Dobrze się z nią pieprzy, ale nie jest w moim typie.
- Co masz na myśli, mówiąc, że nie jest w twoim typie? Skoro się z nią pieprzysz to chyba jest w twoim typie.
- Nie jest typem, dla którego pozostałbym wierny.
Spojrzałam na niego ze zdezorientowaniem.
- To nie ma sensu.
- Właśnie, że ma. Nie chcę kogoś, kto już mnie pragnie - powiedział, a ja mogłam wyczuć alkohol w jego oddechu i dzięki temu zdałam sobie sprawę czemu prowadzimy tę pozornie normalną rozmowę.
- To głupie. Nie chcesz czuć się chciany? - zapytałam, a biały dymek, spowodowany zimnem wyszedł z moich ust i uderzył w jego twarz.
- Gdybym miał wiedzieć jakie to w ogóle uczucie.
Przewróciłam oczami.
- Nie wiesz, bo najwidoczniej nie podobają ci się miłe dziewczyny, które cię lubią.
- Nie, lubię miłe dziewczyny. Ale jeszcze bardziej lubię nutkę wyzwania - powiedział. - I jeśli spotkalibyśmy się w trochę innych okolicznościach, idealnie pasowałabyś do tego opisu.
Poczułam coś budującego się w moim brzuchu, dlatego przełknęłam ślinę i spróbowałam jeszcze bardziej się od niego odsunąć, ale moje plecy już były przyparte do ściany.
- Jesteś pijany - stwierdziłam ledwie słyszalnie, a Niall położył dłoń na moim nagim udzie.
- I szczery. Szczerze, jesteś dziewczyną z tak wielkim marnującym się potencjałem.
Zanim mogłam zapytać co ma przez to na myśli, mój telefon zaczął wibrować, dlatego wyjęłam go z torebki. Wciąż czułam na sobie wzrok Nialla oraz jego dłoń na moim udzie, gdy patrzyłam na powiadomienie aplikacji ubera, że kierowca już po mnie jedzie.
- Co masz przez to na myśli? - zapytałam, kiedy on odsunął się, aby mnie wypuścić.
- Co mam na myśli przez co?
- Że mam tak wielki marnujący się potencjał?
Zrobił parę kroków do tyłu, wkładając ręce do kieszeni, gotowy do odejścia.
- Zgaduję, że nigdy się nie dowiemy.


[1] TGIF - Thanks God It's Friday = Dzięki Bogu Już Piątek

---------------------------------------
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą przetłumaczeniu tego rozdziału, proszę poświęć minutę i zostaw komentarz :)
#ColdWaterPL

20 komentarzy:

  1. Umieram. Przyznał, że mu się podoba i w następnym będzie na 100% więcej Reyall

    OdpowiedzUsuń
  2. Yeas! W kolejnym licze na Reyall i licze ze dodasz szybko rozdzial :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na kolejny! Reyall to złoto i diamenty <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak bardzo Ci dziękuje że tłumaczysz a tak wgl to rozdział super :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. nie umiem się doczekać kolejnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  7. dziękuję że tłumaczysz, jesteś wspaniała!

    OdpowiedzUsuń
  8. PIEPRZONE CUDO
    KOCHAM TO TA BARDZO
    DZIĘKUJĘ ZA TŁUMACZENIE I CZEKAM NA 5 ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudo <3 Nie mogę doczekać się nextu <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Nareszcie <3 Cudowne tłumaczenie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ej no poważnie? Czy to tylko ja, czy to dzieję się zdecydowanie za szybko? I naprawdę wkurwia mnie Rey kiedy jest taką snobką ;-; Ale za bardzo kocham Reyall żeby gniewać się na nich długo ;D Tak wgl to może a może nie prawie posikałam się ze szczęścia widząc nowy rozdział XDDD ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Super dzięki za tłumaczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuje za tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Awww *.* Dziękuję, dziękuję bardzo, bardzo za tłumaczenie;*

    OdpowiedzUsuń
  15. czuję się jak za czasów teenage dirtbag, kiedy czekało się na rozdziały i jak były to czytało się je z takim zaangażowaniem, a potem żyło przez tydzień tym całym światem :,)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pierwsze bliskie zbliżenie Reyall w Gold Water >>>>>
    Dziękuję bardzo za tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cold Water* miało być xD

      Usuń
  17. Kocham to, ale szkoda, że całe pisanie przez autorkę i twoje tłumaczenie trwa tak długo :( szczerze warto czekać :D zvxay

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz motywuje do szybszego tłumaczenia ;)

Szablon
Fantazja
Twitter