czwartek, 17 sierpnia 2017

6. Jesteś idiotą, wiesz to, co nie?

Rey's POV:
- Przeszkadzałoby ci, jeśli podjechałabym na chwilę do domu? - zapytała Maura, zatrzymując się na czerwonym świetle. - Moja córka zostawiła swój projekt w samochodzie, a ja kończę pracę dopiero jutro.
Przełknęłam ślinę i skinęłam głową, ale wtedy przypomniałam sobie, że w aucie było ciemno, dlatego szybko zgodziłam się na głos.
- Zatrzymam licznik, gdy dojedziemy do mojego domu i potem odwiozę ciebie, dobrze? Nie poniesiesz żadnych dodatkowych kosztów.
- Uh, w porządku. W porządku. Nie ma problemu - odpowiedziałam i oparłam się o siedzenie, zamykając oczy aż do kolejnego postoju.
Kiedy ponownie je otworzyłam, zaparkowałyśmy przed białym, murowanym budynkiem, który najwidoczniej był kamienicą. Zdawało się, że nie była ona odnawiana od wieków, ponieważ farba schodziła z przekrzywionego ogrodzenia.
Maura wysiadła z samochodu, mówiąc mi, że wróci za minutę.
Wykorzystałam ten czas, aby lepiej przyjrzeć się temu miejscu i przyłapałam się na tym, że nie osądzałam w myślach Nialla przez to, że tu mieszka. Normalnie z pewnością bym to robiła.
Maura wróciła chwilę później, od razu mnie przepraszając za kłopot. Urwałam jej, mówiąc, że nic się nie dzieje, po czym ona ponownie przekręciła kluczyki w stacyjce.
Piętnaście minut później dotarłyśmy pod mój dom, dlatego podziękowałam jej i wysiadłam z taksówki. Weszłam do domu, w którym panowała nadzwyczajna cisza, prawdopodobnie dlatego, że rodzice znowu gdzieś wyszli.
Zmywając makijaż i ubierając się w piżamę, przypomniałam sobie pocałunek z Niallem, zastanawiając się czy to podchodzi pod zdradę. Nie sądzę, ponieważ nasze usta ledwie się dotknęły.
Ale wtedy przypomniałam sobie ten dreszcz, przebiegający po moich plecach, i może, ale tylko może, to mogło się liczyć jako zdrada.
Tej nocy zasnęłam z poczuciem winy, myśląc o tym, co powinnam powiedzieć Jedowi.

-----------------------------------------

Następnego dnia obudziłam się z lekkim kacem. W domu nadal panowała taka sama cisza jak ostatniego wieczoru, ale nie myślałam o tym za długo. Moi rodzice mieli nawyk niemówienia nam, że gdzieś wychodzą i o której wrócą, dlatego po prostu wyszłam z łóżka i skierowałam się do łazienki.
Gdy wróciłam do pokoju, zawibrował mój telefon, powiadamiając mnie o nowej wiadomości. Byłam zaskoczona widząc na ekranie imię Nialla.
Niall Horan: to o której dzisiaj?
Wtedy do mnie dotarło, że wczoraj rozmawialiśmy o tym, żeby przypadkowo spotkać się w galerii z Harrym i Louisem.
Rey: muszę napisać do Harrego, ale jakoś koło 17-18
Niall Horan: okej
Niall Horan: ja już rozmawiałem z Louisem, więc do zobaczenia
Napisałam do Harrego po wcześniejszym zastanawianiu się czy nie będzie niezręcznie widzieć się z Niallem po ostatnim wieczorze. Ale on wydawał się nie mieć z tym problemu, więc zgaduję, że będzie dobrze.
Rey: hej, chcesz iść dzisiaj na zakupy?
Jeśli napisałabym tak do niego jeszcze kilka tygodni temu to byłoby całkowicie dziwne, ale ostatnio zaprzyjaźniliśmy się, ponieważ często bawiliśmy się razem na imprezach, a on zaproponował nawet jakieś, oczywiście przyjacielskie, spotkanie.
Harry: jasne o której?
Odetchnęłam z ulgą, że nie wziął mnie za dziwaka, ale prawdopodobnie pamiętał, że sam kiedyś to zaproponował.
Rey: przyjadę po ciebie o 17?
Harry: jasne :D
Uśmiechnęłam się, ale sekundę później dostałam wiadomość od Jeda, dlatego moja mina ponownie stała się poważna.
Jed: hej kochanie
Rey: hej?
Jed: przepraszam, że wczoraj nie przyszedłem, ale musiałem pojechać z rodzicami do Liverpoolu
Jed: babcia jest chora
Rey: przykro mi
Rey: jak się czuje?
Jed: dobrze, zabraliśmy ją do szpitala
Jed: wrócę w poniedziałek, okej? wtedy to uczcimy
Wysłał mi jeszcze emoji serca, dlatego odesłałam mu ją, po czym napisałam mu, że idę dzisiaj do galerii z Harrym, a on życzył mi udanych zakupów.
Resztę dnia spędziłam na czytaniu ostatniego rozdziału lektury, gdy w końcu zadzwonił mi budzik, oznajmiając mi, że jest 16:30.
Szybko wykonałam lekki makijaż, po czym założyłam jeansy, białą bluzkę i moje zielone buty od Zanotti. Szczerze mówiąc, czułam lekkie zdenerwowanie, chociaż nie miałam pojęcia z jakiego powodu, dlatego przełknęłam uspokajająco ślinę i przejrzałam się ostatni raz w lustrze.
Chwyciłam z biurka moje klucze i zeszłam na dół, zastanawiając się gdzie jest Jason. Pewnie był w swoim pokoju, jak zwykle nic nie robiąc, dlatego nie fatygowałam się nawet, żeby do niego zajrzeć przed wyjściem z domu.
Pojechałam po Harrego pod adres, który wysłał mi na WhatsAppie.
Oczywiście był cały uśmiechnięty i szczęśliwy, że idziemy razem na zakupy. Szkoda, że nie wiedział, że planuję go zeswatać z Louisem.
Kiedy weszliśmy do galerii, zaproponowałam, żebyśmy poszli do kilku sklepów, a piętnaście minut później przyłapałam się na zwierzaniu się Harremu o tym, że Jed wczoraj wyjechał i nie mogliśmy uczcić naszej pierwszej rocznicy, ale rozumiałam to, ponieważ jego babcia źle się czuła.
Po pewnym czasie dostałam od Nialla wiadomość, że razem z Louisem są w sklepie Vansa, dlatego powiedziałam Harremu, że chciałabym tam pójść, sprawdzić ich nową kolekcję. Ruszyliśmy w kierunku sklepu, gdzie spotkaliśmy Louisa, przymierzającego buty.
- Oh, hej - przywiałam się, gdy ich ujrzeliśmy, a Harry od razu zaczerwienił się.
- Co za zbieg okoliczności - powiedział Niall i jeśli Louis i Harry nie gwałciliby się wtedy wzrokiem to z pewnością zauważyliby bardzo złą grę aktorską Nialla.
Pokręciłam głową, a Niall strzelił mi uśmieszek, po czym ruszył w inną część sklepu. Czułam się jak piąte koło u wozu, dlatego zostawiłam ich samych.
- Postaraj się być mniej oczywisty - szepnęłam do Nialla, kiedy znalazłam się obok niego, udając, że szukam czarnych, nabijanych ćwiekami Vansów.
- Oh, no weź. To takie ekscytujące - zaśmiał się, kierując na nich wzrok. - Widzisz? Już rozmawiają.
- Nie podejrzewałabym, że jesteś typem osoby, która zrobiłaby tyle, żeby zeswatać dwójkę przyjaciół - stwierdziłam, idąc dalej alejką, aby obejrzeć kolejne pary butów.
- Co masz na myśli? - zapytał, marszcząc brwi.
- To, że faktycznie miałeś ochotę spędzić ze mną popołudnie, tylko po to, żeby ich spiknąć. Co, znając ciebie, jest wielkim poświęceniem - powiedziałam sarkastycznie, a on przewrócił oczami, kręcąc głową.
- Szczerze mówiąc, nie jesteś taka zła. A poza tym, wczoraj tak jakby mnie całowałaś.
Otworzyłam w szoku usta i odwróciłam się, żeby właściwie się z nim zmierzyć. Tym razem nie udawałam nawet, że robię coś innego, bojąc się, że to będzie zbyt oczywiste.
- Słucham? Nasze usta ledwie się dotknęły, a ja mam chłopaka - przypomniałam mu, jakby słowa mój chłopak miały być wskazówką, że wcale tego wczoraj nic chciałam.
- Chłopaka, który zostawił cię w waszą pierwszą rocznicę, wiem.
- Nie masz pojęcia o czym mówisz - syknęłam, wskazując na niego palcem. - Jed pojechał do Liverpoolu ze swoimi rodzicami, ponieważ jego babcia zachorowała.
Niall złapał mojego palca, odsuwając go z powrotem w dół, po czym wskazał na coś za mną. Odwróciłam się, aby ujrzeć matkę Jeda, która przechodziła właśnie obok sklepu, patrząc na swój telefon.
- Chciałaś powiedzieć, że był wczoraj ze swoim tatą na meczu Liverpoolu z Manchester United, racja?
Otworzyłam usta, aby coś powiedzieć, ale zaraz je ponownie zamknęłam.
- Co... ale... co? Kłamał o chorej babci? Co do kurwy?
Z jakiegoś powodu to nie obchodziło mnie tak bardzo jak powinno, ale i tak wciąż byłam na niego zła, że kłamał o stanie zdrowia własnej babci. O takich rzeczach się nie kłamie.
- Skąd wiesz? - zapytałam Nialla, mrużąc oczy. Jakaś część mnie pragnęła, żeby się mylił. Ostatnie czego chciałam to żeby Niall widział w jaki sposób jestem okłamywana przez swojego chłopaka, przez co znów mógłby mnie osądzać.
- Bo wysłał mi snapa z meczu? Nie wiem, Rey. Po prostu myślę, że powinnaś wiedzieć. I myślałem, że wiesz, dlatego nic wcześniej nie mówiłem.
- Nie obchodzi mnie to, że był na meczu ale to, że mnie okłamał - mruknęłam, sprawdzając telefon czy nie dostałam może od niego jakiejś nowej wiadomości. Nie dostałam.
Naszą rozmowę przerwał Louis z Harrym, którzy podeszli do nas z uśmiechami na twarzach.
- Wybaczcie, że przeszkadzamy, ale jesteśmy trochę głodni, więc idziemy coś zjeść.
- Zaraz do was dojdziemy - zapewnił ich Niall, aby spokojnie mogli odejść.
- Widzisz? - powiedział, gdy zniknęli nam z oczu. - Chociaż jedna dobra rzecz wyniknęła z tego całego spotkania.
Skinęłam głową.
- Masz rację. Jeśli jeden związek się marnuje, kolejny powinien się budować.
- Czekaj co? Chcesz zerwać z Jedem?
Wzruszyłam ramionami.
- Nie wiem. Po prostu nie podoba mi się, że z taką łatwością mnie okłamał.
- A ty nie wierzyłaś mi, gdy mówiłem ci, że on cię nie docenia.
Skrzywiłam się.
- Po pierwsze, nie tak to ująłeś. Po drugie, zamknij się. Porozmawiam z nim, gdy go zobaczę w szkole, a jak na razie będę go po prostu ignorować. Może nawet zablokuję go na WhatsAppie.
Niall zaśmiał się i pokręcił głową, po czym odwrócił głowę w kierunku wyjścia.
- Powinniśmy iść.
Dziesięć minut później dołączyliśmy do Harrego i Louisa w KFC, gdzie złapaliśmy ich na rozmowie oraz śmianiu się z czegoś. Po całej tej aferze ze mną i Jedem, fakt, że udało nam się sprawić, że ta dwójka ze sobą rozmawia jest jedyną rzeczą, która powoduje u mnie uśmiech.
- Z czego się śmiejecie? - zapytał Niall, gdy siadaliśmy obok nich z tackami z jedzeniem.
- Opowiadałem właśnie o Doris i Ernie - odpowiedział Louis, a mi ledwie zaświtało wspomnienie, jak kiedyś wspominał, że jego mama urodziła rok temu bliźnięta.
- Oh, Harry uwielbia dzieci - Niall zaśmiał się, a oczy Harrego rozjaśniły się, kiedy Louis także zaczął się śmiać.
Trochę zasmucił mnie widok dwójki ludzi tak zauroczoną sobą, ponieważ to przypomniało mi czasy kilku pierwszych miesięcy mojego związku z Jedem. Zaczęłam zastanawiać się, kiedy to wszystko zaczęło się psuć, ale szczerze nie mogłam wskazać żadnego konkretnego dnia czy miesiąca.
Jadłam w ciszy, odłączając się od rozmowy i mając nadzieję, że nikt tego nie zauważy.
- Więc jak to się stało, że nie skaczecie sobie do gardeł? - zapytał z ciekawością Louis, gdy wszyscy skończyliśmy jeść. Spojrzeliśmy się na siebie z Niallem, ponieważ żadne z nas nie wiedziało co odpowiedzieć.
- Cóż jesteśmy w miejscu publicznym - odpowiedziałam, wzruszając ramionami. To było najlepsze co mogłam wymyślić, aby nie zaprzepaścić naszego planu.
- Oh, czyli lubicie się kłócić w prywatnej przestrzeni? - Louis kontynuował lekko przyniżonym głosem, który sugerował coś seksualnego.
Niall strzelił mi uśmieszek i przechylił głowę, patrząc na mnie.
- Nie, nie. Nie to miałam na myśli - starałam się obronić, ale i tak już byłam na straconej pozycji, więc nawet się nimi nie przejęłam.
Pół godziny później rozstaliśmy się, dzięki czemu Louis i Niall mogli złapać swój autobus, a ja z Harrym ruszyć do mojego samochodu.
- Co za przypadek, racja? - Harry uśmiechnął się.
Skinęłam głową, patrząc na drogę.
- Racja. Wygląda na to, że razem z Louisem dobrze się dogadujecie.
Kątem oka zauważyłam jak Harry wzrusza ramionami.
- Tak, jest miły.
- Miły? Tylko tyle masz do powiedzenia? Wydajesz się być w nim trochę zadurzony. Zresztą on tobą też.
Harry zarumienił się i pokręcił głową.
- Nie wydaje mi się.
- Oh, ale mi owszem. A mam naprawdę dobry zmysł do tych spraw.
Nie wiem czy Harry chciał mi jakoś na to odpowiedzieć, ponieważ właśnie zatrzymałam się przed jego domem i podziękowałam mu za jego towarzystwo. Pocałował mnie w policzek, po czym wysiadł z auta. Nie odjechałam od razu, ponieważ najpierw chciałam sprawdzić nowe wiadomości. Jed nic mi nie odpisał, mimo że pół godziny temu przeczytał moją wiadomość.
Ruszyłam do domu, nie czując na nic chęci. Jednym słowem po prostu nienawidziłam, gdy ktoś kompletnie niszczył mi dzień, przez co później nie miałam siły na nic konkretnego. Nie miałam nawet ochoty na oglądanie serialu, co oznaczało, że było ze mną naprawdę źle.
W pewnej sekundzie mój telefon wydał z siebie dźwięk oznaczający nową wiadomość, dlatego miałam nadzieję, że to Jed. Jednak to nie był Jed, lecz Jake.
Jake: suuuko, sprawdź tumblra nialla!!!!
Rey: nie znam nazwy?
Jake: niall-tdb
Weszłam na jego profil, zastanawiając się o co do cholery chodziło Jakowi. Zauważyłam, że Niall miał wiele fanek, ponieważ 90% jego Tumblra było wypełnione pytaniami. Przed chwilą odpowiedział na trzy nowe wiadomości, dlatego przeglądnęłam je.
Anonim: KISS/MARRY/FUCK PERRIE/SOPHIA/REY
Na co Niall odpowiedział: kiss Sophia, fuck Perrie, marry Rey.
Skrzywiłam się do ekranu, przeglądając nowsze pytania.
Anonim: czemu wybrałeś Rey do poślubienia?
Niall: bo uważam, że dobrze bym się z nią bawił i nigdy nie byłoby nam nudno
Ta odpowiedź wywołała na mojej twarzy uśmiech, ale sekundę później zaczęłam zastanawiać się kto w ogóle zadał mu te pytania. Może ktoś widział nas w galerii? Ale zaraz przypomniałam sobie, że z nieznanego mi powodu wiele dziewczyn ze szkoły crushowało Nialla.
Rey: widzę
Jake: iiii???? może jest na haju
Rey: *emoji przewracająca oczami*
Starałam skupić się na czymś inny, ale teraz te odpowiedzi Nialla znalazły się w moich myślach, co było ostatnią rzeczą, jakiej potrzebowałam.

----------------------------------------

Nastał poniedziałek, a ja znowu czułam się jakbym umierała. Zaraz przed ostatnią lekcją zauważyłam Jeda, stojącego przy swojej szafce, jednak nie za bardzo miałam ochotę do niego podchodzić. Nawiązaliśmy kontakt wzrokowy, przez co celowo szybko odwróciłam głowę, aby wiedział, że jeśli chce ze mną porozmawiać to on będzie musiał wykonać pierwszy krok.
Przez cały nasz związek to ja zawsze jako pierwsza musiałam przepraszać lub odstawić swoją dumę na bok, aby on mógł myśleć, że wygrał kłótnię. Ale teraz to się skończyło.
Poczułam rękę na swojej talii, dlatego odwróciłam się, aby ujrzeć stojącego przede mną Jeda z różą i małą torebką z Pandory w dłoni.
- Szczęśliwej rocznicy, skarbie.
Nienawidziłam tego i nienawidziłam siebie. Nienawidziłam siebie za to, że cała moja złość znikała, gdy go widziałam. Czemu tak było? Często byłam rozszarpana emocjonalnie, a on wtedy poprawiał mi humor. Wiedziałam, że tak dłużej nie może być, bo psychicznie się załamię, ale z jakiegoś powodu nie potrafiłam przekreślać naszego związku.
Pocałowałam go i zabrałam prezent. Nagle złapałam z Niallem kontakt wzrokowy. Stał po drugiej stronie korytarza, rozmawiając z jakąś dziewczyną. Nawet nie słuchał jej słów, ponieważ patrzył prosto na mnie z rozczarowaną miną, kiedy lekko pokręcił głową.
Wiedziałam, że pewnie był zawiedziony tym, że tak łatwo przebaczyłam Jedowi, ale właściwie czemu miałoby go to obchodzić?
- Przepraszam, że nie było mnie w piątek, ale jestem tu teraz - powiedział Jed, całując mnie w policzek.
- Jak tam u twojej babci? - zapytałam, a on na sekundę zmarszczył brwi, co podpowiedziało mi, że zapomniał, jaką sprzedał mi wcześniej wymówkę.
- Podobał jej się mecz? - kontynuowałam, a on zamarł. Wiedział, że jest na przegranej pozycji.
- Skąd...
- To nie ma znaczenia. Jedynie co ma tutaj znaczenie to fakt, że mnie okłamałeś - stwierdziłam, przełykając ślinę. - Czemu kłamałeś?
Jed miał takie poczucie winy wypisane na twarzy, że przez sekundę chciałam mu od razu wybaczyć, ale powstrzymałam się, ponieważ wiedziałam, że zasługuję na coś lepszego.
- Bo nie chciałem, żebyś czuła się mniej ważna niż mecz - odpowiedział pierwszą lepszą wymówką na jaką wpadł.
- Ale tak się czuję! - powiedziałam, podnosząc głos. - A ty kłamałeś! Myśląc, że się nie dowiem? To boli, Jed. Mogłeś mi powiedzieć to przynajmniej nie czułabym się dziesięć razy bardziej gównianie niż wtedy gdy sama się o tym dowiedziałam.
Przez chwilę myślał nad odpowiedzią, po czym w końcu odezwał się:
- Jak się w ogóle dowiedziałaś?
- Tylko to cię obchodzi? Skąd się dowiedziałam? Może powinniśmy... - słowa utknęły mi w gardle. Czemu nie mogłam po prostu powiedzieć, że chcę zerwać?
- Może powinniśmy co? - zapytał. Jego ton był prowokacyjny, nie zmartwiony. Jakby wyzywał mnie, żebym to powiedziała, wiedząc że tego nie zrobię. Prawda jest taka, że tak przyzwyczaiłam się do bycia z nim, że bałam się zerwania.
- Może powinniśmy zrobić sobie przerwę - tylko na tyle było mnie stać, a jednak to nadal bolało.
- Chcesz przerwy? - powtórzył, upewniając się, że dobrze mnie usłyszał, dlatego skinęłam głową.
Jed pokręcił głową i zrobił krok do tyłu.
- Dobra. Skoro tego chcesz.
Z bólem głowy patrzyłam na jego plecy, gdy odchodził. Chciałam krzyknąć, żeby wrócił, ale wiedziałam, że na to nie zasługuje.
Przygryzłam wargę i odwróciłam się do szafki, żeby włożyć do niej różę oraz torebkę z Pandory, nie sprawdzając nawet co się w niej znajdowało. Wiedziałam, że to był prezent bardziej kupiony z poczucia winy niż na naszą rocznicę, dlatego zatrzasnęłam szafkę i stałam tak twarzą do niej przez parę sekund, po czym postanowiłam całkowicie urwać się z ostatniej lekcji.
Zatrzymałam się przed moim samochodem, aby wciągnąć papierosa i poukładać swoje myśli. Nie chciało mi się nawet pisać do Jakea, ponieważ nie miałam siły szukać w torebce telefonu.
- Co się stało?
Podskoczyłam, słysząc za sobą głos. Odwróciłam się, aby ujrzeć stojącego tam Nialla z włożonymi w kieszenie rękami.
- Powiedziałam mu, że powinniśmy sobie zrobić przerwę.
- A co to dokładnie oznacza?
- Nie wiem - wzruszyłam ramionami, ponownie zaciągając się papierosem. - Po prostu potrzebuję przerwy od wszystkiego, bo czuję się psychicznie wycieńczona.
- Co ci powiedział? - zapytał Niall, opierając się o mój samochód.
- Obchodziło go tylko jak się dowiedziałam. Powiedziałam mu, że czułam się jak pieprzone gówno, a on potrafił tylko zapytać skąd wiem. Nie powiedziałam mu.
Niall pokręcił głową.
- Mogłaś powiedzieć.
- Ale to nie jest ważne. Ważne jest to, że tak łatwo mnie okłamał, co sprawia, że zastanawiam się, kiedy jeszcze oszukiwał. Może nawet mógł mnie zdradzić. Nie wiem.
Upuściłam papierosa, depcząc go stopą, po czym złapałam za klamkę.
- Jadę do domu.
- Dobrze, trzymaj się.
Skinęłam głową i wsiadłam do samochodu.
- Do zobaczenia jutro.

-----------------------------------------

Dziwnie było nie rozmawiać ciągle z Jedem. Minęły cztery dni, odkąd postanowiliśmy, no cóż, ja postanowiłam, a on po prostu się zgodził, że zrobimy sobie przerwę. Za każdym razem, gdy chciałam się z nim czymś podzielić, nie mogłam tego zrobić, więc musiałam czekać, aż Jake lub Sophia wejdą na WhatsAppa.
Dzięki Bogu był piątek, co oznaczało nadchodzący weekend, co oznaczało, że mogłam zamknąć się w swoim pokoju i nie wychodzić z niego aż do poniedziałku. Wiedziałam, że praktycznie to nie ja powinnam być zraniona czy obrażona, ponieważ to ja nalegałam na tę całą naszą przerwę. Ale nie zrobiłam tego ponieważ chciałam. Zrobiłam to, ponieważ tego potrzebowałam.
Zatrzymałam się przed szkołą akurat, gdy rozbrzmiał dzwonek, a mój brat szybko wysiadł z samochodu, mówiąc, że musi biec, bo jego nauczyciel od trygonometrii nie toleruje spóźnień.
Stałam przy swojej szafce, aż połowa korytarza nie zniknęła w salach, zastanawiając się czy naprawdę potrzebuję ponadgimnazjalnego wykształcenia. Ostatecznie stwierdziłam, że potrzebuję, ale spóźnienie się na lekcję nie sprawi, że nie dostanę się na dobry uniwersytet.
- Uciekasz dzisiaj?
Odwróciłam się, aby ujrzeć zbliżającego się do mnie Nialla oraz jego biegnącą siostrę, która prawdopodobnie nie chciała spóźnić się na trygonometrię. Oh... trygonometria... to były czasy.
- Nie... Próbuję zmarnować trochę czasu, zanim pójdę na edukację seksualną. A ty?
- Ja też - westchnął i oparł się o szafkę obok mnie.
Co ci faceci mają do tego opierania się o różne rzeczy? Myślą, że to sprawia, że wyglądają atrakcyjniej czy coś? Bo właściwie coś w tym jest...
- Słuchaj, Louis urządza dzisiaj imprezę w domu Harrego i chciałem wiedzieć czy wpadniesz - powiedział, a ja zamarłam, wkładając torbę do swojej szafki, aby na niego spojrzeć.
- Zapraszasz mnie na imprezę? - zapytałam.
- Tak. Tak jakby.
- Czemu?
- No cóż, po pierwsze powinnaś spróbować zapomnieć o swoim byłym chłopaku.
Podniosłam palec.
- Teoretycznie rzecz biorąc, on nie jest moim byłym chłopakiem.
- Praktycznie rzecz biorąc już od jakiegoś czasu nim jest - Niall starał się spierać, a ja zaczęłam zastanawiać się od kiedy jesteśmy przyjaciółmi.
- A po drugie? - zapytałam, sekretnie mając nadzieję, że zrobi aluzję, że chce... się ze mną obściskiwać. Czekaj, co?
- Jakie po drugie?
- Powiedziałeś wcześniej no cóż, po pierwsze, więc zakładam, że jest też jakiś drugi powód twojego zaproszenia.
Niall przewrócił oczami.
- Louis chciałby, żebyś przyszła.
Zmrużyłam oczy, nie do końca mu wierząc.
- W porządku - westchnął. - Ja chcę, żebyś przyszła, bo lubię, kiedy jesteś pijana, bo wtedy dobrze się dogadujemy, a nikt, oprócz ciebie, nie upija się tak jak ja. Cóż, nie, że tyle samo pijemy, bo wtedy całkowicie byś odpłynęła, ale wiesz o co chodzi.
Uniosłam brwi.
- Słucham? Zakładasz, że nie dam rady dotrzymać ci kroku? - spojrzałam na niego, zakładając ręce na piersi. - Bo tak to właśnie zabrzmiało.
- Nie martw się tym. Jestem Irlandczykiem, więc spokojnie mogę wypić dziesięć razy więcej niż inni.
- Okej suko, wyzwanie podjęte - powiedziałam, co pośrednio oznaczało, że właśnie przyjęłam jego zaproszenie.
- Śwetnie - zaśmiał się.
- Czekaj. Będzie Jed?
Niall skinął głową.
- Jest w drużynie. Byłoby trochę niegrzecznie, gdyby nie został zaproszony.
- W porządku. Po prostu pokonam cię w piciu - uśmiechnęłam się, zamykając szafkę.
Ruszyliśmy w kierunku naszej sali. Pan Andrews, nauczyciel edukacji seksualnej, nie będzie miał problemu z naszym spóźnieniem, jednak ludzie mogą zacząć się zastanawiać czemu razem weszliśmy do klasy.
- Więc o co chodzi z tym, że Louis urządza imprezę w domu Harrego? - zapytałam Nialla.
- Myślę, że w końcu będą się obściskiwać, dlatego musimy to zobaczyć - odpowiedział z uśmiechem, a ja zaśmiałam się głośno.
Przez resztę dnia zastanawiałam się kiedy do kurwy staliśmy się tak dobrymi przyjaciółmi.

------------------------------------------

Jake i Sophia także zostali zaproszeni na imprezę Louisa w domu Harrego, jak to każdy nazywał, dlatego musiałam podjechać po nich koło godziny dwudziestej. Pozwoliłam Jasonowi prowadzić, ponieważ sama planowałam picie alkoholu z Niallem, co oznaczało, że nie dałabym rady zawieźć nas z powrotem do domu, a nie planowaliśmy zostać na noc.
Ubrałam się w białą spódnicę oraz dopasowany top, odkrywający pępek, srebrne szpilki od Zanotti oraz białą bomberkę.
- Jasoooon, jesteś gotowy? - krzyknęłam ze swojego pokoju, robiąc ostatnie poprawki makijażu.
- Jeszcze minuta! - odkrzyknął, dlatego spakowałam telefon i paczkę papierosów do swojej kopertówki, po czym zawiesiłam ją na ramieniu i wyszłam z pokoju.
Spotkaliśmy się na dole, gdzie robiłam sobie kanapkę, żeby zjeść ją, dzięki czemu nie upiję się tak szybko jak na pusty żołądek.
Podjechaliśmy po Jakea i Sophię, którzy byli totalnie podekscytowani na myśl o domówce, ponieważ od tygodnia nie byli na żadnej imprezie (zauważ sarkazm). Wiem, że powinnam się uczyć czy coś, ponieważ to był ostatni rok szkoły, ale egzaminy wydawały się tak odległe, że nawet nie zawracałam sobie nimi głowy. Plus przez ostatnie wydarzenia nie mogłam się skupić na nauce.
Dotarliśmy do domu Harrego koło 20:30, co oznaczało, że na imprezie będzie dopiero parę osób, ponieważ nikt nie przyjeżdżał na imprezy wcześniej niż godzinę po planowanym ich rozpoczęciu.
W środku zastaliśmy jednie Louisa, Harrego, Liama i Perrie, co oznaczało, że nadszedł czas na pierwsze przedimprezowe drinki.
- Co to za okazja? - zapytałam Louisa, gdy ten nalewał mi żurawinowej wódki.
- Okazja jest taka, że chcemy się napić, ale potrzebujemy powodu.
- Którym jest alkohol - podsumowałam, a on zaśmiał się, kiwając głową.
- Więc jak tam między tobą a Haroldem?
Nie wydawał się zaskoczony tym pytaniem, co oznaczało, że ostatecznie spodziewał się go w którymś momencie.
- Dobrze.
- Będziecie razem? Czekaj, czy wy się już obściskiwaliście?
Louis zarumienił się, co zdarzyło mu się chyba pierwszy raz w życiu, lecz pokręcił jednak głową, co wprawiło mnie w rozczarowanie.
Ktoś zawołał go z salonu, dlatego wyszedł, zostawiając mnie samą, zapijającą smutki w wódce.
- Wiesz, jutro będziesz od tego umierać - powiedział Niall, wchodząc do kuchni. Jego wzrok wylądował na moich butach.
Miał na sobie białą bluzę i czarne jeansowe rurki, które dopasował do vansów.
- Jesteś jedynym facetem, jakiego znam, który patrzy na buty, zamiast na cycki.
Niall otworzył usta, ale przerwałam mu.
- Tak. Wiem, wiem. Zaraz zażartujesz, że ja nie mam cycków.
Zmarszczył brwi.
- Chciałem powiedzieć, że podoba mi się twój gust co do butów.
- Co?
- Buty, które zakładasz do szkoły. Fajne są.
- Oh.
- Chociaż są drogie - stwierdził, a ja skinęłam głową.
- Moja matka kupuje mi je, żeby wynagrodzić mi fakt, że nigdy jej nie ma w domu - powiedziałam, po czym wzięłam dużego łyka swojego drinka, który sprawił, że kubek stał się pusty.
Niall nalał nam nowej wódki (kiedy w ogóle wypił swoją?) i powiedział, że od tego momentu musimy pić dokładnie takie same rzeczy, co oznacza, że musimy trzymać się razem. Nie miałam nic przeciwko, co było dość nowym uczuciem.
- Chcesz wyjść na papierosa, zanim przyjdzie więcej osób? - zaproponował, a ja skinęłam głową i ruszyłam za nim na tylni taras, gdzie oboje oparliśmy się o balustradę.
Przystawił zapalniczkę do mojego papierosa.
- Jesteś teraz moją suką - powiedział, zapalając swojego papierosa.
- Co? - zapytałam ze zdezorientowaniem.
- Jeśli ktoś odpala ci papierosa to oznacza, że jesteś jego suką. Usłyszałem to gdzieś w dziewiątej klasie, nie wiem - zaśmiał się i wtedy zauważyłam, że mógł być właśnie na haju.
- Jesteś idiotą, wiesz to, co nie? - odpowiedziałam, po czym zaciągnęłam się papierosem, o którym prawie zapomniałam.
- Pijemy? - zapytał, unosząc do góry kubek.
- Jasne.
Wyzerowaliśmy resztki naszych drinków, a ja zmarszczyłam nos, ponieważ było w nim więcej wódki niż wcześniej. Wiedziałam, że jeszcze dwa (jeśli nie jeden) drinki sprawią, że będę wstawiona, co nie było zbyt dobre, ponieważ widziałam kiedyś Nialla pijącego dziesięć shotów bez mrugnięcia oka.
- Ładnie wyglądasz, tak przy okazji - powiedziała nagle Niall, a ja spojrzałam na niego znad papierosa.
- Co? - zapytałam, zastanawiając się czy dobrze usłyszałam.
- Słyszałaś. Nie będę się powtarzał. Jeden komplement w tygodniu, tylko tyle możesz dostać - odpowiedział, a ja prychnęłam.
- Oh proszę, jakbym miała poczuć się wyróżniona czy coś?
- Powinnaś - powiedział i podszedł bliżej. Od razu to zauważyłam, ale udawałam, że wcale tak nie było.
- Więc Chcesz sprawić, żeby twój były chłopak był zazdrosny?
- On nie jest... on nie jest moim byłym - szepnęłam, przesuwając rękę, w której trzymałam papierosa, dzięki czemu bym go nie oparzyła.
- Jesteś pewna?
Przechylił głowę w bok, co sprawiło, że wyglądał tak atrakcyjnie, że nawet nie mogę.
- Jesteś na haju - zauważyłam, patrząc w jego czerwone oczy.
- Tylko troszeczkę.
Pokręciłam głową, a on położył dłoń na moim karku, co okej?!
- Jesteś trochę blisko - powiedziałam, kładąc rękę na jego piersi i lekko chwytając materiał jego bluzy.
- Nie wydajesz się mieć coś przeciwko temu - odciął się i do cholery z nim, miał rację. Nienawidzę go.
Upuściłam swojego papierosa, a on wydawał się to zauważyć, ponieważ zrobił to samo.
- Tak, ale... mam - skłamałam, ale on i tak już dawno mnie przejrzał.
- Nieprawda - sprzeciwił się i nagle przysunął mnie do siebie.
Moje usta otworzyły się, jeszcze zanim nasze wargi się dotknęły, a my zaczęliśmy się całować.
Jego dłonie znalazły się na mojej talii, a on jeszcze bardziej przyciągnął mnie do siebie, pogłębiając pocałunek, który wywołał dreszcze, biegnące w dół mojego kręgosłupa. Zrobiłam krok do tyłu, dzięki czemu mogłam oprzeć się o balustradę. Spróbowałam stanąć na palcach, aby być jeszcze bliżej niego, mimo że i tak miałam na sobie dziesięciocentymetrowe obcasy. Pocałunki Nialla nie były tak szybkie i niestaranne jak Jeda. Te były wolne i głębokie i podniecały mnie jak jeszcze nic wcześniej.
Przebiegłam ręką przez jego włosy, lecz zanim on mógłby złapać mnie za talię i podnieść, abym usiadła na barierce, ktoś otworzył drzwi.
- Uh... - urwała Sophia, a my oderwaliśmy się od siebie, przez co prawie straciłam równowagę.
- Co? - zapytałam, jak gdyby nigdy nic.
- Przyszedł Jed i pytał się gdzie jesteś - odpowiedziała, rzucając mi spojrzenie pod tytułem TOTALNIE-musimy-o-tym-porozmawiać.
Skinęłam głową i wytarłam ręką usta, gdy Sophia ponownie zostawiła nas samych.
- Cóż, to niedobrze - powiedziałam i spojrzałam na Nialla, który wzruszył tylko ramionami.
Szczerze mówiąc, pragnęłam jeszcze trochę się z nim obściskiwać, ale zamiast tego wyprostowałam się i weszłam do środka, żeby porozmawiać z moim ekschłopakiem.


6 komentarzy:

  1. O MÓJ BOŻE!!! Ale się cieszę tyle czekałam na nowy rozdział!!! Cieszę się że wróciłaś do tłumaczenia myślałam że zemdleje jak zobaczyłam że dodałaś nowy rozdział ❤❤❤ Już się nie mogę doczekać następnego. REYALL ❤❤❤❤❤❤😍😍😍😍😍😍

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG w końcu! ❤❤❤ dziękuję kochanie ����

    OdpowiedzUsuń
  3. Reyall 4ever mam nadzieję że będą następne rozdziały niedługo ❤

    OdpowiedzUsuń
  4. OMFG błagam nie rób juz więcej tak długich przerw PLS ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. O Bożeee kocham! Nie mogę się doczekać nexta <3

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz motywuje do szybszego tłumaczenia ;)

Szablon
Fantazja
Twitter