czwartek, 7 września 2017

8. Po prostu przestań biadolić, bo zaraz pęknie mi głowa.

Rey's POV:
W piątkowe popołudnie, zaraz po szkole mój tata przywiózł do domu nowego Mercedesa GLS, który mógł zmieścić w sumie osiem osób.
- Co to? - zapytał Jason, gdy zszokowani wyszliśmy razem z domu.
- Wypożyczyłem go dla twojej siostry, żeby mogła odwieźć was do Thorpe Parku. Kiedy przyjdą twoi znajomi?
Spojrzeliśmy się na siebie z Jasonem, po czym on powiedział tacie, że powinni tu być za godzinę. Droga nie była daleka, ponieważ zajmowała około 40 minut do Hiltona, plus 20 minut do Thorpe Park.
- W porządku, chodźmy się pakować - powiedziałam bratu, u którego widoczne było podekscytowanie.
Godzinę później rozległ się dźwięk domofonu, który oznaczał przybycie jego przyjaciół. Jason otworzył im drzwi, w momencie, gdy mój ojciec ogłosił, że szybko musi się spotkać z klientem, przez co nie ma czasu na pogawędkę. Idąc w kierunku holu, rzucił mi klucz, który złapałam jedną ręką.
Znajomi Jasona weszli do środka, a dom od razu wypełnił się głośnymi rozmowami i śmiechem, ponieważ najwidoczniej wszyscy osiągnęli wiek dojrzałości płciowej, gdy zaczęli dziewiątą klasę. Trochę ich wszystkich już znałam. Bryan to ten, co zawsze ze mną flirtował (co sprawiało, że Jason uderzał go za każdym razem), Chris był jedynym blondynem, Justin to ten uroczy z okularami, a Mike to najwyższy chłopak z całej ich grupy, a zarazem najlepszy przyjaciel Jasona.
- Gdzie Lilly? - zapytałam, siedząc w kuchni. - I nie miało być jeszcze jakiegoś chłopaka?
- Lilly już jedzie z Niallem, a Jake powiedział, że jest uziemiony, bo rodzice przyłapali go wczoraj na paleniu trawki, więc przez najbliższy czas nie pojawi się na żadnej imprezie - odpowiedział Jason, rozglądając się dookoła z poddenerwowaniem.
- Nie stresuj się. Będzie dobrze. Czekaj, ty też z nim paliłeś? Jesteś dilerem? Co się dzieje?
Przewrócił oczami i pokręcił głową.
- Jezu, Rey, nie! Jestem po prostu... zdenerwowany.
- Przez Lilly Horan? - zapytałam z lekką nutką podpowiedzi w moim głosie. Wykrzywił twarz tak jak za każdym razem, gdy nasi rodzice całowali się lub trzymali się za ręce w naszej obecności (co działo się rzadko).
Gdy miałam już wygłosić kolejną sugestię, rozbrzmiał dźwięk dzwonka, dlatego Jason wstał i odszedł, zostawiając mnie znowu samą.
Jednak tym razem mogłam usłyszeć czysty, głośny irlandzki akcent, który zbliżał się w moją stroną. Nie zauważając nawet, co robię, poprawiłam włosy i oblizałam usta, aby wyglądały na lśniące.
Chwilę później do kuchni wszedł Niall, a za nim Lilly. W prawej ręce trzymał małą torbę Nike, a w lewej paczkę papierosów.
Jego wzrok znalazł się na mnie, dlatego uśmiechnęłam się, po czym właściwie się przywitałam krótkim "hej", na które nie odpowiedział.
- Nie nauczono cię żadnych manier? - burknęłam, nie wiedząc czemu faktycznie mnie to obchodziło.
- Oh, nie wiedziałem, że moje powitanie tyle dla ciebie znaczy - zadrwił, a ja już wiedziałam, że kolejne czterdzieści osiem godzin będą naprawdę zabawne.
Sarkazm.

-------------------------------------

- Wszyscy gotowi? - krzyknęłam, kiedy stałam samotnie w holu, kręcąc na palcu kluczykiem od Mercedesa. Było parę minut po 18, ale droga miała nam zająć mniej niż godzinę, dlatego spokojnie będziemy tam na czas, aby skorzystać z parku, który zamykany jest o 23.
Ciężkie i szybkie kroki rozbrzmiały na schodach, po czym wszyscy znaleźli się obok mnie z wielkimi uśmiechami na ustach. Otworzyłam drzwi i zaczekałam aż wyjdą, po czym zamknęłam je na klucz i poszłam za nim do auta.
Gdy już włożyliśmy wszystkie bagaże do bagażnika, wsiadłam przed kierownicę i zaczekałam, aż wszyscy usiądą. Niall wybrał miejsce obok mnie, po czym zapiął pasy i mocno chwycił się uchwytu nad drzwiami. Spojrzałam na niego ze zirytowaniem.
- Myślisz, że nie potrafię jeździć czy co? - zapytałam, odpalając silnik.
- Nieee - przeciągnął sarkastycznie.
Przycisnęłam pedał gazu, po czym nagle zahamowałam, przez co gwałtownie polecieli do przodu, sprawiając, że ludzie z tyłu zaczęli narzekać.
- Nieśmieszne - mruknął Niall, puszczając uchwyt.
- W porządku wszyscy, zapnijcie pasy - nakazałam.
- Dobrze, mamo - odpowiedział Jason, co wywołało u reszty śmiech. Cóż, przynajmniej oni będą się cieszyć swoją obecnością.
Jazda wypełniona była śmiechami pochodzącymi z tylnych siedzeń, podczas gdy ja i Niall nie wymieniliśmy więcej niż dwa czy trzy uprzejme słowa. Panowała między nami, tak jakby, niezręczna cisza, ale przynajmniej przestał wyśmiewać moją jazdę po tym jak opuściliśmy Londyn.
- Między nimi jest jakieś poważne napięcie seksualne - powiedział ktoś z tyłu, gdy zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle, co sprawiło, że odruchowo wymieniliśmy z Niallem spojrzenie. Nasz kontakt wzrokowy trwał dłużej niż to było konieczne, dlatego odwróciłam głowę i udawałam, że patrzę na światła. Kiedy w końcu zamieniło się na zielone, nacisnęłam pedał gazu trochę za szybko, co spowodowało, że samochód rzucił się do przodu z piskiem opon, jakbym miała nadzieję wydostać się z tego zażenowania, mimo że byliśmy w tym samym aucie. Chłopcy z tyłu podekscytowali się, ale Niall pokręcił głową. Jednak kątem oka zauważyłam mały uśmieszek na jego twarzy.
Dziesięć minut później dotarliśmy do Hiltona, a ja zaparkowałam na podziemnym parkingu, dzięki czemu jutro nie będzie nagrzany od słońca.
Razem z Jasonem wzięliśmy jeden pokój, Lilly z Niallem, Bryan z Chrisem, a Justin z Mikem.
- Więc planujesz poderwać dzisiaj Lilly? - zapytałam Jasona, gdy usiadłam przy stoliku i zapaliłam papierosa. Wszyscy postanowiliśmy spotkać się w lobby za pół godziny, gdzie zadzwonimy po dwie taksówki, które zabiorą nas do parku.
- Rey, przestań - odpowiedział, przewracając oczami.
- Co? - zaśmiałam się.
- To niekomfortowe.
Usiadł obok mnie i wyciągnął papierosa z mojej paczki.
Przez kolejne dziesięć minut siedzieliśmy i rozmawialiśmy, aż w końcu przyznał, że zamierza pocałować Lilly na diabelskim młynie, żeby było romantycznie, co było naprawdę urocze.
- A teraz, gdy wywołałaś już u mnie zażenowanie, pora na ciebie. Powiedz mi, kiedy zamierzasz przespać się z Niallem.
Przewróciłam oczami i machnęłam ręką.
- Nigdy.
Jason przechylił głowę z niedowierzaniem i spojrzał na mnie z miną „suko, proszę", którą Jake zawsze robił, gdy mówiłam mu, że więcej się nie odezwę do Jeda.
- Nie patrz tak na mnie - mruknęłam. - My nie... to nie tak. Jeśli rzeczywiście coś bym z nim robiła to cała moja reputacja twardej suki przepadłaby na zawsze.
- A gdyby nikt się nie dowiedział? - nalegał, a ja zmrużyłam do niego oczy.
- Do czego zmierzasz?
Jason wzruszył ramionami, gasząc papierosa w popielniczce.
- Do niczego. Ale nawet twój opiekuńczy brat chce, żebyś się z nim spiknęła.
Zakrztusiłam się.
- Okej, wystarczy. Ubierajmy się, bo zaraz zwymiotuję.
Zdecydowałam się na czarny outfit: skórzane spodnie, przyciętą bluzę oraz vansy, po czym chwyciłam także moje sztuczne futro, ponieważ na zewnątrz było trochę chłodno. Kiedy Jason skończył układać swoje włosy, w końcu wyszliśmy z pokoju.
Recepcjonistka była na tyle miła, aby zamówić nam dwie taksówki, dlatego razem z Niallem, Jasonem i Lilly wsiedliśmy do jednej z ich, a reszta chłopców do drugiej.
Piętnaście minut później już byliśmy na miejscu, ponieważ park znajdował się dziesięć kilometrów od hotelu. Byłam podekscytowana na myśl o kolejnych paru godzinach. Od małego kochałam parki rozrywki, rollercoastery, domy strachu i lustrzane labirynty.
Zapłaciłam za bilety pieniędzmi, które dał mi wcześniej ojciec. Gdy tylko weszliśmy za bramę, złapałam mapę tego obiektu. Od razu zaczęłam układać w głowie plan, aby udało nam się ze wszystkiego skorzystać, ponieważ zostały tylko cztery godziny do zamknięcia. Szczerze nawet nie miałam pojęcia od czego zacząć, dlatego stanęliśmy w najbliższej kolejce, która prowadziła do jakiegoś pociągu strachu, który wcale nie był tak ekscytujący jak się wydawał.
Następnie ustawiliśmy się w rzędzie do rollercoastera, który podobał mi się odkąd miałam 10 lat i byłam wystarczająco wysoka na przejażdżkę nim. Podzieliliśmy się na dwie czwórki: Niall, Lilly, Jason i ja oraz reszta chłopaków.
- Chcę siedzieć na boku - powiedziałam z ekscytacją, a Niall prychnął.
- Czemu?
- Bo na krawędzi jest dużo bardziej ekscytująco i zabawie - odpowiedziałam, starając się zignorować jego wzrok, gdy system bezpieczeństwa włączył się, opuszczając zabezpieczenia zamykane nad naszymi ramionami. Mężczyzna zajmujący się tą atrakcją przyszedł jeszcze sprawdzić czy wszystkie mechanizmy zadziałały, dzięki czemu nie polecimy w dół.
Spojrzałam na Nialla, który siedział obok mnie z lekko przestraszoną miną. Postanowiłam się z nim trochę podroczyć.
- Aw, boisz się? - wydęłam z uśmieszkiem wargę.
- Nie, po prostu mój tata zmarł na takim czymś - odpowiedział Niall, a mi zrzedła mina, ale zanim mogłabym przeprosić, rollercoaster ruszył do przodu, wciskając nas mocno w fotele.
Zamknęłam na sekundę oczy, ciesząc się uczuciem pustego żołądka, gdy jechaliśmy szybko w dół, następnie w pionowe okręgi, a na koniec w każdym możliwym kierunku. Czułam w oczach łzy spowodowane prędkością, dlatego zaczęłam krzyczeć, podnosząc w górę ręce.
Gdy ostatecznie zatrzymaliśmy się, przypomniałam sobie naszą ostatnią rozmowę z Niallem, przez co przełknęłam ślinę, schodząc z fotela.
- Słuchaj, przepraszam za moje ostatnie słowa. Nie miałam pojęcia - powiedziałam, gdy upewniłam się, że reszta naszej grupy jest przynajmniej dwa metry przed nami, dzięki czemu nie będą nas słyszeć.
Spodziewałam się całkiem innej reakcji, gdyż Niall uśmiechnął się.
- Robiłem sobie jaja - odpowiedział. - Wkręciłem cię. Mój ojciec żyje.
Spojrzałam na niego ze zdumieniem, nie wierząc, że mógł kłamać w takiej sprawie. Ale wtedy usłyszałam jak wymamrotał pod nosem „mimo że wolałbym, aby nie żył", myśląc, że go nie słyszę. Nie odezwałam się. Zamiast tego włożyłam ręce do kieszeni i spojrzałam na swoje vansy, gdy szliśmy za grupą w kierunku kolejnej atrakcji.
Jak mógł z tego żartować? Kto tak robi? Co do kurwy?
Nie rozmawiałam z nim przez kolejne kilka minut, dopóki nie musieliśmy się podzielić w pary. Jason i Lilly postanowili razem wsiąść na kolejną kolejkę górską, dlatego super, utknęłam z Niallem. A najgorszy był fakt, że musieliśmy tak stać od samego początku, ponieważ kolejka rozdzielona była na lewą i prawą stronę, ponieważ tory rollercoastera były ustawione pośrodku między nami.
Skrzyżowałam ręce na piersi, kiedy razem z Niallem zostaliśmy sami wśród rozmawiających ludzi. Mimo że dookoła nas było słychać ich głosy, niezręczna cisza wisiała nad nami.
Było mi coraz cieplej, dlatego westchnęłam i ściągnęłam futro, po czym przypomniałam sobie, że nie mam gdzie go włożyć. Wzięłam je w dłoń, co było trochę niekomfortowe, bo w drugiej ręce trzymałam jeszcze torebkę od Hermesa.
Po dwóch minutach moich westchnięć i wiercenia się, Niall w końcu przewrócił oczami i chwycił moje futro, przerzucając je przez swoje ramię.
- Proszę. Potrzymam je, okej? Po prostu... po prostu przestań biadolić, bo zaraz pęknie mi głowa.
Uśmiechnęłam się do niego na wpół prawdziwie a wpół fałszywie, ale on odwrócił wzrok i spojrzał na kolejkę przed nami.
- O co chodzi z tym rollercoasterem? Czemu jest tu tylu ludzi?
- To dość nowa atrakcja, a poza tym obraca cię w każdą możliwą stronę - odpowiedziałam, przypominając sobie, że ostatnim razem, gdy tu byłam nie mogłam z niej skorzystać, ponieważ nie miałam wymaganego wzrostu.
- Więc co mam zrobić z twoim futrem? - zapytał Niall, machając ręką, w której je trzymał.
- Umm... wezmę je. Ale nie wiem, co zrobię z torebką - powiedziałam i spojrzałam na rollercoaster, który nazywał się The Swarm i był podwieszony u góry, więc nasze nogi zasadniczo będą po prostu sobie zwisały. Jednak nie było mowy, żebym gdzieś tutaj tak po prostu zostawiła swojego Hermesa, dlatego zadałam sobie w myślach pytanie czemu nie mogłam sobie po prostu kupić normalnej torebki, która nie kosztowałaby więcej niż niejedno mieszkanie.
- Patrz, możesz usiąść na futrze, a torebkę trzymać w ręce - zaproponował Niall, a ja skinęłam głową.
- To faktycznie dobry pomysł. Dobrze kombinujesz.
- A tak w ogóle o co chodzi z tym futrem? - zaśmiał się, patrząc w dół na zwinięte w kulkę futro, które wyglądało trochę jak czarny pompon.
- Jest sztuczne - powiedziałam. - I dopełnia mój outfit. Plus, mam na sobie bluzę z kapturem, więc nie mogłabym założyć normalnej kurtki.
Niall pokręcił z niedowierzaniem głową.
- Jezu, czy bycie dziewczyną naprawdę jest tak skomplikowane?
- Nie. Ale kiedy twoja matka miesza ci od małego w głowie i ciągle powtarza, że musisz ładnie wyglądać i stroić się na każdą jedną okazję, jakoś sama zaczynasz tak myśleć - odpowiedziałam, nie wiedząc czemu to zrobiłam.
Spojrzał na mnie dziwnie, jakby faktycznie było mu mnie szkoda, ale nie w litościwy sposób. Jakby rzeczywiście rozumiał o czym mówię i jak się czuję. Zanim mogłam coś odpowiedzieć, ktoś pchnął mnie, a ja zdałam sobie sprawę, że nieświadomie wstrzymywaliśmy kolejkę. Spojrzałam na blond sukę, która pchnęła mnie, a teraz patrzyła na mnie z miną „i co mi zrobisz?".
Kiedy w końcu nadeszła nasza kolej, Niall położył futro na swoim fotelu, mówiąc, że waży więcej ode mnie, więc tak będzie bezpieczniej.
- Tak, ale jeśli będziesz w nie pierdział czy coś to przysięgam! - ostrzegłam, a on wybuchnął śmiechem.
- Nawet o tym nie pomyślałem, dopóki tego nie powiedziałaś.
Pracownik parku sprawdził nasze zabezpieczenia, a ja złapałam torebkę obiema dłońmi w mocnym uścisku, mimo że wolałabym jej po prostu nie mieć. Wiedziałam, że to najstraszniejszy rollercoaster w całym Thorpe Park, co sprawiało, że ludzie trzymali się ze wszystkich sił drążka. Też tak zawsze robiłam, ale tym razem musiałam trzymać torebkę. Co oznaczało, że jeśli pasy otworzą się to umrę, trzymając torbę, racja? Kurwa.
- W porządku? Wyglądasz na zdenerwowaną - zapytał Niall, udając mój ton sprzed pół godziny.
- Uhh... po prostu mam nadzieję, że nie upuszczę torebki.
- Czemu miałabyś? Daj mi ją...
Zanim mogłam coś powiedzieć, rollercoaster nagle ruszył, przyciskając nas do naszych siedzeń z taką siłą, że zamknęłam oczy i zaczęłam krzyczeć. Poczułam jak torebka wyślizguje się z moich palców, ale byłam zbyt zajęta piszczeniem i zaciskaniem powiek, żeby się tym w ogóle przejąć.
Chwilę później zwolniliśmy, kiedy kolejka zaczęła jechać w górę wysokiej rampy. Otworzyłam oczy i odwróciłam się do Nialla.
- Niall, moja torebka...
Spojrzał na mnie ze zirytowaniem i wyciągnął ją w moją stronę.
- Złapałem ją. Nie ma za co.
- Dzięki. A co z futrem... KURRRWA!! - krzyknęłam, ponieważ rollercoaster sięgnął szczytu, a ja nawet tego nie zauważyłam i nagle zaczął szybko spadać w dół. Skrzyżowałam stopy, dzięki czemu moje buty nie poleciałyby nie wiadomo dokąd.
Moje knykcie były białe, gdy kolejka w końcu się zatrzymała, a ja wydałam oddech ulgi, ponieważ Niall wręczył mi moje rzeczy, kiedy już byliśmy bezpiecznie na ziemi.
- Dziękuję, szczerze. Uratowałeś mi życie - podziękowałam mu.
- Jesteś moją dłużniczką - powiedział i nawet nie skomentował faktu, że wzięłam torebkę, ale zostawiłam mu futro na dłużej.
- Gdzie teraz? - zapytał Jason, pojawiając się nagle z Lilly i resztą chłopców obok nas.
- Oh, racja. Cóż, tam jest Nemesis Inferno - odpowiedziałam, nie patrząc nawet na mapę.
Chłopcy rozmawiali za mną, podczas gdy ja szłam sama parę kroków przed nimi. Znowu musieliśmy się podzielić w czwórki, dlatego wróciłam do Nialla, Lilly i mojego brata.
To była kolejna kolejka górska podwieszana u góry. Wyciągnęłam torebkę do Nialla, a on nawet nic nie powiedział, biorąc ją ode mnie.
Zauważyłam, że Jason i Lilly wymieniają spojrzenia, ale zanim mogłam ich o to zapytać, zabezpieczenia zjechały na nasze ramiona, a rollercoaster ruszył do przodu.
Ta przejażdżka była lepsza od poprzedniej, ponieważ była szybsza i dłuższa. Plus nie musiałam martwić się o torebkę, ponieważ Niall najwidoczniej był nieustraszonym skurwielem, który nie czuł potrzeby trzymania się czegoś, gdy był wyrzucany w powietrze. Zrobiłam w myślach notatkę, aby zapytać go o to, kiedy będziemy kiedyś sami.
Po trzech kolejnych atrakcjach, postanowiliśmy zatrzymać się przy jedzeniu, po czym pójść na dwie mniejsze przejażdżki wodne.
Jason kupił wszystkim jedzenie z fast foodu, dlatego usiedliśmy przy stoliku i zaczęliśmy jeść, śmiejąc się z opowieści Mike'a.
- Więc do jakiego pójdziemy dziś klubu? - zapytał Jason.
- Whoa, whoa, whoa - powiedziałam, podnosząc rękę. - Klubu? Macie po szesnaście lat. Jak chcecie wejść?
- Mamy fałszywe dowody, Rey.
- Oh... w porządku. Jeśli zadziałają to możemy iść. Ale przysięgam, że nie pójdę do więzienia, jeśli nie są wystarczająco wiarygodne.
- Nie martw się. Wcześniej działały - zapewnił mnie Bryan, dlatego skinęłam głową.
- Koło naszego hotelu jest naprawdę fajny klub. Nie pamiętam nazwy - powiedział Justin. - Dzisiaj ma tam grać naprawdę sławny DJ, więc powinno być kurewsko epicko.
Skończyłam jeść moje nuggetsy i wyciągnęłam papierosy, zapalając jednego. Jason zrobił to samo, a gdy Lilly wyciągnęła sobie jednego z paczki mojego brata, Niall zabrał jej go i włożył do swoich ust.
- Nawet się nie waż - ostrzegł ją.
Byłam zadowolona z faktu, że żaden z przyjaciół Jasona nie palił w wieku 16 lat. Mój brat niestety nabawił się tego nałogu w pieprzonej siódmej klasie, ponieważ prywatne, męskie szkoły najwidoczniej zrzeszały jedynie bogatych rozrabiaków. Ale fakt, że chłopcy w tamtej placówce dosłownie prowadzili narkotykowe kartele i brali narkotyki przy codziennych czynnościach, a Jason zaczął jedynie palić papierosy był w porządku. To nie było dobre i nie popierałam tego, ale lepsze to niż meta i heroina.
Ja zaczęłam palić rok temu, gdy miałam 17 lat, a moi rodzice przeżywali naprawdę zły okres, a ja kłóciłam się też z Jedem.
Rozmowa przeszła na klub, do którego wybierzemy się za parę godzin, dlatego odłączyłam się i zaczęłam zastanawiać się nad strojem. Zabrałam ze sobą jakieś białe i jasnoróżowe ubrania, które będę mogła razem zestawić.
- Rey? - zapytał Jason, sprowadzając mnie z powrotem na ziemię.
- Hm?
- Chodź. Jest już 21, a ja wiem ile zajmuje ci nałożenie makijażu.
Przewróciłam oczami, ale i tak posłałam mu uśmiech. Jason zapłacił rachunek, po czym poszliśmy na ostatnie dwie atrakcje tego dnia.

----------------------------------

- Co to za okropny zapach? - zapytałam, wychodząc z łazienki. Miałam ubrudzone podkładem dłonie i tylko jedno oko pomalowane. W dodatku byłam tylko w bieliźnie, ale ten zapach był jednym słowem okropny.
- To moja woda kolońska - odpowiedział Jason, nie odwracając się od lustra.
- Wylałeś na siebie całą butelkę? Jezu Chryste, aż łzawią mi oczy, a nos krwawi - powiedziałam.
Drzwi otworzyły się, a do pokoju wszedł Niall, nie zauważając nawet tego ostrego zapachu. Jego wzrok zatrzymał się na moim ciele, a ja zdałam sobie sprawę, że jestem prawie naga i mam nałożony makijaż tylko na jednej stronie twarzy.
- Słyszałeś kiedyś o pukaniu? - zapytałam, wracając do łazienki, dzięki czemu nie świeciłabym przed nim tyłkiem.
- Przyszedłem ci oddać futro - powiedział z pokoju.
- Dzięki, ale do klubu założę różowe futro.
- Znowu będę musiał je nosić? - zapytał Niall, a ja usłyszałam jak siada na jednym z krzeseł przy stole. Gdy nakładałam cienie na drugie oko, doszedł do mnie dźwięk zapalniczki, a dym dotarł do mojego nosa.
- Tu nie można palić - ostrzegłam go, nakładając bronzer.
- Więc otwórz okno - odrzucił, a ja przewróciłam oczami, mimo że mnie nie widział.
Dwie minuty później skończyłam makijaż i spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu, aby sprawdzić godzinę. W porządku! Tym razem potrzebowałam tylko pół godziny, co oznaczało, że robiłam się w tym coraz lepsza.
Wyszłam z łazienki w samej bieliźnie, aby wybrać ubrania z walizki. Wiedziałam, że Niall mnie obserwuje, ale fakt, że mój brat także był z nami w pokoju, spowodował, że całe podniecenie zniknęło. Nie żeby w ogóle między nami miały być jakieś seksowne wibracje.
- Powinienem założyć koszulę? - zapytał Jason. Niall musiał odwrócić do niego głowę w odpowiedzi, ponieważ Jason podszedł do swojej walizki i wyciągnął czarną koszulę.
Wróciłam do łazienki z białym topem oraz jasnoróżową mini od Alexandra McQueena. Gdy już się ubrałam, usiadłam na łóżku i założyłam szpilki od Zimmermanna, które pasowały do mojej spódniczki.
- Jestem gotowa. Pierwsza - powiedziałam Jasonowi i spojrzałam na Nialla. Miał na sobie białą koszulkę, ciemne rurki i czarne vansy. Czyli znowu jako jedyna będę zbyt wystrojona, ale hej, to właśnie moja garderoba.
Wyciągnęłam różowe futro, które miało identyczny krój jak to wcześniejsze oraz kopertówkę od Chanel, którą mój ociec kupił mi, gdy przegapił mój pierwszy cheerleaderski występ. Jakby prezenty miały się w ogóle równać do ich obecności. Szczerze, moi rodzice powinni przeczytać jakiś poradnik o dobrym rodzicielstwie i zakodować sobie w mózgu, że kupowanie rzeczy nie oznacza kupowania naszej miłości.
- Ile masz takich futer? - zapytał Niall, patrząc na moje nogi.
- Cóż, mam jeszcze takie białe i niebieskie - odpowiedziałam, a on pokręcił głową.
- Tamto jest naszej matki - powiedział Jason, a ja poczułam się trochę źle, ponieważ zapomniałam, że w ogóle był z nami w pokoju.
- Czy twoja siostra jest gotowa? - zapytałam Nialla i jeszcze raz sprawdziłam godzinę. Była 23:30, co oznaczało, że do klubu wejdziemy koło północy, ale zadzwoniłam wcześniej i zdążyłam zrobić rezerwację loży. Powiedzieli, że to ich ostatni dostępny stolik i aby go zarezerwować musimy też kupić alkohol wart sześćset funtów, co brzmiało rozsądnie w porównaniu do klubów, do których chodziłam z dziewczynami, gdzie nie mogłeś usiąść przy stoliku, jeśli nie zamówiłeś dwóch butelek wódki.
- Tak, ona nie potrzebuje tyle czasu. To na ciebie wszyscy czekamy.
- Na mnie? - zapytałam, patrząc na siebie w dół. - Jestem gotowa od jakiś... trzech minut.
- Więc ruszajmy - zaproponował Jason. - Klub jest niedaleko, więc nie musimy zamawiać taksówki.
Złapałam kopertówkę, upewniając się, że włożyłam do niej telefon, pieniądze, papierosy i dowód, po czym wyszliśmy z pokoju, gasząc światło.

-----------------------------------------

Klub był całkowicie zatłoczony, gdy do niego weszliśmy. Chwilę musieliśmy czekać w kolejce, a następnie aby dostać pieczątkę na nadgarstku, ale w końcu znaleźliśmy się w środku. Blondynka ubrana w shorty i odsłaniający crop top zaprowadziła nas do loży znajdującej się w kącie i wręczyła nam menu, po czym odeszła.
Butelka wódki kosztowała tu trzysta funtów, dlatego od razu zamówiliśmy dwie oraz cztery butelki soku żurawinowego, które kosztowały kolejne sto funtów.
Gdy kelnerka wróciła do nas z zamówieniem, wypełniliśmy nasze kieliszki i wnieśliśmy toast za Lilly i Jasona.
- Musimy na nich uważać, żeby się zbyt nie spili - powiedział mi Niall, gdy parę minut później zostaliśmy sami, ponieważ reszta naszej grupy poszła na parkiet.
- Poważnie? Bo ty pierwszy raz poczułeś smak alkoholu, gdy skończyłeś osiemnastkę, racja? - odpowiedziałam, przybliżając się do jego ucha, dzięki czemu mógł usłyszeć moje słowa.
- Czemu zawsze musisz robić takie komentarze? Serio, to się robi już nudne i wkurzające.
- Tak jak ty, z każdą mijającą minutą - odpyskowałam i zaśmiałam się na swoją własną odzywkę.
Niall nie odpowiedział nic, dlatego nalałam sobie kolejny, trzeci tej nocy, kieliszek i wstałam z kanapy.
- Idę tańczyć.
Niall wzruszył ramionami i wstał, żeby ruszyć za mną przez tłum, aż zatrzymałam się przy głośnikach. Kochałam to uczucie, gdy bass wibrował przez całe moje ciało, a ja mogłam zanurzyć się w każdym dźwięku muzyki.
Zamknęłam oczy i zaczęłam się poruszać, sącząc w międzyczasie drinka. Bo do jasnej cholery, trochę za nie zapłaciliśmy, racja?
Zaczęła mnie boleć szczęka, przez co zdałam sobie sprawę, że się uśmiecham, co oznaczało, że alkohol powoli rozpoczął swoje działanie. Co także oznaczało, że jeszcze jeden drink sprawi, że będę pijana. Odwróciłam się z pustym kieliszkiem, aby ruszyć w kierunku naszej loży.
Prawie wpadłam na Nialla, który najwidoczniej czaił się za mną, gdy ja tańczyłam, dlatego pokazałam mu palcem puste naczynie, aby wiedział, że muszę je ponownie napełnić.
Gdy wróciłam na parkiet rozpoczęła się piosenka Dimitri Vegasa i Like Mike'a „Complicated", przez co oszalałam. Muszę przyznać, że kiedy pierwszy raz usłyszałam tę piosenkę, pomyślałam o Niallu, dlatego fakt, że właśnie ją grali wywołał u mnie pieprzone dreszcze wzdłuż mojego kręgosłupa. Byłam pijana i patrzyłam na niego, a on wyglądał naprawdę kurewsko dobrze we fluorescencyjnym świetle.
- We can keep it simple baby let's not make it complicated! Labels are so overrated let's not make it complicated! / Możemy zachować to prosto, kochanie, nie komplikujmy tego, etykiety są tak przereklamowane, nie komplikujmy tego! - krzyczałam, tańcząc i prawie rozlewając mój drink, kiedy Niall przyciągnął mnie do swojej piersi i przyłożył usta do mojego ucha, gdy poruszaliśmy się ze synchronizowaniem.
- Why don't we just go get naked? / Czemu się po prostu nie rozbierzemy? - zaśpiewał przy moim uchu. Włoski stanęły mi na karku, nie tylko przez jego bliskość, ale także przez fakt, że właśnie usłyszałam jego śpiew, który był naprawdę dobry. Lub może byłam po prostu pijana.
Wolną rękę położyłam na tyle jego szyi, palcami zawijając jego włosy, a jego dłonie wylądowały na moich biodrach. Wzięłam łyka drinka, po czym przyległam do niego, aby odsunąć od siebie myśli, że chcę się z nim pieprzyć.
Kiedy rozpoczęła się jakaś nieprzyzwoita piosenka, w moim umyśle rozbrzmiał alarm, mówiący mi, że czas odsunąć się od Nialla, jeśli nie chcę być jutro na pierwszej stronie jakiegoś portalu dla dorosłych.
- Ja uh... idę na papierosa. Teraz - poinformowałam go, ledwie wypowiadając słowa, ponieważ jego oczy były ciemne, a jego włosy wyglądały tak dobrze.
Wypiłam resztkę drinka, kiedy dotarłam do stolika, aby wziąć stamtąd moją kopertówkę, po czym przepchnęłam się przez klub. Mój umysł i wagina prowadziły właśnie zaciętą kłótnię, dlatego wyszłam za klub i oparłam się o ścianę, po czym zapaliłam papierosa.
Patrzyłam jak dym unosi się w powietrzu, po czym znika z powodu wiatru. Było zimno, ale moje nogi i obszar między nimi były tak ciepłe, że aż irytujące.
- Super - powiedziałam na głos, kiedy zobaczyłam idącego w moją stronę Nialla z różowym futrem w ręce.
- A nie mówiłem, że znowu będę je nosił. Proszę. Jest zimno - powiedział, a ja pozwoliłam mu położyć je na moich ramionach. Następnie Niall zapalił własnego papierosa. Czekaj, nie. To był skręt.
- Więc - urwałam, nie wiedząc co powiedzieć. - Jestem pijana.
ŚWIETNIE.
- Zauważyłem - zaśmiał się, wypuszczając dym w moją twarz. Zapach trawki uderzył mnie tak bardzo, że prawie zwymiotowałam. Nie byłam w nastroju.
- Bolą mnie stopy - stwierdziłam i już chciałam usiąść na ziemi, ale on chwycił mnie za ramię i podciągnął do góry.
- Tu jest brudno.
Spojrzałam na niego.
- Ty jesteś brudny. [1]
Niall spojrzał na mnie zaczerwienionymi oczami, a ja pragnęłam go pocałować, dlatego zaciągnęłam się ponowne papierosem. Skończyliśmy palić w ciszy, po czym znowu zaczęłam narzekać na ból stóp, a następnie na głód. Wtedy wpadłam na pewien pomysł.
- Odwróć się - poprosiłam, a on zmarszczył brwi.
- Co? Po co? Po tych wszystkich latach w końcu dźgniesz mnie nożem?
Skinęłam głową, a on odwrócił się. Bez ostrzeżenia złapałam jego ramiona i spróbowałam wskoczyć na jego plecy, jednak nie udało mi się. Jednak Niall złapał tył moich ud i podciągnął mnie do góry, dzięki czemu było mi wygodniej i mogłam owinąć ręce wokół niego.
- Zdejmij je - wyszeptałam, próbując zdjąć moje buty. Co, okej, było trochę trudne ze względu na fakt, że byłam na jego plecach, a ręce miałam po obu stronach jego szyi.
- Jezu, zaczekaj - powiedział i zdjął mi szpilki, podczas gdy ja trzymałam się go ze wszystkich sił. Wzięłam je do dłoni, a on ponownie podrzucił mnie do góry, upewniając się, że jestem w dobrej pozycji.
- Do jedzenia - zarządziłam, wskazując na drugą stronę ulicy. Mimo że byłam kurewsko wstawiona, wiedziałam, że restauracje i fast foody są jakieś... dwie przecznice stąd. Mijaliśmy je, gdy szliśmy do klubu, a ja po prostu miałam nadzieję, że Niall wie, gdzie iść, ponieważ nie potrafiłam zrozumiale tego wyjaśnić.
- Chcesz zatrzymać się na kebaba? - zapytał, a ja uśmiechnęłam się, ponieważ wiedział, gdzie mnie zabrać.
- Założę się, że wie też jak mnie wziąć - powiedziałam.
- Co? - zapytał Niall.
- Co? Cholera. Powiedziałam to na głos?
Zaśmiał się i skinął głową. Gapiłam się na jego włosy, a następnie na jego dłonie trzymające mocno moje nogi, a na koniec na moje buty i zanim mogłam zauważyć, dotarliśmy na ulicę zatłoczoną ludźmi w naszym wieku, którzy ustawiali się w kolejkach do fast foodu.
Niall zatrzymał się przy kebabie, wciąż mnie trzymając, a ja poczułam się trochę źle, ale nie zamierzałam w najbliższym czasie z niego schodzić. Zamówił dwa kebaby, a mi udało się je trzymać w jednej ręce, dopóki nie znaleźliśmy pustej ławki kawałek dalej, gdzie mnie posadził.
Usiadłam po turecku i położyłam buty obok siebie. Niall wziął swoją porcję z mojej ręki, gdy ja zaczęłam już jeść.
- Widać ci bieliznę - powiedział, dlatego odwróciłam się w jego stronę i położyłam nogi na jego kolana. - Rany, dzięki.
Wzruszyłam ramionami i pożarłam swojego kebaba, zdając sobie sprawę z prawdopodobieństwa, że pobrudziłam sosem moje futro. Następnie zarzuciłam ręce wokół jego szyi i położyłam głowę na jego ramieniu.
- Chcę iść do domu. Wracajmy do domu - narzekałam i dosłownie mogłam poczuć, że przewraca oczami.
- Dasz mi skończyć? - zapytał, patrząc w dół na wpół zjedzonego kebaba.
- Zawsze dam ci skończyć, kochanie - szepnęłam, a on spojrzał na mnie kątem oka, nic jednak nie mówiąc.
W KOŃCU skończył jedzenie, dzięki czemu usiadłam na nim okrakiem nawet o tym nie myśląc. Cóż, dobrze, myślałam o tym, ponieważ Niall wyglądał zbyt dobrze, a jego oczy były zaczerwienione, a usta były WOW.
- Co robisz? - zapytał.
- Jeśli ci przeszkadzam to mnie zdejmij - odpowiedziałam.
Nie zrobił tego, dlatego pocałowałam go.
Jego ręce znalazły się na mojej talii, a moje dłonie powędrowały do jego włosów. Właśnie się całowaliśmy i było tak cudownie, że każda część mego ciała płonęła.
Pocałunek był wolny i głęboki, ale ostatecznie musiałam go przerwać, ponieważ musiałam złapać oddech przy jego wargach.
- Lubię cię całować - powiedziałam ściszonym tonem, jakbym właśnie zdradziła mu sekret.
Nie odpowiedział.
- A ty nie? - zapytałam urażona.
Niall chwycił dłonią tył mojej głowy i złączył nasze usta w odpowiedzi. Właśnie gdy zaczęłam się o niego ocierać, mój telefon zaczął dzwonić w kopertówce. Jęknęłam i przerwałam pocałunek, aby odebrać.
- Tak?
- Rey? Gdzie jesteś? Gdzie jest Niall? - krzyknął Jason.
- Uh... niedaleko. Czemu pytasz?
- Bo jest czwarta nad ranem i ludzie zbierają się już do wyjścia!
- W porządku, zaraz tam będziemy - odpowiedziałam i rozłączyłam się, po czym spojrzałam na godzinę.
- Cholera, jest za kwadrans czwarta! Ile się całowaliśmy? - zapytałam Nialla.
Spojrzał w dół na swoje kolana i pokręcił głową.
- Chwilę. Jesteś pijana, zabierzmy cię do hotelu.
Klub faktycznie był prawie pusty, gdy tam dotarliśmy. Bolały mnie stopy, ponieważ szłam tu na szpilkach, a głowa pulsowała mocna, więc naprawdę czas było wracać.
Dotarliśmy do pokoju wpół do piątej, a ja borykałam się ze znalezieniem hotelowej karty, ale w końcu mi się udało. Gdy rzuciłam się na łóżko, moje stopy paliły się, a głowa pękała. Jason powiedział, że musi się czymś zająć i wyszedł z pokoju.
Wiedziałam, że powinnam go zatrzymać, ale nie zrobiłam tego, ponieważ byłam w łóżku, co było zbyt komfortowe, więc nie chciałam się ruszyć.
Parę minut później rozległo się pukanie do drzwi.
- Nie. Śpię - krzyknęłam.
Drzwi otworzyły się, a do środka wszedł Niall, trzymając moje futro. Czemu nie mówię na to płaszcz? Bo to nie jest płaszcz!
- Jeeeezuu, jestem pijana - powiedziałam. - Zamknij drzwi, bo ludzie wchodzą i wychodzą, a to nie jest bezpieczne - wybełkotałam i odwróciłam się do niego twarzą.
- Moja siostra zniknęła.
- Tak jak mój brat.
- Zauważyłem.
Zdjął buty i usiadł na końcu łóżka.
- Rozbierz mnie - powiedziałam mu.
- Co?
- Proszę. Nie mogę tak spać.
- Rey...
- NIALL. Proszę. Moja koszula nocna jest w walizce.
Najpierw zdjął moje buty, a następnie spódnicę i crop top. Później włożył moje ręce w ramiączka krótkiej piżamy, którą ze sobą zabrałam.
- Możesz zmyć mi makijaż? - poprosiłam dziecięcym tonem.
- Oh, no weź.
Zrobiłam minę szczeniaczka, mimo że miałam zamknięte oczy, a następnie uśmiechnęłam się, ponieważ usłyszałam, że udał się do łazienki.
- Jak?! - wykrzyknął.
- Tam powinna być butelka z przezroczystym płynem do demakijażu - powiedziałam, wysilając się, aby nie pomieszać żadnych słów. - I waciki. Musisz uh... namoczyć je płynem i wytrzeć nimi moją twarz.
Usłyszałam kroki zbliżając się w moim kierunku, dlatego uchyliłam powieki, aby zobaczyć jak Niall przykuca obok, patrząc mi w oczy.
- Dobra, w takim razie zamknij oczy - polecił, dlatego to zrobiłam.
Zajęło mu to trochę czasu, ale w końcu udało mu się zmyć mój make-up.
- Jesteś najlepszy. Czemu nie jesteś pijany? - zapytałam, gdy położył się na brzuchu koło mnie.
- Bo ktoś z nas musiał pozostać trzeźwym, aby zająć się resztą. A po twoim drugim drinku, wiedziałem, że to będę musiał być ja.
Otworzyłam oczy, aby na niego spojrzeć.
- Słucham? Myślisz, że potrzebuję dwóch drinków, aby się spić?
- Nie, trzech. Ale domyśliłem się, że jesteś na tej drodze.
Westchnęłam.
- On ma rację.
Niall zaśmiał się.
- Znowu myślisz na głos.
- Cholera. Okej, już nic nie mówię.
Nastąpiła chwila ciszy.
- Niall? - zapytałam.
- Hm?
Otworzyłam oczy, przez co od razu zostałam oślepiona przez jasność jego ekranu. Czy jestem na świecie jedyną normalną osobą, która zawsze ma jasność w telefonie na minimum?
- Co? - powtórzył?
- Będziesz się ze mną pieprzył?
Zaczął się śmiać.
- Tak.
- Teraz?
- Boże, nie. Jesteś kompletnie pijana.
- Ale... ty chcesz tylko ciągle seksu.
Pokręcił głową i zablokował telefon. Odwrócił się na plecy i włożył rękę pod głowę.
- Słuchaj, nie mówię, że chcę tylko seksu, ale z pewnością chciałbym się z tobą pieprzyć.
Moje wnętrzności podskoczyły ba jego słowa. Chciałabym nie być pijana.
- Ale nie teraz. Może kiedyś, gdy będziesz trzeźwa.
Westchnęłam.
- Nie jestem pewna, czy możemy się znieść nawzajem, gdy jedno z nas nie jest pijane.
- To prawda - przyznał.
- Więc jakie jest rozwiązanie?
- Możemy się kiedyś u mnie upalić - zaproponował.
- Oo, tak - zgodziłam się, mając nadzieję, że nie zapomnę o wszystkim następnego poranka.
- A teraz idź spać.
- Okej - uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy, a następnie od razu zapadłam w sen.

---------------------------------------

Otworzyłam oczy, ponieważ ktoś dźgał mnie w policzek od jakiś dziesięciu minut.
- Co??? - zapytałam, patrząc na mojego uśmiechniętego brata.
- Czas wstawać, Rey. Musimy wymeldować się za pięć minut. Już spakowałem twoje rzeczy i zostawiłem ci czyste ubrania na łóżku, bo zaraz wychodzimy.
- Ale ja śpię i potrzebuję k...
- Kawa jest na stole. Wstawaj.
Byłam zdziwiona, że po pierwsze wybrał mi naprawdę dobry outfit (dresy z nike, koszulka od CK i czarne vansy) i po drugie zszedł na dół i zamówił mi kawę.
Po przebraniu się, wypiciu napoju i zapaleniu papierosa, wpisałam nasz adres do aplikacji Waze i odwróciłam się do swojego brata, który właśnie drzemał na łóżku.
- Chyba żartujesz. Obudziłeś mnie po to, żebyś sam poszedł spać? Gdzie byłeś w nocy?
- Wyszedłem z Lilly na spacer.
Pokręciłam głową i złapałam walizkę.
- Wracajmy do domu.
Gdy zobaczyłam na dole w lobby patrzącego na mnie z rozbawieniem Nialla od razu zaczęłam się zastanawiać co do cholery wydarzyło się ostatniej nocy i czy powiedziałam mu coś co nie powinnam była.
Kiedy reszta grupy szła parkingiem przed nami w kierunku samochodu, zapytałam go o co chodzi. Jedynie co pamiętałam z ostatniej nocy to fakt, że upiłam się tak bardzo, że Niall musiał nieść mnie na barana, aby kupić jakieś jedzenie (to nie był mój najlepszy moment), a reszta jest już całkiem zamazana.
- Cóż, byłaś tak pijana, że musiałem cię nieść - odpowiedział, ale i tak wiedziałam, że coś ukrywa.
- Hm... więc robiliśmy coś?
- Na przykład? - zapytał, wkładając z uśmiechem dłonie do kieszeni jeansów.
- Na przykład... Nie wiem. Ugh. Rzeczy. Całowaliśmy się? A może obściskiwaliśmy?
- Cóż, w pewnym momencie usiadłaś na mnie okrakiem i zaczęłaś całować bez opamiętania.
Skrzywiłam się.
- Coś jeszcze? Jak znalazłam się w swojej koszuli nocnej?
- Kazałaś mi cię rozebrać. I zmyć makijaż.
- Huh. To dlatego miałam rano tusz i eyeliner na całej mojej twarzy. Dzięki.
- Polecam się.
Spakowaliśmy razem walizki do bagażnika, a ja widziałam, że Niall uśmiecha się pod nosem, co oznaczało, że mówiłam też jakieś bzdury.
- Niall. Wiem, że mówiłam coś jeszcze. Nie ukrywaj tego - poprosiłam, gdy upewniałam się, że wszyscy już są w samochodzie.
- Cóż... błagałaś, żebym się z tobą pieprzył.
Spojrzałam na niego sceptycznie.
- Nie wierzę ci.
Nie wierzyłam, nie dlatego że bym tego nie chciała, ale po prostu NIGDY bym mu tego nie wyznała. NIGDY.
- Cóż, tak było - oświadczył, zamykając bagażnik.
- I co mi powiedziałeś?
- Że jesteś pijana i powinnaś pójść spać.
- Więc nie chciałbyś tego - stwierdziłam i założyłam ręce na piersi. Jak to się stało, że w ogóle prowadziliśmy tę rozmowę?
- Nie powiedziałem tego.
- Więc co powiedziałeś? I nie okłamuj mnie. Jestem starą panną, która nie pamięta swoich czynów, bo się nawaliła.
Niall zaśmiał się.
- Cóż, powiedziałem ci, że chciałbym.
I wtedy sobie przypomniałam.
- Powiedziałeś, że zrobimy to, gdy kiedyś upalimy się u ciebie! Pamiętam.
- Więc kłamałaś i faktycznie to pamiętasz.
Pokręciłam głową.
- Tylko to
- No cóż. To wszystko.
- Dobrze, ale wiedz, że to się nigdy nie stanie - oznajmiłam mu i ruszyłam w kierunku drzwi od strony kierowcy.
- Okej.
Gdy usiadłam w fotelu, szybko napisałam do Jake'a.
Rey: musimy się wieczorem spotkać
Rey: OGROMNE wieści o Niallu
Na kolejnych światłach przeczytałam jego odpowiedź.
Jake: S
Jake: U
Jake: K
Jake: O
Jake: Coś wydarzyło się też między mną i Harrym

[1] Rey mówi, że Niall jest dirty, co oznacza brudny i niegrzeczny jednocześnie.


----------------------------------
Jeśli szanujesz moją pracę poświęconą przetłumaczeniu tego rozdziału,
proszę zostaw komentarz :)
#ColdWaterPL

4 komentarze:

  1. Dziękuję za tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadal tak samo dobre jak Tdb i TOTGA :') <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo za tłumaczenie. To super, że znowu zaczęłaś je dodawać ��

    OdpowiedzUsuń

Pamiętaj, że każdy komentarz motywuje do szybszego tłumaczenia ;)

Szablon
Fantazja
Twitter